Co zobaczą młodzi Żydzi w Warszawie

Rozmawiała: Agnieszka Kowalska
17.04.2009 aktualizacja: 2009-04-17 14:35
A A A Drukuj
Mike Urbaniak (na zdjęciu w klubokawiarni Chłodna 25, która mieści się na terenie dawnego getta) ma 28 lat. Z wykształcenia jest politologiem. Dziennikarz, animator kultury, specjalista od PR-u, współautor książki Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Gdy polscy i izraelscy licealiści zaczynają rozmawiać, okazuje się, że mają w iPodzie tę samą muzykę, widzieli ten sam film. Zdają sobie sprawę, że więcej ich łączy, niż dzieli.
W sobotę odbędzie się "Spacer przez getto" przygotowany przez artystyczny kolektyw Public Movement. W przededniu akcji rozmawiamy z Mikiem Urbaniakiem z Postępowej Społeczności Żydowskiej "Beit Warszawa" o fenomenie izraelskich wycieczek w naszym mieście.

Agnieszka Kowalska: Gdybyś ty miał oprowadzić izraelskich nastolatków po Warszawie, to co byś im pokazał?

Mike Urbaniak: - Koniecznie ulicę Próżną albo Ząbkowską z tymi wszystkimi zakamarkami, detalami architektonicznymi, śladami po mezuzach. Mały mural naprzeciwko klubokawiarni Chłodna 25 z napisem "Tam była kładka", żeby zobaczyli, że dla młodego polskiego artysty coś takiego wydało się na tyle ważne, żeby to namalować. Koniecznie najfajniejszy budynek w mieście, czyli Pałac Kultury i pl. Konstytucji z socrealistycznymi płaskorzeźbami. Cmentarz żydowski, gdzie opowiedziałbym im o tym, co było przed wojną. Bo to absurdalne, że wyjeżdżają stąd jedynie z wiedzą o wydarzeniach po 1939 r. Na pewno mówiłbym o żydowskiej historii w ścisłym powiązaniu z historią polską, bo świat warszawskich Żydów nie był światem odizolowanym. Mówiłbym otwarcie, bez idealizowania. Również o polskim antysemityzmie.

W tym kontekście można by im pokazać pl. Grzybowski, gdzie w kościele, w sąsiedztwie synagogi, jeszcze do niedawna handlowano antysemickimi wydawnictwami.

- Niestety, to symboliczne miejsce, które pokazuje jak bliscy sąsiedzi mogą być odwróceni do siebie plecami.

A czy tych nastolatków z Izraela zapoznałbyś tu z młodymi Żydami mieszkającymi w Warszawie?

- Nie wiem czy to ma sens. Ja sam uczestniczyłem w kilkunastu, jeśli nie kilkudziesięciu takich spotkaniach. Ale w pewnym momencie zacząłem odmawiać, bo oni w kółko zadają te same pytania

Na przykład?

- "Jak tu można żyć, w cieniu Auschwitz? Czy Żydów atakuje się na ulicy? Jakie są objawy antysemityzmu?" Podejrzewam, że gdy jadą do Amsterdamu czy do Stanów to nie jest pierwsze pytanie jakie zadają. Raczej: gdzie tu jest jakiś fajny klub.

Z czego to wynika?

- Z całego izraelskiego programu nauczania, z którego Polska wyłania się jako ponury, antysemicki kraj, w którym niemal dokonano "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej".

A oni to tak bezkrytycznie przyjmują?

- Nie wiem czy bezkrytycznie. Ale musimy zrozumieć, że ci młodzi Izraelczycy naprawdę nie ślęczą nad książkami o Holokauście. Mają inne problemy, bieżące. Żyją w kraju, który jest w ciągłym zagrożeniu. Póki nie wcielą ich do wojska chcą się wyszaleć, iść na imprezę, na plażę. Zabiera im się kawał młodości - służba trwa 3 lata, a w przypadku kobiet 2. Wtedy, gdy my się bawimy , oni są w armii i mogą naprawdę zostać zabici. I to nie jest coś wyimaginowanego, to jest rzeczywistość. Dlatego są tak niesamowicie głodni życia, bezpośredni w kontaktach.

Wycieczki do Polski są elementem przygotowań do służby w armii?

