Modne oraz popularne miejsca i zabawki dla dzieci

Grzegorz Miecznikowski
28.04.2009 aktualizacja: 2009-06-24 16:01
A A A Drukuj
Można kupić np. drewnianego konika na biegunach Fot. Marzena Hmielewicz / AG
  • Sklep i kawiarnia Kalimba przy Mierosławskiego 19
  • Na kanapie pani Elżbiety rozpychają się 'stworzaki' - mrukotki, brzydule i lusterniki
Coraz częściej rodzice wybierają dla swoich dzieci zabawki nietypowe, odrzucając Barbie, Transformeny i Action Menów. Podobnie jest z miejscami, do których można wybrać się z maluchami. W stolicy jest takich kilka. To nie są zwykle sklepy czy księgarnie. Spełniają także rolę kawiarni, przedszkoli czy kin.
- Jako matka zwracam szczególną uwagę na miejsca, gdzie można przyjść z dzieckiem, kupić mu fajną zabawkę czy książkę, a dodatkowo samej odpocząć - mówi Aneta Kruszewska z Mokotowa. Syn pani Anety, 5-letni Irek, ostatnio dostał od rodziców drewniany miecz, tarczę i rycerski kaftan. - Strasznie mu się spodobało. Nie rozstaje się z tym na krok. Przestał się bawić kupionym przez wujka Action Manem i teraz z kolegami z podwórka bawi się w pogromców smoków - opowiada Aneta Kruszewska.

Z kolei Piotr i Alicja Chowaniec najbardziej doceniają edukacyjne aspekty zabawek. - Dziecko rośnie i musi się rozwijać. Nie chcemy, go pozbawiać zabawek, ale zawsze można wybrać takie, które dodatkowo wspomogą jego rozwój - tłumaczy małżeństwo. I dodają: - Teraz o takie trudno, ale jest kilka sklepików, w których się zaopatrujemy. Nasza córka wcale nie czuje się gorsza od innych dzieci w swoim wieku, że dostaje puzzle z drewna, figurki czy wymyślne maskotki. Ba! Koleżanki jej nawet zazdroszczą - śmieje się pan Piotr.

Są też tacy, dla których wypad z dzieckiem jest możliwością porozmawiania z innymi rodzicami. Tutaj najbardziej sprawdzają się księgarnie połączone z kawiarniami. - Część oferuje nawet zajęcia z języków obcych, czytanie książek na głos. A ja wtedy z innymi mamami mogę sobie porozmawiać i zrelaksować się sama - zachwala Tatiana Biernacka, mama 3-letniej Karolki, i 4-letniego Władzia.

Gdzie są takie miejsca? Jak wyglądają? Co ile kosztuje?

Wszystko z drewna

Otwarty ponownie sklep Drewniane Conieco przy ul. Gagarina proponuje fantastyczne zabawki. Tu jest jak w zoo



W sklepie panuje rodzinna atmosfera. Dzieci mogą bawić się do woli. - Wszystkie zabawki są rozpakowane i w zasięgu rąk maluchów. Dzięki temu każdą mogą wypróbować - zapewnia Monika Dragomir, właścicielka sklepu.

W Drewnianym Conieco jest jak w zoo. Z sufitu zwisają kolorowe papugi, które poruszają skrzydłami (ok. 50 zł), na półkach stoją huśtające się żyrafy i żółwie z obrotowymi skorupami (ok. 20 zł). Są też zabawki edukacyjne - klocki z literkami do nauki czytania i układanki z cyferkami do ćwiczenia liczenia (od ok. 15 zł). Dla maluchów, które chcą oszczędzać, można kupić skarbonkę w kształcie żółwia lub świnki. Dla dzieci, które lubią przygodę, można kupić zestaw rycerski: miecz, tarczę i kaftanik (całość ok. 100 zł).

Są breloczki, puzzle, lajkoniki, koniki na biegunach. Są też mebelki, kołyski, huśtawki, lustra, zegary. Klienci mogą także składać zamówienia na nietypowe mebelki czy zabawki.

Sklep powstał osiem lat temu. - Jako młoda mama dostałam drewnianą zabawkę dla swojego dziecka od koleżanki. Od razu się zakochałam. Byłam jeszcze na studiach, stwierdziłam, że to będzie dobry pomysł na własny interes - tłumaczy Monika Dragomir. Właścicielka wyjaśnia, że błąd w nazwie sklepu jest rozmyślny: taką właśnie, łączną pisownią "conieco" posługiwał się przecież Kubuś Puchatek.

Ponad miesiąc temu sklep się zamknął. - Nie mogliśmy przebywać dłużej w tym samym lokalu. Chcieliśmy jednak pozostać w tym samym miejscu z uwagi na naszych stałych klientów - opowiada Dragomir. Dlatego właściciele przenieśli się z numeru 33 pod numer 35. - Lokal jest większy, mogliśmy wstawić więcej zabawek - tłumaczy Dragomir.

Sklep odwiedzają różni ludzie - mamy, studenci, starsze panie. - Są strasznie fajni. Zawsze porozmawiają, coś opowiedzą. To może i jest biznes, ale przede wszystkim dużo radości dla nas - twierdzą właściciele.

Drewniane Conieco, ul. Gagarina 35 jest czynne od pon. do pt. w godz. 10.30-18, a w sob. w godz. 10.30-14.

Kali i Limba na Żoliborzu

Żoliborski sklep Kalimba i kawiarnia Kofifi zostały niedawno otwarte po remoncie. - W większym lokalu będzie więcej atrakcji - zapowiada właścicielka Natka Luniak



Kalimba to instrument muzyczny z wydrążonego kawałka drewna z przymocowanymi paskami metalu. Od niego przyjął nazwę sklep na Żoliborzu.

Kiedy Natka Luniak została mamą Helenki, stwierdziła, że nie może dla niej kupić ciekawych zabawek, i postanowiła je zrobić sama. A przy okazji dla innych dzieci. Powstają z drewna i naturalnych materiałów, są ręcznie szyte i malowane. Tuż obok sklepu jest nieduża kawiarnia - Kofifi - do której dzieci mogą zabrać rodziców. Przy ciastach i kawie czy sokach można się pobawić i poczytać książki dla dzieci.

Po kilkutygodniowym remoncie sklep powiększył się o 60 m kw. - Będziemy podawać więcej słodkości i w końcu kawę w filiżankach szklanych. Wcześniej nie mogliśmy, bo było po prostu zbyt ciasno - mówi Natka Luniak.

Kawiarnia i sklep przeistoczyły się teraz w klub dla dzieci. W weekendy dzieci będą mogły spotkać się z gośćmi - pisarzami, aktorami, podróżnikami - w tygodniu uczestniczyć w warsztatach. We wtorki - warsztaty ceramiczne (25 zł - miesięczny abonament, 35 zł - jednorazowo). W środy - zajęcia parateatralne podzielone na grupy wiekowe - Mały Kali i Młody Limba (koszt zajęć: 25 zł - miesięczny abonament, 35 zł - jednorazowo). W czwartki - "Bajki na slajdach" i "Winylomalowanie" (bajki odtwarzane z adapteru), oba połączone z warsztatami plastyczno-ruchowymi (koszt zajęć: 20 zł - miesięczny abonament, 25 zł - jednorazowo). W piątkowe popołudnie dzieci w grupach wiekowych 2-3, 3-4 i 5-6 lat będą uczyć się angielskiego poprzez zabawę (zajęcia - 34 zł).

Kalimba, ul. Mierosławskiego 19, pon.-pt. 12-18 (ale kawiarnia 9-20 i przy okazji można też zrobić zakupy), sob.-niedz. 10-20.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy