Traf do urny wyborczej, bo ta ucieka

Grzegorz Szymanik
19.05.2009 aktualizacja: 2009-05-18 23:02
A A A Drukuj
Happening 'Traf do urny' na Krakowskim Przedmieściu Fot. Jacek Łagowski / AG
Na oczach przechodniów urna umykała co sił. - Niech ją pan goni! Prędzej! Bo się wymknie! - wołał Michał. W nietypowy sposób wczoraj przy pomniku Kopernika upomniano się o wyborcze prawa chorych i niepełnosprawnych.
SERWISY
- Wydaje się, że wybory w Polsce są równe? Guzik prawda. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile osób nie może głosować, choć bardzo chce. Z powodu choroby i niepełnosprawności. Dlaczego nie mogą głosować osoby niewidome? A wystarczyłoby tylko przygotować karty wyborcze pisane braillem. Żądamy równego dostępu do wyborów! - mówił Michał Bulanda z inicjatywy "Traf do Urny", organizatora happeningu.

Inicjatywę założyli młodzi ludzie, uczestnicy warsztatów Szkoły Praw Człowieka przy Fundacji Helsińskiej.

Przechodzącym obok pomnika Kopernika warszawiakom wręczali wyborcze karty. Można było wybrać wymarzoną formę głosowania: (przez pełnomocnika, •  przez „chodzącą urnę”, •  korespondencyjnie, •  internetowo.

Michał Bulanda: - Chcemy zwrócić uwagę na alternatywne metody. Na Zachodzie to już standard.

- Poza tym politycy bez końca zastanawiają się, jak zwiększyć wyborczą frekwencję. A może wystarczy jedynie poszerzyć grupę elektorów? - dodał.

Wybory formy głosowania to nie była jednak bułką z masłem. Urna okazała się zadziorna, złośliwa i uparta. Przeciągana na sznurku przez organizatorów, wciąż umykała goniącym wyborcom.

- Co za różnica, jak będziemy wybierać, skoro wybierać nie ma kogo? - złościł się starszy przechodzień.

Tymczasem za urną, wymachując białą kartą, pędził publicysta i historyk Jan Wróbel. - Widzi pan? To nie takie łatwe głosować, kiedy urna ucieka - komentowali organizatorzy. - A niektórzy muszą zmagać się z tym co wybory - dodali.

Przeczytaj także: Brak chętnych do pracy w komisjach wyborczych



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy