Studenci odpytują kandydatów do Brukseli

Wojciech Karpieszuk
19.05.2009 aktualizacja: 2009-05-19 08:45
A A A Drukuj
Róża Rzeplińska (kandydaci2009.pl) i Aleksandra Muzińska (wybieram.eu) chcą żeby każdy młody człowiek wiedział na kogo głosuje. Na stronach powstały specjalne ankiety dla kandydatów. Fot. Grazyna Jaworska / AG
Kim jesteście? Dlaczego tam idziecie? Za co mamy wam płacić? - pytają młodzi warszawiacy kandydatów na europosłów. Założyli stronę internetową, wrzucili na nią ankietę i chcą, żeby każdy, kto kandyduje do Europarlamentu, ją wypełnił
- Konstytucja daje nam możliwość zadawania pytań. To pytamy. Chcemy wiedzieć, kim są ci, którzy będą nas reprezentować - wyjaśnia Róża Rzeplińska ze Stowarzyszenia 61. Stowarzyszenie swoją nazwę wzięło od artykułu 61 konstytucji o prawie uzyskania informacji publicznej.

- Niedługo wybory, a ludzie nie mają pojęcia, czym jest Parlament Europejski, jakie zapadają tam decyzje, kim są kandydaci, na których zagłosują 7 czerwca. Politycy traktują nas jak idiotów: robią spoty telewizyjne, spece od PR mówią im, jak wyglądać, jaką minę przybrać na konferencji. Merytorycznie w ogóle się nie rozmawia - dodaje Ola Muzińska ze stowarzyszenia Wybieram.pl. Obie organizacje są znane z akcji profrekfencyjnych z poprzednich wyborów.

Tym razem nakręcają kampanię Kandydaci 2009. Chcą dotrzeć do wszystkich, którzy wybierają się do Parlamentu Europejskiego i poprosić ich o odpowiedź na 33 pytania. Odpowiedzi wrzucą na stronę www.kandydaci2009.pl. - Jesteśmy apolityczni. Nie ma cenzury. Nie redagujemy wypowiedzi polityków. No, najwyżej poprawiamy ich błędy stylistyczne - zapewnia Róża.

Nad ankietą pracowało kilkanaście osób: prawnicy, socjolodzy, politolodzy, profesorowie. - Dopytujemy o sprawy merytoryczne - wyjaśnia Ola. Są pytania m.in. o priorytety polskiej prezydencji w 2011 r., o to kiedy powinniśmy przyjąć euro, o traktat lizboński, o wspólną politykę zagraniczną Unii, o to jak powinien się zachować Parlament w rozmowach z Białorusią. Młodzi pytają też o znajomość języków obcych, o doświadczenie, czy o kwestie światopoglądowe - stosunek do legalizacji narkotyków, eutanazji, aborcji i adopcji dzieci przez pary homoseksualne.

Z 1310 kandydatów z całej Polski udało im się dotrzeć do blisko 700. Na razie odpowiedziało 62. Dziewczyny szukają namiarów na polityków w portalach społecznościowych, przez sztaby, o pomoc proszą też dziennikarzy.

Co do tej pory je zaskoczyło? - Udało mi się w końcu skontaktować z kandydatem. I słyszę od niego, że nie wypełni naszej ankiety, bo nie potrafi wysłać maila. To jak zamierza pracować w Parlamencie Europejskim? Takich osób było kilka, i to z najważniejszych partii - z niedowierzaniem mówi Róża. Ostatnio asystentka znanego posła dała jej wykład, że pan poseł wcale nie ma obowiązku odpowiadać na dziwne pytania. A w ogóle to jest ochrona danych osobowych.

Zauważyły też, że jedynki wcale nie są zainteresowane wypełnianiem kwestionariusza. - Muszą być tak bardzo pewni zwycięstwa, bo nawet nie chce im się poświecić na to 30 minut. Jednak pewniaki mogą się jeszcze zdziwić, bo po co głosować na kogoś, o kim prawie nic nie wiem - twierdzi Ola.

Najwięcej ankiet zwrotnych jest z Warszawy. Pierwsze już pojawiają się na stronie. Odpowiedzieli m.in. Artur Zawisza (Libertas Polska) i Krystian Legierski (Centrolewica).

- Wyborcy mają wielką siłę. Naprawdę nie musimy dokonywać wyboru na chybił trafił - przekonuje Róża. I radzi, żeby każdy z nas wysłał maila do sztabu swojego kandydata i poprosił o wypełnienie ankiety.

- Strona będzie działać po wyborach. Można będzie zobaczyć na niej i porównać przedwyborcze chęci i deklaracje z rzeczywistością - proponuje Ola.

Przeczytaj także: Kandydaci płacą kary za nielegalne reklamy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy