Raczej ul. Tybetańska niż Rondo Wolnego Tybetu

miecz, PAP
02.06.2009 aktualizacja: 2009-06-02 17:14
A A A Drukuj
Grupa osób z fundacji Inna Przestrzeń postanowiła, że sami zmienią nazwę ronda. Fot. Kuba Atys / AG
Według przewodniczącej podkomisji ds. nazewnictwa ulic w Radzie Warszawy Marioli Rabczon, jest już raczej przesądzone, że w Warszawie nie będzie Ronda Wolnego Tybetu. Negatywne stanowisko w tej sprawie zajęło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Może za to powstać ul. Tybetańska.
SONDAŻ
Która ulica w Warszawie jest najpiekniejsza?

Krakowskie Przedmieście
Aleje Ujazdowskie
x
x
x
x
x
x
x
inna ulica

Z pomysłem nadania nazwy Rondo Wolnego Tybetu skrzyżowaniu ul. Kasprzaka z al. Prymasa Tysiąclecia w listopadzie ubiegłego roku wystąpili radni warszawskiej dzielnicy Wola.

Wiceminister SZ Jacek Najder w piśmie do przewodniczącej Rady Warszawy Ewy Malinowskiej-Grupińskiej z 15 kwietnia br. stwierdził, że propozycja nadania takiej nazwy "części terytorium RP" stoi w sprzeczności z oficjalnymi stanowiskami rządu i Unii Europejskiej, które "opierają się na uznaniu zasady "jednych Chin" oraz poszanowania dla integralności terytorialnej Chińskiej Republiki Ludowej".

Według MSZ nadanie nazwy Rondo Wolnego Tybetu zagroziłoby też polskim "bezpośrednim i wymiernym interesom gospodarczym, nie dając nic w zamian pod względem skuteczności politycznych zabiegów o przestrzeganie prawa ludności tybetańskiej".

W stanowisku resortu zaznaczono, że Dalajlama wielokrotnie i publicznie podkreślał, że celem jego działań nie jest oderwanie Tybetu od Chin, a jedynie zagwarantowanie autonomicznych praw, przysługujących ludności tybetańskiej w ramach systemu prawnego Chińskiej Republiki Ludowej. Inicjatywa radnych może zaś zostać odczytana przez władze chińskie jako wezwanie do rozbicia państwa chińskiego i oderwania od niego Tybetu, co "wynika jasno z uzasadnienia do uchwały Rady Dzielnicy Wola, które podkreśla, iż jej celem jest uhonorowanie dążeń niepodległościowych Narodu Tybetańskiego".

Zamiast Ronda Wolnego Tybetu w Warszawie mogłaby natomiast pojawić się ul. Tybetańska, bo to nie dawałoby podstaw do zarzutów o "nieprzestrzeganiu przez Polskę oficjalnie deklarowanego stanowiska o poszanowaniu suwerenności oraz integralności terytorialnej państw trzecich". Taką samą nazwę zaproponował w styczniu Zespół Nazewnictwa Miejskiego.

Na początku kwietnia br. wniosek wolskich radnych w sprawie nazwy ronda pozytywnie zaopiniowała podkomisja ds. nazewnictwa ulic i przesłała go do komisji kultury, która musi go zaopiniować, zanim trafi pod obrady Rady Warszawy. Malinowska-Grupińska powiedziała we wtorek PAP, że nie popiera tej nazwy, ale ostateczną decyzję podejmą wszyscy radni.

Dalajlama 29 lipca przyjedzie do Warszawy, aby odebrać honorowe obywatelstwo miasta, które stołeczni radni nadali mu w ubiegłym tygodniu.

W marcu ub.r. w stolicy Tybetańskiego Regionu Autonomicznego Lhasie mnisi buddyjscy zorganizowali pokojowe marsze, które w kolejnych dniach przerodziły się w największe od 20 lat antychińskie demonstracje. Przewodniczący tybetańskiego parlamentu na wygnaniu Karma Chophel informował wówczas, że podczas protestów w Tybecie zginęło ponad 100 osób, a około tysiąc odniosło obrażenia.

Rada Warszawy przyjęła wówczas stanowisko, w którym zaprotestowała przeciwko łamaniu praw człowieka w Tybecie. - Warszawa jako "miasto nieujarzmione", ciężko doświadczone przez historię, stolica kraju na lata wymazanego z mapy świata, ma szczególne prawo i zarazem zobowiązanie do niesienia światła wolności uciśnionym - głosiło stanowisko.

Komunistyczne Chiny zajęły Tybet w 1950 r. Dziewięć lat później w Tybecie wybuchło krwawo stłumione antychińskie powstanie, które doprowadziło do ucieczki Dalajlamy z Tybetu.

Przeczytaj także: Wola chce Ronda Wolnego Tybetu



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy