Protestujący zamierzają ok. godz. 17 zablokować ruch na rondzie, na którym krzyżują się drogi nr 79 z Warszawy w stronę Kozienic i Warki oraz trasa nr 50, czyli obwodnica stolicy dla tirów. Przez godzinę będą non stop chodzić po przejściu dla pieszych. Gigantyczne korki najpewniej utworzą się ze wszystkich stron. Największych kłopotów można się jednak spodziewać na drodze od strony stolicy.
Mieszkańcy Góry Kalwarii protestują, bo mają już dość ogromnych korków, które niemal codziennie tworzą się w mieście. Sytuację miała poprawić budowa dwujezdniowej drogi nr 79 z Piaseczna oraz obwodnicy Góry Kalwarii. - Obiecują ją już od kilkunastu lat. Wciąż jednak drogowcy nie potrafią rozpocząć budowy - narzeka radny Góry Kalwarii Zbigniew Bugno, główny organizator protestu.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad twierdzi, że prace opóźniają się z powodu protestów niektórych mieszkańców wsi Kąty leżącej w pobliżu Góry Kalwarii. Nie chcą oni, by obwodnica przecięła ich miejscowość. W Naczelnym Sądzie Administracyjnym udało im się doprowadzić do uchylenia decyzji lokalizacyjnej dla inwestycji. Powody były jednak dość błahe. M.in. drogowcy nie dołączyli do dokumentacji odpowiednich map. - Teraz będziemy starali się o wydanie nowej decyzji, która według ostatniej specustawy łączy się z pozwoleniem na budowę - mówi Małgorzata Tarnowska, rzeczniczka mazowieckiego oddziału GDDKiA.

Liczy, że prace przy obwodnicy Góry Kalwarii i poszerzaniu drogi z Piaseczna zaczną się w przyszłym roku i potrwają blisko dwa lata. Mieszkańcy dziwią się jednak, dlaczego drogowcy natychmiast nie zaczynają prac tam, gdzie nie ma żadnych protestów, np. przy południowej części obwodnicy. Dzięki temu jadące z zachodu na wschód tiry mogłyby omijać miasto. GDDKiA twierdzi jednak, że nie chce dzielić inwestycji na etapy.
Przeczytaj także: Musimy jeszcze poczekać na porządne wylotówki