Hałda odpadków nad Wisłą musi zniknąć

Dominika Olszewska
16.04.2009 aktualizacja: 2009-04-16 08:25
A A A Drukuj
Nielegalna hałda gruzu i ziemi nad Wisłą Fot. DOMINIKA OLSZEWSKA
- Klamka zapadła: zaczynamy działać. Nielegalna hałda popiołu musi zniknąć z międzywala Wisły - ogłosił w środę Janusz Mikuszewski, wiceburmistrz Nowego Dworu Mazowieckiego.
O ogromnej górze popiołu i gruzu w tym mieście pisaliśmy na początku kwietnia. "Gazeta" ustaliła, że lokalny biznesmen Jan Mroczkowski wyrzucił na działce syna ponad 32 tys. ton odpadów przemysłowych. Zasypał teren między Wisłą a wałem przeciwpowodziowym, spowodował zagrożenie powodziowe, zniszczył fragment terenu Natura 2000 chronionego prawem unijnym. Zapewniał, że wyrzucając odpady budowlane, "wyrównał i uszlachetnił teren".

Dotąd Mroczkowski dostał tylko kilka mandatów. Mimo że nielegalna hałda powstała kilka miesięcy temu, nikt nie nakazał mu, żeby ją usunął. Nie chciały tego zrobić ani władze Nowego Dworu Mazowieckiego, ani podległa ministrowi ochrony środowiska Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska.

Urzędy zwlekały z decyzją, bo może je sporo kosztować. Jeśli biznesmen sam nie oczyści terenu, za wywóz i utylizację odpadów zapłaci ten, kto postanowił o ich usunięciu. Nowodworski samorząd szacuje, że zlikwidowanie hałdy może kosztować nawet 10 mln zł.

Wczoraj na ten temat debatowali przedstawiciele władz miasta, dyrekcji ochrony środowiska, Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej i prokuratury. - Połączyliśmy siły. Jeśli potwierdzi się, że pan Mroczkowski zanieczyścił obszar Natura 2000, wydamy decyzję nakazującą usunięcie hałdy - zapewnia Aleksandra Atłowska, szefowa RDOŚ.

Oddzielne decyzje nakazujące usunięcie podejmą też najpewniej władze miasta i RZGW. - Dla nas to sprawa priorytetowa. Pan Mroczkowski musi zlikwidować hałdę. Jeśli tego nie zrobi, koszty wywozu popiołu planujemy podzielić na trzy: między miasto, RDOŚ i RZGW. Pieniądze będziemy jednak chcieli od niego odzyskać - dodaje Janusz Mikuszewski.

- Ta decyzja powinna zapaść już dawno temu, ale mimo wszystko to ogromny sukces. To koniec bezkarności takich ludzi jak pan Mroczkowski. Ci, którzy świadomie niszczą środowisko, muszą wiedzieć, że to po prostu się nie opłaca - mówi Przemysław Pasek, szef fundacji Ja Wisła.

Przeczytaj także: Zrujnował przyrodę, Wisła może wylać



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy