Jak chronimy zabytki techniki

Tomasz Urzykowski
05.06.2009 aktualizacja: 2009-06-05 07:54
A A A Drukuj
Ruiny parowozowni Fot. Filip Klimaszewski / AG
W Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki rozpoczęła się wczoraj konferencja "Dziedzictwo postindustrialne i jego kulturotwórcza rola". Tymczasem na Pradze hordy złomiarzy rozgrabiają resztki zniszczonej niedawno XIX-wiecznej parowozowni.
Wczoraj w Mazowieckim Centrum Kultury i Sztuki rozpoczęła się konferencja "Dziedzictwo postindustrialne i jego kulturotwórcza rola" poświęcona ochronie i adaptacji starych fabryk, stoczni, kopalni i zajezdni tramwajowych. Dr Michał Wardzyński z Uniwersytetu Warszawskiego i Piotr Jamski z Instytutu Sztuki PAN mówili o pomyśle urządzenia w jednej z hal fabrycznych w stolicy lapidarium elementów z rozbieranych budynków, zaś Małgorzata Chodorowska z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Warszawie - o loftach w przędzalniach Żyrardowa. Nie wszystkie obiekty postprzemysłowe mają tyle szczęścia.

- Stan wiedzy o dziedzictwie postindustrialnym jest w naszym społeczeństwie bardzo niski. Służby konserwatorskie nie mają wystarczającego rozpoznania tych obiektów. A to oznacza brak ochrony - stwierdził Michał Krasucki z wojewódzkiego urzędu konserwatorskiego.

Jeszcze przed konferencją do naszej redakcji dotarła informacja o szturmie złomiarzy na starą parowozownię przy ul. Wileńskiej. Miesiąc temu zburzyła ją firma Budrem z Ostrowa Wlkp. Zrobiła to z pełną premedytacją, wiedząc, że obiekt czeka na wpis do rejestru zabytków. Z XIX-wiecznego budynku pozostał tylko mały fragment wzdłuż al. "Solidarności". Widząc, co się dzieje, wojewódzki konserwator zabytków natychmiast wpisał resztki parowozowni do rejestru, a do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przez Budrem przestępstwa. W odpowiedzi inwestor obiecał odbudować halę i włączyć ją w nowe osiedle. Sęk w tym, że niedługo po parowozowni nie będzie śladu.

- Tego terenu nikt nie pilnuje i każdy może wejść. Złomiarze wywożą całe elementy konstrukcji. Tam kręcą się też jakieś dzieci. Tylko patrzeć, jak dojdzie do katastrofy - zaalarmowali "Gazetę" mieszkańcy okolicznych domów.

Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, pod której opieką są zabytki na terenie Warszawy, wie o złomiarzach rozkradających parowozownię. Według niej sytuacja jest już opanowana. - Jestem w kontakcie z policją i strażą miejską. W środę zostały zatrzymane osoby wynoszące elementy hali - informuje.

Dlaczego na teren parowozowni mogą wchodzić złomiarze? Stołeczna konserwator zapewnia, że wydała inwestorowi nakaz zabezpieczenia rumowiska.

Bogdan Szombara, dyrektor ds. technicznych firmy Budrem, twierdzi, że resztek parowozowni pilnują profesjonalni ochroniarze. - Nic mi nie wiadomo o poszukiwaczach złomu na naszym terenie. Dowiaduję się o tym od pana. Rozumiem, że "Gazeta" za wszelką cenę szuka sensacji. Dziękuję za obywatelską troskę - ironizuje dyr. Szombara i kończy rozmowę.

Przeczytaj także: Jak piękna mogła być parowozownia na Pradze



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy