Bój to nasz o Pole Mokotowskie nieostatni

Dariusz Bartoszewicz
30.05.2009 aktualizacja: 2009-05-29 23:07
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Surdziel / AG
To już wojna o zielone! Firma Global Partners Investment Fund przystępuje do frontalnego ataku. Na celownik bierze ratusz, urbanistów, "Gazetę". W szpicy wystawia sportowców. Za wszelką cenę chce przeforsować zabudowę Skry.
Rozpętaliśmy akcję "Pole Mokotowskie - nasza Rospuda". Apel w obronie parku podpisało już ponad 15 tys .warszawiaków. Nasz cel jest jasny - chronić "płuca miasta". Nie pozwolić na odkrawanie Pola po kawałku pod budowę biurowców i apartamentowców m.in. w rejonie stadionu Skry, na rozjechanie klina nawietrzającego centrum przez tysiące samochodów, na lanie betonu między drzewa.

Polsko-irlandzki deweloper zainwestował w zadłużony klub sportowy u zbiegu al. Żwirki i Wigury z Wawelską. Bezpardonowo zwalcza projekt planu zagospodarowania, który niedługo ma być uchwalony. Jego zapisy uniemożliwią ekspansję spółki. Misternie konstruowany biznes, który ma polegać na wzniesieniu nowego stadionu w zamian za zgodę na zabudowę komercyjną w sąsiedztwie, rozsypie się jak domek z kart.

Deweloper sięga więc po wunderwaffe z wunderteamu - olimpijczyków, których naród kocha. Na biurko prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz trafił list otwarty podpisany przez sportowców, m.in. Irenę Szewińską, Jacka Wszołę, Tomasza Majewskiego. Część z lekkoatletów wspiera projekt dewelopera od dawna. W liście czytamy: "Autor planu miejscowego usilnie dąży do pozbawienia nas szansy na pozyskanie nowoczesnego obiektu sportowego pod hasłem ochrony parku, którego częścią Skra nie jest i nigdy nie była!". "Jako reprezentanci polskiej lekkiej atletyki mamy nadzieję, że przy podejmowaniu decyzji będziecie kierowali się Państwo zarówno dobrem społecznym, jak i dobrem polskiego sportu. (...) Apelujemy do Was o wyłączenie terenu Skry z opracowania Pola Mokotowskiego...".

Sportowcy używają identycznego argumentu jak Global Partners: - Skra to nie park! My na to odpowiadamy: Skra to Pole Mokotowskie, ważny obszar przyrodniczy w skali całego miasta, którego nie wolno dowolnie przycinać, by robić tu biznes! Na śmiałe projekty i drapacze chmur czeka pobliski plac Defilad. A państwo i miasto doskonale sobie radzi samo z budową aren sportowych (stadiony Narodowy czy Legii).

Sięgamy po uchwałę nr 17 Rady Narodowej Miasta Stołecznego Warszawy z 9 listopada 1988 r. odnalezioną "po żmudnych poszukiwaniach" przez ratusz w archiwum Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego. Ówcześni rajcy w 70. rocznicę odzyskania niepodległości postanowili w paragrafie pierwszym: "Nadać PARKOWI położonemu na Polu Mokotowskim w granicach ulic: Żwirki i Wigury, Wawelskiej, al. Armii Ludowej, Waryńskiego, Stefana Batorego, Rostafińskich nazwę: Park im. Józefa Piłsudskiego". Czyli 21 lat temu "zielone granice" obejmujące teren Skry zostały jasno określone, i to jeszcze przez "czerwonego". Kto chce je podważać, bo zostały ustalone w schyłkowym PRL-u, niech pamięta, że kwestionując granice Pola i parku, szarpie przy okazji patrona marszałka Piłsudskiego.

Nie pozwólmy zabudować Pola Mokotowskiego! Podpisz petycję!



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy