Toasty w Warszawie: Skumbrie w tomacie, chlup

Dziennikarze "Gazety Stołecznej"
05.06.2009 aktualizacja: 2009-06-04 23:14
A A A Drukuj
Fot. Jacek Łagowski / AG
  • Toast w Niespodziance. Tadeusz Mazowiecki pokazuje znak zwycięstwa
  • Zamek Ujazdowski
  • Chianti przy Foksal
  • Obchody 20-lecia wyborów 4 czerwca - akcja Wyłącz system: przed kościołem wizytek przechodnie stworzyli żywa krzyżówkę
Za Polskę, za wolne i świadome wybory, za zniknięcie z Polski kartek na wszystko - niósł się po Warszawie toast


Setki osób podchwyciły nasz pomysł, by 20. rocznicę 4 czerwca świętować wczoraj bez zadęcia, po prostu wspólnym toastem. Wznosiliśmy go w restauracjach, mieszkaniach, galeriach sztuki

Pierwsi toast wznieśli artyści z prawie wszystkich warszawskich scen na tarasie Instytutu Teatralnego. Zostali zaproszeni na godz. 14.30 - to w teatrach początek przerwy między próbami i wieczornymi spektaklami. Witał ich dyrektor Instytutu Maciej Nowak w koszulce z wizerunkiem Lecha Wałęsy. Zabrzmiał sygnał "Dziennika Telewizyjnego", Joanna Szczepkowska podeszła do mikrofonu i powiedziała: - Szanowni państwo, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm.

Wieczorem świętowaliśmy w całej Warszawie.

Pod reaktywowaną przy pl. Konstytucji Niespodzianką, czyli kawiarnią, w której w 1989 r. mieścił się warszawski sztab Komitetu Obywatelskiego "Solidarności", tłum zgromadził się długo przed 20. Przyszli Marek Edelman, Henryk Wujec, Zbigniew Bujak, Wojciech Borowik, Maja Komorowska, Daniel Olbrychski, Sławomira Łozińska. Na widok Tadeusza Mazowieckiego tłum zaczął bić brawo i śpiewać "sto lat". Pierwszy premier III RP mówił: - Wolność jest jak powietrze. Odczuwa się ją, gdy jej brak. To, co wydawało się niemożliwe do spełnienia, stało się w 1989 możliwe dzięki odwadze, zdecydowaniu i roztropności wielu ludzi. Te 20 lat to nasze wielkie zwycięstwo. Sto lat dla naszej wolności! Sto lat dla trzeciej Rzeczpospolitej! A potem niech się nazywa, jak chce!

Poprosił, by wznosząc toast, podnieść drugą rękę i wyciągnąć dwa palce w geście zwycięstwa. I kilkaset osób u zbiegu Koszykowej i pl. Konstytucji nagle poczuło się jak po wyborach 4 czerwca 1989 r. Młody męski głos zaintonował "dziękujemy!", potem było jeszcze raz "sto lat" dla premiera Mazowieckiego.

Pod oknem mieszkania Jacka Kuronia przy ul. Mickiewicza 27 - tłum około 300 osób. Są dawni działacze "S", wychowankowie z walterowskiego harcerstwa, żoliborzanie i mieszkańcy innych dzielnic. - To miejsce, w którym zawsze czuliśmy się wolni - mówiła Danuta Kuroń. Joanna Szczepkowska dodała: - Od Jacka nauczyłam się determinacji. Gdybym nie to, nie pewnie nie zdecydowałabym się Dzienniku Telewizyjnym powiedzieć tego, co powiedziałam. danuta Kuroń wzniosła toast: - Pierwsze "sto lat" niech będzie po ukraińsku. Podkreślimy w ten sposób, że chodziło nam o Rzeczpospolitą otwartą na innych! Toast po ukraińsku wzniósł zespół Krzaki. Później toasty były już po polsku. Wszystkie radosne i serdeczne.

Odczytano też specjalny toast przysłany z Krakowa przez Michała Rusinka, sekretarza Wisławy Szymborskiej:

"Przed 20 laty - uwierzcie (skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie)

Skończył się w Polsce komunizm wreszcie (skumbrie w tomacie, pstrąg)

Mili panowie, piękne niewiasty (skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie)

Wznośmy za wolność mądre toasty (skumbrie w tomacie, chlup)"

Po okolicy rozniosło się chóralne "Sto lat". A potem zaczęły się toasty w grupkach znajomych. Piwem bezalkoholowym wznosiła je Ika Matyjaszkiewicz, która przyjechała z Mokotowa. - Miałam szczęście poznać Jacka Kuronia. Przychodził do nas do szkoły przy Bednarskiej. W 1989 r. byłam w ósmej klasie - wspominała. Obok stali dwuletnia Hania i trzyletni Aleks Korolewowie. - Pili soczek - zastrzegła ich mama Maja Maślankiewicz.