- Na pewno. Gdyby tak nie było, to rząd izraelski nie uczestniczyłby tak aktywnie w ich organizowaniu. To nie są wyjazdy turystyczne, edukacyjne, raczej ideologiczne, propagandowe. Jest taki schemat: przyjeżdżają to Polski - zawożą ich do obozów zagłady, przyjeżdżają do Warszawy - obwożą po wszystkich pomnikach i miejscach kaźni. Mówią: - Patrzcie, co tu robiono z naszymi przodkami, bezbronnymi Żydami, których prowadzono do komór gazowych. My nie możemy sobie na to drugi raz pozwolić. I oni wracają z silnym przekonaniem, że "nigdy więcej".

Mogą się też niestety utwierdzić w polskim antysemityzmie. Chociażby przez wzmożoną ochronę, którą im tu towarzyszy.

- To prawda, wokół nich cały czas jest silna grupa agentów ochrony, w ciemnych okularach, z bronią. To budzi ich lęk. Bo czy to oznacza, że gdy wysiądą z autokaru, to natychmiast ktoś ich zabije? Dla nas to jest tragiczny Monty Python, bo oni są przerażeni, mimo że zagrożenia nie ma żadnego. Tylko łypią podejrzliwie na Polaków, a Polacy na nich. Niestety.

Ale coś już się zaczyna zmieniać, prawda? Muzeum Historii Żydów Polskich organizuje warsztaty dla polskich i izraelskich licealistów, wspólne zwiedzanie Warszawy.

- I to jest wspaniałe, bo ci młodzi ludzie rozmawiają ze sobą bardzo otwarcie. O trudnych kwestiach też. Ale co ciekawe, bardzo szybko przechodzą do tematów z ich codziennego życia. I okazuje się, że mają w iPodzie tę samą muzykę, że widzieli ten sam film. Wymieniają się telefonami, adresami mailowymi, odnajdują się na Facebooku. I nagle zdają sobie sprawę, że jest znacznie więcej rzeczy, które ich łączą niż dzielą. Ale, żeby zaszła głębsza zmiana, potrzeba czasu.

Czy jutrzejsza akcja Public Movement może odegrać jakąś rolę w tym procesie?

- To jest kropla drążąca skałę, taki intelektualny stymulator. Tyle się o tej akcji mówi, więc jest szansa, że ludzie przyjdą i zaczną dyskutować. To jest przełomowe wydarzenie w Polsce również z innego powodu, bo tu wszystkie możliwe obchody rocznicowe, czy tragiczne czy radosne, są nudne i przewidywalne. Gdy byłem pierwszy raz w Stanach podczas Dnia Niepodległości, to nie mogłem uwierzyć, że ludzie wystawiali na ulice grille, był wielki pokaz fajerwerków, parada, muzyka, imprezy w klubach. To się nazywa świętowanie niepodległości, tego że żyjemy w wolnym, fajnym kraju!

No żyjemy, tylko jak to temu młodemu Izraelczykowi pokazać?

- Nie wiem, zabrać go do CSW na dobra wystawę polskiej sztuki, potem na spacer Agrykolą. Zaprowadzić do Konesera, do Magazynu Praga, gdzie będzie mógł kupić nowoczesny gadżet warszawski, ciekawy przedmiot zaprojektowany przez młodego polskiego designera, torbę, z którą później pokaże się na imprezie w Tel Awiwie, i ktoś go zaczepi: - Super torba! Gdzie kupiłeś?. A on odpowie: - W Warszawie! I to by była idealna puenta takiego wyjazdu.

*"Wiosna w Warszawie" - spacer przez getto pod przewodnictwem Public Movement, sobota, godz. 18, początek na Umschlagplatzu. Akcja organizowana przez Nowy Teatr, kuratorka: Joanna Warsza.

Odwiedź blog autorki tekstu: ZróbTowWawie.blox.pl



Podziel się

  • Fenomen izraelskich wycieczek po Krakowie liberator24 17.04.09, 12:57

    W Krakowie ochroniarze żydowskich wycieczek z UZI w dłoni i paszportem dyplomatycznym w kieszeni potrafili nie raz zablokować całą uliczkę bo akurat tam mieli przystanek. Legitymowali i »

  • A ja mam nadzieję... bydlo_prof_wb 26.04.09, 20:29

    że młodzi Żydzi dowiedzą się, że na Umschlagplatz "odstawiali" ich dziadów niepolicjanci polscy, tylko żydowscy greiferzy słynący z brutalności ibezwzględności. Byłoby też dobrze gdyby »

  • NIKT nie znosi juden w chrzescijanskiej Europie strikep 27.04.09, 06:43

    a to dlaczego????»

Najnowsze wiadomości z Warszawy