Squat to opuszczony budynek, pustostan zamieszkany bez zgody właściciela. - Na dźwięk tego słowa ludzie wyobrażają sobie zabite dechami meliny, pełne wódki, strzykawek i narkomanów. A jest zupełnie inaczej. Tu ludzie żyją, chodzą stąd do pracy, szkoły, studiują po dwa kierunki - twierdzi squatterka Alina.
Elbę, czyli pomieszczenia przy Elbląskiej 11/9, zajęto na jesieni 2006 r. - Wszystko niszczało w oczach - opowiada Alina.
Nielegalni mieszkańcy Elby wyremontowali opuszczone, zdewastowane hale firmy Stora Enso Poland, produkującej niegdyś opakowania papierowe. - Chcieliśmy stworzyć niezależne centrum kultury. Udało się. Dziś Elba to dom dla kilkunastu osób, ale przede wszystkim - alternatywa dla komercyjnej rozrywki - mówią.
Na ogromnym terenie Elby absolwenci szkół cyrkowych prowadzą warsztaty kuglarskie, można uczyć się breakdance'u, capoiery, praktykować jogę. W klubie filmowym Kwas puszczane są filmy offowe i dokumentalne. Można wpaść na koncert - punk, jazz, industrial, hip-hop, etno. - Wielu z występujących u nas muzyków nie miałoby szansy zagrać gdzie indziej - podkreśla Alina.
Działa tu też darmowy warsztat rowerowy i skate park dla bmxowców (kiedyś jedyny kryty skate park w Warszawie). Co niedziela grupa osób z kolektywu Food not Bombs spotyka się na Elbie i gotuje jedzenie, które jest potem rozdawane przy Dworcu Centralnym. Jest tu też Freeshop, czyli darmowy sklep. A w nim ubrania, książki, płyty, kasety, naczynia. Alina. - Można wymienić garnek na spodnie. Ale jeśli nie masz niczego na wymianę, też nie ma problemu. Wszystko działa na zasadach non-profit. Nikt tu nie zarabia.
Co na to właściciele budynku? - Energia i pomysły sqauttersów bardzo nam się podobają. Ale to jednak nasza własność. Gdyby tak panu ktoś do domu wszedł i imprezę urządził? Co się stanie, jeśli wybuchnie pożar? To my odpowiadamy tu za bezpieczeństwo - mówi Maria Rochowicz z biura promocji Stora Enso Poland.
Alina: - Przecież tego miejsca i tak długo nikt nie kupi. Podobno znaleźli firmę, która chce wyburzyć teren za niższą stawkę. To im się opłaca.
Squattersi zbierają podpisy pod petycją z prośbą o odroczenie terminu wyburzenia. Do czasu aż pojawi się inwestor. Przygotowują się też do protestów. Wczoraj malowali transparenty. Dziś zawisną przed siedzibą Stora Enso Poland na Jagiellońskiej. - Przychodzimy z pokojowymi zamiarami. Chcemy, żeby właściciele terenu uświadomili sobie, ilu ludzi za nami stoi. I jak bardzo Elba jest ważnym miejscem - mówią.
Maria Rochowicz: - Decyzja zapadła. Wyprowadziliśmy się z tego terenu kilka lat temu. W końcu trzeba go sprzedać. Planujemy wyburzenie wszystkiego w ciągu kilku miesięcy. Czemu władze miasta nie znajdą jakiegoś lokalu dla tych ludzi?
W sytuacji podobnej do Elby jest też najbardziej znany w Polsce squat Rozbrat w Poznaniu. Alina. - Dziś wszystko się musi opłacać. Więc squaty znikają. Nie mają racji bytu. Zwłaszcza w czasach kryzysu. My jednak uważamy inaczej.
Przeczytaj także: Gorące noce w Willi Żoliborz