- A ja mam szampana. Schowałem w reklamówce - zdradził przewodniczący rady Żoliborza Piotr Wertenstein-Żuławski. - 4 czerwca jest w tych dniach celebrowany jak nigdy dotąd. Brakowało nam takiego święta.

Pod oknem Jacka Kuronia ustawiła się kolejka. Ludzie robili sobie zdjęcia przy słynnym wyborczym plakacie z Gary Cooperem "W samo południe". Niektórzy zostawiali kwiaty. - Spotkajmy się tu za rok - zaproponowała Danuta Kuroń.

Około 20 osób wznosiło toast napojami bezalkoholowymi z imbirem i hibiscusem oraz winem w Café Baobab na ul. Francuskiej na Saskiej Kępie. - Wnoszę toast za to, że może tu z nami być Azis z Senegalu, który założył i prowadzi ten lokal - powiedziała jedna z pań. - Za Polskę! Za wolność - wtórowali inni. Posypały się też toasty "za naszą tożsamość, żebyśmy umieli ja obronić". Wśród gości była trzyosobowa rodzina z Żoliborza: Dorota, Honory i córka Gloria Kiwale. - Wznoszę toast za wolne i świadome wybory - mówiła Dorota, która po raz pierwszy głosowała właśnie w 1989 r. Honory wzniósł toast "za zniknięcie z Polski kartek na wszystko". Dodał, że Polska zmienia się na lepsze. Wie, co mówi, bo mieszka nad Wisłą już 22 lata.

W Chianti na Foksal również tłum. Przy połączonych stolikach siedzi grupa dziewięciu osób. Mają ze sobą biało-czerwoną flagę. Wznoszą okrzyk: "Niech żyje wolność!". - Spotkaliśmy się ze znajomymi z okazji 20-lecia wyborów. Porwał nas pomysł "Gazety". Dziś dzwoniłem do najbliższych: mamy, teściowej, znajomych. Składałem patriotyczne życzenia. To przecież nasze wielkie święto: obalenie komuny! - mówił Ryszard Szeremeta kompozytor, filar jazzowej formacji Novi Singers i twórca przeboju "Dzikie plaże Juraty". O godz. 20 kelnerzy roznoszą białe i czerwone wino. Gra gitarzysta, wszyscy wstają, śpiewają: "Sto lat!". Zrywa się również ubrany na biało i czerwono Bogusław Heba, dyrektor wydawniczy "Tygodnika Solidarność" od 1981 do 1991 r. "Niech żyje wolność!" - krzyczy.

Na dziedzińcu Zamku Ujazdowskiego ustawiono w okręgu stoły. Stanęło na nich 260 plastikowych kieliszków z szampanem. Dokładnie tyle mandatów zdobyła w sejmie "Solidarność". Dyrektor CSW Wojciech Krukowski mówił: - To patetyczna sytuacja. Żeby ją przełamać, powiem: 4 czerwca skończył się w Polsce komizm. I tego państwu życzę.

Wszyscy zebrali się przy rzeźbie Krzysztofa Bednarskiego "Victoria" z 1983 r. Przedstawia ona dłoń z palcami złożonymi w V, ale z obciętymi palcami. O godz. 20.20 włączono wideo, na którym palce odrosły. Wszyscy nagrodzili to brawami.

Przeczytaj także: 20 lat wolności w Warszawie



Podziel się

  • Toasty w Warszawie: Skumbrie w tomacie, chlup sappone 05.06.09, 08:46

    A może to 4 czerwca powinien być świętem narodowym zamiast niedawnoproponowanego 6 stycznia?»

  • Re: Toasty w Warszawie: Skumbrie w tomacie, chlup janci0 05.06.09, 10:21

    Ja bym nawet pierwszego maja mógł oddać za 4 czerwca. Przynajmniej czuje sięjakiś związek z tym dniem. W dodatku jest co świętować.»

  • hmm dniem wolnym pomysl.po.wypiciu 05.06.09, 12:43

    a ja nie jestem do tego jakos przekonanywydaje mi sie ze wczraj tak wiele osob swietowalo bo to bylo jakos oddolnie,spolecznie na przekor politykom ktorzy i tak musieli sie poklocic gdzie i »

Najnowsze wiadomości z Warszawy