Burmistrza Targówka obiecanki cacanki
27.04.2009
aktualizacja: 2009-04-26 20:03
Tutaj uczą się dzieci, których inne szkoły nie chcą. Prawie rok temu poprosili włodarzy Targówka o pomoc. Ci pomoc obiecali i nastała cisza
ZOBACZ TAKŻE
- Nowa siedziba Sinfonii Varsovii (25-04-09, 17:00)
- Puśćcie obwodnicę Pragi przez park na Kamionku (23-04-09, 09:00)
- Ratusz żeni się z wykonawcą mostu Północnego (20-04-09, 12:30)
- Dokąd idą pieniądze na upośledzone dzieci? (04-05-09, 17:32)
- Białołęka: sąsiedzi walczą ze żłobkiem (17-04-09, 11:00)
- Domoteka urządza mieszkania na Klonowej Alei (22-04-09, 09:04)
Remek ma 12 lat. Dzieciństwo spędził w domu dziecka. - Był nadpobudliwy, nie mógł sobie dać rady w dwóch podstawówkach. Bał się, zamykał w sobie, krzyczał - opowiada Aneta Czapska, zastępcza mama Remka. Chłopiec od czterech lat chodzi do prywatnej Szkoły Podstawowej Wspierania Rozwoju przy ul. Toruńskiej.
Uczy się w niej 50 dzieci. Wszystkie nie poradziły sobie w innych podstawówkach: niektóre mają ADHD, inne fobię szkolną. Są dzieci z problemami z koncentracją, z zaburzeniami emocjonalnymi, z mutyzmem wybiórczym (odzywają się tylko do wybranych osób). Kilku uczniów ma lekkie upośledzenie. Szkoła jest prywatna, ale rodzice nic nie płacą. Placówka utrzymuje się z subwencji oświatowej i wpłat 1 proc. podatku.
Początki pięć lat temu były bardzo trudne. - Pracować przyszli do nas ludzie z pasją, od razu po studiach. Dziewczyny po pracy z dziećmi szły dorobić jako kelnerki w pubach - wspomina wicedyrektorka Magdalena Zawadzka.
- Tu dla każdego ucznia mają czas. Remek się otworzył, zaczął respektować zasady - zachwala pani Aneta. Oprócz normalnego programu dzieci mają indywidualne zajęcia z psychologiem i logopedą.
Szkoła mieści się na parterze byłej remizy. Rok temu wicedyrektorka Magdalena Zawadzka przez kilka miesięcy musiała krążyć między urzędami, żeby doprosić się o przedłużenie umowy najmu. Okazało się, że akurat dzielnica przyjmowała od miasta zarządzanie budynkiem - stąd bałagan.
To wtedy napisaliśmy o podstawówce pierwszy raz.
Od tego czasu Zawadzka walczy też o czynsz symboliczny - np. złotówkę czy 100 zł. Dziś szkoła płaci ok. 3 tys. zł, ponad 6 zł za m kw. w starym, wymagającym remontu budynku.
- Nie wiem, dlaczego ta szkoła nie ma do tej pory czynszu symbolicznego - dziwił się rok temu burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski. - Będziemy się o to starać natychmiast po przejęciu od miasta w administrowanie budynku. Szkole trzeba pomóc.
Kilka dni później Zawadzka z prośbą o czynsz symboliczny napisała do Krzysztofa Bugli, wiceburmistrza odpowiedzialnego za oświatę. Odpowiedzi nie ma do dziś, czynsz się nie zmienił.
- W dzielnicy nie rozumieją, że gdyby nie ta szkoła, dzieciaki wylądowałyby w zwykłych podstawówkach - mówi wicedyrektorka. - Traktują nas jak inne niepubliczne placówki. Nikt nie widzi, że u nas nie płaci się za naukę - dodaje.
Rodzice, żeby posłać dziecko do podstawówki przy Toruńskiej, zapisują się na listy rezerwowe. Szkoła chce otworzyć dodatkowe klasy, już wynajęła części pierwszego piętra. Dyrektorka wzięła 100 tys. kredytu na remont. - Jeżeli nie dostaniemy czynszu symbolicznego, będziemy płacić 7 tys. Dla nas to gigantyczne pieniądze, bo brakuje na wszystko: na pomoce naukowe, na szkolenia dla kadry. W sezonie grzewczym wydajemy 7 tys. na węgiel, bo nie ma u nas centralnego. Gdyby dzielnica udostępniła nam lokal za złotówkę, to byłaby duża pomoc. Zwłaszcza że wyręczamy zwykłe podstawówki - tłumaczy Magdalena Zawadzka.
Cały czas wydzwania do dzielnicy w sprawie czynszu. Ale rozmawia tylko z sekretarkami. Napisała kolejny list. Bez odpowiedzi.
Wiceburmistrz Sławomir Antonik, odpowiedzialny na Targówku za nieruchomości: - Administrowanie budynkiem przejęliśmy dopiero po koniec roku. To skomplikowane, ale ostateczna decyzja w sprawie czynszu symbolicznego ciągle należy do miasta - przekonuje. - Nie wiem, dlaczego załatwianie tej sprawy trwa tak długo. Może jakiś dokument utknął po drodze, do mnie pismo ze szkoły nie trafiło. Ale zapewniam, że natychmiast zajmę się sprawą i najpóźniej w środę dam odpowiedź.
Magdalena Zawadzka: - Wszyscy nam mówią: "Jesteście potrzebni, świetną robotę robicie". A jak przychodzi co do czego, to właśnie tak wygląda pomoc.
Uczy się w niej 50 dzieci. Wszystkie nie poradziły sobie w innych podstawówkach: niektóre mają ADHD, inne fobię szkolną. Są dzieci z problemami z koncentracją, z zaburzeniami emocjonalnymi, z mutyzmem wybiórczym (odzywają się tylko do wybranych osób). Kilku uczniów ma lekkie upośledzenie. Szkoła jest prywatna, ale rodzice nic nie płacą. Placówka utrzymuje się z subwencji oświatowej i wpłat 1 proc. podatku.
Początki pięć lat temu były bardzo trudne. - Pracować przyszli do nas ludzie z pasją, od razu po studiach. Dziewczyny po pracy z dziećmi szły dorobić jako kelnerki w pubach - wspomina wicedyrektorka Magdalena Zawadzka.
- Tu dla każdego ucznia mają czas. Remek się otworzył, zaczął respektować zasady - zachwala pani Aneta. Oprócz normalnego programu dzieci mają indywidualne zajęcia z psychologiem i logopedą.
Szkoła mieści się na parterze byłej remizy. Rok temu wicedyrektorka Magdalena Zawadzka przez kilka miesięcy musiała krążyć między urzędami, żeby doprosić się o przedłużenie umowy najmu. Okazało się, że akurat dzielnica przyjmowała od miasta zarządzanie budynkiem - stąd bałagan.
To wtedy napisaliśmy o podstawówce pierwszy raz.
Od tego czasu Zawadzka walczy też o czynsz symboliczny - np. złotówkę czy 100 zł. Dziś szkoła płaci ok. 3 tys. zł, ponad 6 zł za m kw. w starym, wymagającym remontu budynku.
- Nie wiem, dlaczego ta szkoła nie ma do tej pory czynszu symbolicznego - dziwił się rok temu burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski. - Będziemy się o to starać natychmiast po przejęciu od miasta w administrowanie budynku. Szkole trzeba pomóc.
Kilka dni później Zawadzka z prośbą o czynsz symboliczny napisała do Krzysztofa Bugli, wiceburmistrza odpowiedzialnego za oświatę. Odpowiedzi nie ma do dziś, czynsz się nie zmienił.
- W dzielnicy nie rozumieją, że gdyby nie ta szkoła, dzieciaki wylądowałyby w zwykłych podstawówkach - mówi wicedyrektorka. - Traktują nas jak inne niepubliczne placówki. Nikt nie widzi, że u nas nie płaci się za naukę - dodaje.
Rodzice, żeby posłać dziecko do podstawówki przy Toruńskiej, zapisują się na listy rezerwowe. Szkoła chce otworzyć dodatkowe klasy, już wynajęła części pierwszego piętra. Dyrektorka wzięła 100 tys. kredytu na remont. - Jeżeli nie dostaniemy czynszu symbolicznego, będziemy płacić 7 tys. Dla nas to gigantyczne pieniądze, bo brakuje na wszystko: na pomoce naukowe, na szkolenia dla kadry. W sezonie grzewczym wydajemy 7 tys. na węgiel, bo nie ma u nas centralnego. Gdyby dzielnica udostępniła nam lokal za złotówkę, to byłaby duża pomoc. Zwłaszcza że wyręczamy zwykłe podstawówki - tłumaczy Magdalena Zawadzka.
Cały czas wydzwania do dzielnicy w sprawie czynszu. Ale rozmawia tylko z sekretarkami. Napisała kolejny list. Bez odpowiedzi.
Wiceburmistrz Sławomir Antonik, odpowiedzialny na Targówku za nieruchomości: - Administrowanie budynkiem przejęliśmy dopiero po koniec roku. To skomplikowane, ale ostateczna decyzja w sprawie czynszu symbolicznego ciągle należy do miasta - przekonuje. - Nie wiem, dlaczego załatwianie tej sprawy trwa tak długo. Może jakiś dokument utknął po drodze, do mnie pismo ze szkoły nie trafiło. Ale zapewniam, że natychmiast zajmę się sprawą i najpóźniej w środę dam odpowiedź.
Magdalena Zawadzka: - Wszyscy nam mówią: "Jesteście potrzebni, świetną robotę robicie". A jak przychodzi co do czego, to właśnie tak wygląda pomoc.
Przeczytaj także: Do Europarlamentu spod kościoła
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




