Dla Stasia procedury lepsze niż dom
27.05.2009
aktualizacja: 2009-05-26 20:02
Noworodek Staś jest w domu dziecka. Skierował go tam sąd rodzinny, bo nie był pewny, czy tato chory na schizofrenię jest w stanie się nim zajmować? Sąd na opinię o stanie ojca może czekać kilka miesięcy. - Zadziałała bezduszna procedura - podkreślają psychiatrzy. - Nie należało dziecka zabierać ojcu, a dać mu opiekunkę.
ZOBACZ TAKŻE
- Uczennica skoczyła z okna. W przyjaznej szkole? (12-05-10, 11:00)
- Hemofilik - nieatrakcyjny pacjent dla szpitala (03-06-09, 08:00)
- Zbadają sprawę fałszowanie dokumentacji z NFZ (28-05-09, 16:45)
- Rzecznik praw dziecka: sprawa Stasia jest pilna (28-05-09, 10:00)
- Fotel prezesa za uratowanie szpitala (25-05-09, 08:00)
- Nalot pani minister na szpitalne kolejki (22-05-09, 09:00)
- Brakuje leku przeciwko gruźlicy (20-05-09, 08:00)
- To kpina! Nie mogę zapisać się do lekarza (19-05-09, 14:11)
- Poliklinika wynosi się z Żelaznej (18-05-09, 09:00)
Zbyszek Lisiecki z synem spędza codziennie cztery godziny dziennie. - Ojciec Stasia sam go karmi i przewija - opowiada Dorota Sznajder, kierownik domu dziecka, w którym przebywa noworodek. - Zabiera syna na spacery. Gdy dziecko śpi, siedzi na ławce i czyta książkę. Pozostali rodzice, którzy mają tu dzieci, nigdy w życiu książki w ręku nie mieli. Do dzieci zwykle przychodzą na pół godziny. Pierwszy raz widzimy ojca, który tak zabiega o kontakt z dzieckiem. Oczywiście trzeba sprawdzić stan zdrowia ojca i lekarz powinien orzec, czy może zajmować się synem, ale do tego czasu lepiej, żeby Staś u nas nie mieszkał.
Zadziałały procedury
Rodzice Stasia chorują na schizofrenię. Matka jest pod opieką psychiatry, ojciec nie chodzi regularnie do specjalisty. Gdy gorzej się czuje, zwiększa dawki leków. Po porodzie matka Stasia czuła się coraz gorzej. - Było sporo niepokoju, a rodzina oraz znajomi raczej dolewali oliwy do ognia, niż tłumili nastroje. Także ja sam przeżyłem pewne nasilenie i od kilku tygodni biorę minimalną dawkę leku jako zabezpieczenie - pisze Zbyszek w blogu w portalu dla osób chorych na schizofrenię, którym zarządza (kiedyś pracował jako informatyk, teraz utrzymuje się z renty).
11 maja, gdy choroba żony się zaostrzyła, pan Zbyszek zadzwonił na policję. Jedna karetka zabrała mamę Stasia do szpitala psychiatrycznego, druga - pana Zbyszka z synem do szpitala przy Niekłańskiej. Staś już nie wrócił do domu. Zadziałały "odpowiednie procedury" i po badaniach - postanowieniem Sądu Rejonowego dla Pragi-Południe - dziecko trafiło do domu dziecka.
Niech mnie zbadają
Wniosek do sądu "o wgląd w sytuację rodzinną małoletniego" złożyła dr Wanda Klonowska-Żelazko, ordynator oddziału patologii noworodka i niemowlęcia, na którym leżał Staś: - Trafiło do nas dziecko po interwencji policji i pogotowia. W takiej sytuacji musimy zawiadomić sąd rejonowy, żeby wyjaśnił, czy rodzice są zdolni do opieki nad małoletnim. Taka jest procedura. To ojciec dziecka wezwał policję i sprowokował całą sytuację.
13 maja sąd rodzinny postanowił, aby natychmiast noworodka umieścić w domu dziecka. "W ocenie sądu na chwilę obecną nie można stwierdzić, czy ojciec dziecka daje gwarancję sprawowania należytej opieki nad noworodkiem". Sąd wystąpił o opinię do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Dopiero gdy ją otrzyma, podejmie decyzję, czy rodzicom ograniczyć władzę rodzicielską, czy ich jej pozbawić.
- Takich opinii jest potrzebnych dużo, a ośrodki są dwa, dlatego czeka się na nie dwa miesiące. Niestety, zbliża się okres urlopowy i ten czas może się wydłużyć. Być może będzie potrzebna też opinia biegłego psychiatry i na to też trzeba będzie poczekać. Decyzja w sprawie Stasia może zapaść nawet za cztery miesiące. Jeśli będą zażalenia, to jeszcze później - wyjaśnia sędzia Marcin Łochowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga
Pan Zbyszek poskarżył się na postanowienie sądu, ale zastanawia się, czy skargi nie wycofać, żeby nie przedłużać procedur. - Niech mnie zbadają, ale nie za trzy miesiące! Staś leży w domu dziecka, który jest jak przechowalnia bagażu. On się teraz najbardziej intensywnie rozwija. Zgadzam się na kuratora. Na to, żeby przychodziła do nas opiekunka. Tu zadziałał krzywdzący stereotyp, że schizofrenik to psychopata, a to dwa zupełnie inne światy.
"Sąd porwał mi synka"
Rodziców Stasia zna psychiatra Joanna Meder z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. - Pan Zbyszek jest odpowiedzialnym człowiekiem, który wspaniale sobie radzi z chorobą. Można mieć wątpliwości, czy będzie umiał codziennie robić jedzenie dla noworodka, ale to nie powód, żeby odbierać mu syna! Wystarczy zadbać o to, żeby codziennie miał do pomocy opiekunkę. Rozumiem, że są procedury, ale tu działanie jest bezduszne.
