Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci

Wojciech Karpieszuk
04.05.2009 aktualizacja: 2009-05-03 20:56
A A A Drukuj
Syn Agnieszki Dudzińskiej ma zespół Aspergera: - Miasto wymusza posyłanie takich dzieci do szkół specjalnych Fot. Bartosz Bobkowski / AG
- Teraz w warszawskich szkołach jest tak: ty masz ADHD, idź na nauczanie indywidualne, ty masz autyzm, to do szkoły specjalnej. Trwa stygmatyzowanie dzieci od małego - mówi Ilona Rzemieniuk, która razem z innymi rodzicami walczy, by ich dzieci mogły chodzić do zwykłych podstawówek
Dziesięcioletni syn pani Ilony z Ursynowa choruje na zespół Aspergera, odmianę autyzmu. Kiedy szukała szkoły dla niego, zgłosiła się do 17 integracyjnych podstawówek. Odpowiedziała jedna - aż w Falenicy. - Zdarza się, że tzw. trudne dzieci w wieku dziesięciu lat mają za sobą już kilka szkół. Na Zachodzie zasadą jest nauka w rejonie. Do placówek specjalistycznych dzieci chodzą w szczególnych przypadkach - podkreśla Ilona Rzemieniuk.

Razem z dwiema innymi mamami ze stowarzyszenia Pomocy Dzieciom z Ukrytymi Niepełnosprawnościami "Nie-Grzeczne Dzieci" przyszła na ostatnią sesję Rady Warszawy. Na szyjach zawiesiły kartki: "Wszystko jasne. Dostępność i jakość edukacji dla uczniów niepełnosprawnych w Warszawie". - Miasto wymusza na nas umieszczanie dzieci w klasach integracyjnych i specjalnych, a i tak nie wystarcza w nich miejsc dla wszystkich - mówi Agnieszka Dudzińska, mama Stasia z zespołem Aspergera.

Autystykiem jest też dziesięcioletni syn Beaty Jaszczur. Od jego nauczycielki usłyszała, że najlepiej będzie, jeśli zabierze go na warsztaty terapii zajęciowej. - Tam można się nauczyć, jak zrobić kanapkę. Mój syn ma problemy z pisaniem i z matematyką. Czy to oznacza, że nie nadaje się do szkoły? - pyta.

- Za uczniem z orzeczeniem o potrzebie specjalistycznego kształcenia powinny iść pieniądze do rejonowej szkoły na jej dostosowanie, na zajęcia z terapeutą - przypomina Agnieszka Dudzińska. Podstawówka jej syna dostała dodatkowe dotacje dopiero, kiedy ona wywalczyła je w urzędach. Nie wie jednak, jak duże.

Rodzice przeprowadzili własne śledztwo. Sprawdzili, że na kształcenie niepełnosprawnych dzieci Ministerstwo Edukacji Narodowej przekazało w tym roku urzędowi miasta ponad 90 mln zł. Pani Agnieszka wyliczyła, że podstawówce jej syna należy się z tego 60 tys. zł. - Staś ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego, ale to nie oznacza, że nie poradzi sobie w szkole ogólnodostępnej. Trzeba tylko stworzyć warunki, a na to potrzebne są pieniądze - przekonuje.

Mamy obdzwoniły wszystkie podstawówki w Warszawie. W większości dyrektorzy nie mogą zaoferować takim uczniom jak ich dzieci niczego więcej ponad spotkanie z pedagogiem czy logopedą przez dwie godziny w tygodniu. Jolanta Lipszyc, dyrektorka miejskiego biura edukacji, zapewnia jednak, że w Warszawie "pieniądz idzie za uczniem". - O podziale funduszy decydują władze dzielnic - mówi. Dodaje, że dziś do szkół ogólnodostępnych chodzi 535 uczniów z orzeczeniami lekarskimi.

- Rodzicom takich dzieci radzę, by posłali je do placówki integracyjnej. Nie mam pieniędzy na dodatkowego nauczyciela do opieki nad klasą - mówi Małgorzata Kwiatkowska, dyrektorka podstawówki nr 303 przy Koncertowej. Andrzej Wyrozembski, naczelnik wydziału oświaty i wychowania w Śródmieściu podlicza, że w zwykłej szkole półtora etatu trzeba rozdysponować między pedagoga, edukatora, psychologa. W placówce integracyjnej jest na to sześć etatów.

Ilona Rzemieniuk odbiera telefony od rodziców innych niepełnosprawnych dzieci. Skarżą się, że dyrektorzy pozbywają się trudnych uczniów, urządzają castingi i wybierają tych, z którymi nie będzie problemów. - Słyszę, że często protestują też rodzice innych dzieci, kiedy do klasy trafia niepełnosprawny uczeń.

Przeczytaj także: Języki obce najlepiej wchodzą przy piwie



Podziel się

  • Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci wyciety 04.05.09, 14:46

    Ja w sprawie ADHD.Nie znam problemu dokladnie,ale cala ta choroba zaczela sie wchwili,gdy zaczeto wprowadzac wychowanie bezstresowe.Gdy ja chodzilem do szkolypodstawowej,delikwent,ktory byl »

  • Dysleksja, dysortografia...dyskopatia! nowak11 06.05.09, 15:58

    W szkołach publicznych z roku na rok rośnie odsetek dzieci z różnymidysfunkcjami. Problem narasta, oświatowi decydenci i media centralne mają to wpompce - oni swoje dzieci wysyłają do szkół »

  • Szkoły nie chcą "niegrzecznych" dzieci kamalaska 06.05.09, 18:46

    Jak ojciec wyjął pasa to i ADHD nie było i dysleksji,dysortografii iwszystkich tych cudaków-wykwitów bezstresowego wychowania...»

Najnowsze wiadomości z Warszawy