Po pożarze warszawskie solarisy trafią pod lupę

Krzysztof Śmietana
10.04.2009 aktualizacja: 2009-04-09 20:45
A A A Drukuj
Pożar autobusu na Trasie Łazienkowskiej w kwietniu 2009 r. Fot. Grazyna Jaworska / AG
  • W kwietniu na Trasie Łazienkowskiej autobus miejski spłonął doszczętnie
Będzie podwójna kontrola wszystkich solarisów MZA po pożarze na Trasie Łazienkowskiej. Dlaczego ogień wciąż wybucha w autobusach akurat tej marki?
Po Warszawie w barwach wszystkich przewoźników jeździ niemal 800 solarisów. Jest ich już ich więcej niż wycofywanych z ruchu ikarusów. Płonący jak pochodnia solaris linii 408 budził prawdziwą grozę wśród warszawiaków, którzy z powodu pożaru w środę po południu utknęli w megakorku na Trasie Łazienkowskiej. Autobus spłonął doszczętnie. Pozostał po nim tylko czarny, stalowy szkielet. - To był dotychczas największy pożar w naszym taborze - oceniał wczoraj Adam Stawicki, rzecznik Miejskich Zakładów Autobusowych. Przyczyny bada komisja powołana przez przewoźnika. Producent obiecał przysłać do stolicy eksperta od pożarów autobusów z Niemiec.

To już kolejne takie zdarzenie w MZA. Siedem lat temu na Trakcie Królewskim spłonął jelcz, potem - MAN. Najczęściej jednak dochodziło do pożarów solarisów. W czerwcu 2005 r. ogień wybuchł w autobusie tej marki jadącym ul. Bonifraterską. W kwietniu 2007 r. solaris podmiejskiej linii 719 spłonął w miejscowości Wierzbin w gminie Stare Babice. Sześć miesięcy później inny, na ul. gen. Maczka w drodze do zajezdni.

Pożary wybuchały w podobny sposób - w komorze silnika. W Bratysławie zdecydowano nawet wycofać na pewien czas solarisy z ruchu (tam napędzane są na gaz) po pożarze w 2007 r. W fabryce solarisa słyszymy jednak, że autobusy co jakiś czas płoną całym świecie. - Po zbadaniu dotychczasowych przypadków nie stwierdzono, żeby do pożarów dochodziło z winy producenta - zapewnia jego rzecznik Mateusz Figaszewski. Twierdzi, że autobusy paliły się z powodów zaniedbań w eksploatacji wozów przez przewoźnika. Mogło np. dochodzić np. do zatarcia silnika po wycieku oleju.

Solaris zapowiada, że pomoże warszawskim MZA w wyjaśnieniu przyczyn środowego pożaru. Przedstawiciele fabryki zaznaczają jednak, że był to autobus z 2001 r. i w tym wypadku też raczej wykluczają wadę fabryczną, bo ich zdaniem wyszłaby na jaw znacznie wcześniej. Adam Stawicki z MZA nie chce tego komentować. Radzi, żeby poczekać na orzeczenie komisji, która bada przyczyny pożaru. Przy okazji MZA zarządziły kontrolę wszystkich autobusów tej marki.

Własną przeprowadzi po Wielkanocy Inspekcja Transportu Drogowego, która co jakiś czas sprawdza stan techniczny miejskich autobusów.

Janusz Ciepieńko, szef wydziału przygotowania przewozów MZA, mówił w TVN Warszawa, że solaris linii 408 tuż przed wyjazdem był sprawdzany w warsztacie i przejeździł bez awarii poranną zmianę. - Prawdopodobnie wyciek płynu - paliwa lub oleju, wysoka temperatura w komorze silnika i pęknięty przewód spowodowały, że powstał ogień - powiedział.

Zobacz zdjęcia z pożaru autobusu



Podziel się

  • Po pożarze warszawskie solarisy trafią pod lupę ministrant1-pl 10.04.09, 16:39

    Ciekawe, że w Austrii się nie palą a tam głównie Solarisy są w komunikacji miejskiej?. Widocznie to kwestia przeglądów i jakości obsługi. W Polsce stale jest coś w poprzek.»

  • Po pożarze warszawskie solarisy trafią pod lupę pandaemonia 14.04.09, 09:14

    Mnie to przeraża.Jeśli macie racje, pisząc, że autobusy nie zapalają się same z siebie, ale wwyniku zaniedbań oraz oszustw serwisujących je mechaników, to jest to przerażające! Przecież »

  • Skoro palą się głownie Solarisy to widocznie r_mol 14.04.09, 09:58

    jest to wynik jakichś wad konstrukcyjnych (niezależnie od samej przyczyny pożaru- ta sama przyczyna nie powoduje, jak widać, pożarów autobusów innych marek). Wniosek - zbadać sprawę i »

Najnowsze wiadomości z Warszawy