W domu pana Zbyszka na podłodze stoi tablica z napisem "Sąd porwał mojego kilkudniowego synka". - Chciałem iść zaprotestować pod Ministerstwo Sprawiedliwości, ale wtedy to dopiero zrobią ze mnie wariata - mówi. O pomoc poprosił Rzecznika Praw Dziecka.
Zadziałały procedury
Rodzice Stasia chorują na schizofrenię. Matka jest pod opieką psychiatry, ojciec nie chodzi regularnie do specjalisty. Gdy gorzej się czuje, zwiększa dawki leków. Po porodzie matka Stasia czuła się coraz gorzej. - Było sporo niepokoju, a rodzina oraz znajomi raczej dolewali oliwy do ognia, niż tłumili nastroje. Także ja sam przeżyłem pewne nasilenie i od kilku tygodni biorę minimalną dawkę leku jako zabezpieczenie - pisze Zbyszek w blogu w portalu dla osób chorych na schizofrenię, którym zarządza (kiedyś pracował jako informatyk, teraz utrzymuje się z renty).
11 maja, gdy choroba żony się zaostrzyła, pan Zbyszek zadzwonił na policję. Jedna karetka zabrała mamę Stasia do szpitala psychiatrycznego, druga - pana Zbyszka z synem do szpitala przy Niekłańskiej. Staś już nie wrócił do domu. Zadziałały "odpowiednie procedury" i po badaniach - postanowieniem Sądu Rejonowego dla Pragi-Południe - dziecko trafiło do domu dziecka.
Niech mnie zbadają
Wniosek do sądu "o wgląd w sytuację rodzinną małoletniego" złożyła dr Wanda Klonowska-Żelazko, ordynator oddziału patologii noworodka i niemowlęcia, na którym leżał Staś: - Trafiło do nas dziecko po interwencji policji i pogotowia. W takiej sytuacji musimy zawiadomić sąd rejonowy, żeby wyjaśnił, czy rodzice są zdolni do opieki nad małoletnim. Taka jest procedura. To ojciec dziecka wezwał policję i sprowokował całą sytuację.
13 maja sąd rodzinny postanowił, aby natychmiast noworodka umieścić w domu dziecka. "W ocenie sądu na chwilę obecną nie można stwierdzić, czy ojciec dziecka daje gwarancję sprawowania należytej opieki nad noworodkiem". Sąd wystąpił o opinię do Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego. Dopiero gdy ją otrzyma, podejmie decyzję, czy rodzicom ograniczyć władzę rodzicielską, czy ich jej pozbawić.
- Takich opinii jest potrzebnych dużo, a ośrodki są dwa, dlatego czeka się na nie dwa miesiące. Niestety, zbliża się okres urlopowy i ten czas może się wydłużyć. Być może będzie potrzebna też opinia biegłego psychiatry i na to też trzeba będzie poczekać. Decyzja w sprawie Stasia może zapaść nawet za cztery miesiące. Jeśli będą zażalenia, to jeszcze później - wyjaśnia sędzia Marcin Łochowski, rzecznik Sądu Okręgowego Warszawa-Praga
Pan Zbyszek poskarżył się na postanowienie sądu, ale zastanawia się, czy skargi nie wycofać, żeby nie przedłużać procedur. - Niech mnie zbadają, ale nie za trzy miesiące! Staś leży w domu dziecka, który jest jak przechowalnia bagażu. On się teraz najbardziej intensywnie rozwija. Zgadzam się na kuratora. Na to, żeby przychodziła do nas opiekunka. Tu zadziałał krzywdzący stereotyp, że schizofrenik to psychopata, a to dwa zupełnie inne światy.
"Sąd porwał mi synka"
Rodziców Stasia zna psychiatra Joanna Meder z Instytutu Psychiatrii i Neurologii. - Pan Zbyszek jest odpowiedzialnym człowiekiem, który wspaniale sobie radzi z chorobą. Można mieć wątpliwości, czy będzie umiał codziennie robić jedzenie dla noworodka, ale to nie powód, żeby odbierać mu syna! Wystarczy zadbać o to, żeby codziennie miał do pomocy opiekunkę. Rozumiem, że są procedury, ale tu działanie jest bezduszne.
W domu pana Zbyszka na podłodze stoi tablica z napisem "Sąd porwał mojego kilkudniowego synka". - Chciałem iść zaprotestować pod Ministerstwo Sprawiedliwości, ale wtedy to dopiero zrobią ze mnie wariata - mówi. O pomoc poprosił Rzecznika Praw Dziecka.
Przeczytaj także: Dokąd idą pieniądze na upośledzone dzieci?
-
Dla Stasia procedury lepsze niż dom
karina036
27.05.09, 15:01
Jestem oburzona stylem myślenia: "To ojciec dziecka wezwał policję i sprowokował całe wydarzenie". Ten fakt należy potraktować na korzyść osoby chorującej na schizofrenię- między innymi »
-
Dla Stasia procedury lepsze niż dom
euramer
27.05.09, 16:09
Pytanie do osob oburzonych decyzja sadu, czy oddalibyscie SWOJE kilkutygodniowe dziecko pod calodobowa opieke osoby chorej na schizofrenie? Ja nigdy. Ewentualne przychodzenie opiekunki do »
-
Dla Stasia procedury lepsze niż dom
koszerny51
28.05.09, 15:52
to ciekawe co spowodowalo chorobenarkotyki?/, a dodatkowo kto niby mialby placic za opiekunke.?Jest jasne ,ze dwoje schizofrenikow nie powinno wychowywac dziecka.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


