Organizacje pozarządowe powinny być jak buldogi
06.06.2009
aktualizacja: 2009-06-23 16:18
Fot. Jacek Łagowski / AG
Organizacje pozarządowe powinny być jak buldogi, które wiszą przy krtani władz miasta
ZOBACZ TAKŻE
- Radość z bycia razem (19-02-10, 19:56)
- Ty wiesz, że on kogoś ma. On jeszcze nie (08-06-09, 11:00)
- Ten plakat nikomu się nie podobał (05-06-09, 12:00)
- Nigdy nie zapomnimy o ojcu Palecznym (05-06-09, 08:00)
- Toasty w Warszawie: Skumbrie w tomacie, chlup (05-06-09, 00:00)
- Co i jak się kradło 20 lat temu (04-06-09, 11:00)
- Życia styl i szyk: 20 lat temu i dziś (04-06-09, 11:00)
- Wolność dała nam otwartość na seks (04-06-09, 10:00)
- Dzieci z tzw. normalnych rodzin w ogóle nie czują szacunku do żywności. Nie myślą o tym, że obok są tacy, którzy nie mają co jeść. Tyle jedzenia się marnuje - mówi Marta Dobrzyńska. Pracuje w Banku Żywności SOS. To instytucja non profit, która magazynuje niepotrzebną żywność, żeby przekazywać ją potrzebującym.
Takich fundacji i stowarzyszeń nazywanych z angielska NGO-sami (Non-governmental Organizations) jest w stolicy aż 7 tys. Przez pierwszy tydzień czerwca obchodziły swoje święto - Dni Warszawskich Organizacji Pozarządowych.
Drzwi pierwsze - otwiera Eugeniusz Bodo w sukni
Na drzwiach UFY w kamienicy w al. "Solidarności" widnieje podobizna Atomówki. To bohaterka kreskówki Hanna-Barbera o trzech dziewczynkach obdarzonych nadludzką mocą. Atomówki to prawdziwe społecznice. Działają na rzecz lokalnej wspólnoty, broniąc jej przed potworami i kosmitami. Non profit.
A co to jest UFA? - Rodzaj żeński od UFO. Skrót od Urzędu Finezyjnych Atrakcji albo Undergroundowej Fikcji Absolutnej - wyjaśniała tajemniczo jedna z założycielek organizacji Agnieszka zwana Furją.
Było to rok temu. Dziś już wiadomo, że to pozarządowy dom kultury. Miejsce spotkań. Czasami kino. Sala wystawowa. Kawiarnia. Bezpłatna kafejka internetowa dla seniorek. Latająca czytelnia zinów feministycznych.
Obok Atomówki na drzwiach wisi plakat zapowiadający projekcję przedwojennego filmu "Piętro wyżej". Wybór nie jest przypadkowy. W kultowej scenie Eugeniusz Bodo wykonuje utwór "Seksapil" ubrany w czarną suknię z dekoltem i blond perukę. To pierwszy polski drag queen show. A UFA powstała dla kobiet (zwłaszcza nieheteroseksualnych) i osób queer, czyli takich, które nie identyfikują się z konkretną płcią i orientacją seksualną. Tamara pełni dziś dyżur filmowy. Ustawia projektor. Bywalczynie rozsiadają się na kanapach. Słychać rozmowy o zbliżającym się kobiecym turnieju piłki nożnej.
Na dole są scena koncertowa, pracownia sitodruku, bar. Gdzieniegdzie ze ściany wystaje plastikowy gors. To pozostałość po poprzednim najemcy lokalu - hurtowni rajstop. Na gorsie napis flamastrem: "Moje ciało - mój wybór".
Drzwi drugie - otwiera Pamela Anderson bez mięsa
Stowarzyszenie Empatia nie ma drzwi, bo nie ma siedziby. Od pięciu lat jego członkowie kontaktują się przez internet, a na walnych zgromadzeniach spotykają się u kogoś w domu. Z okazji Dni Warszawskich Organizacji Pozarządowych zgromadzili się w wegańskim barze, gdzie Darek Gzyra - inicjator i współzałożyciel Empatii - wygłasza właśnie wykład. Szczupły, natchniony. Weganizm to używanie produktów wyłącznie roślinnego pochodzenia. Żadnych jaj i nabiału. Żadnych futer i skór.
- Zwierzęta są tak samo eksploatowane i okrutnie traktowane dla jajek czy mleka - przekonuje Darek Gzyra. - Żyjemy w cywilizacji rzezi, a my - weganie - chcemy to zmienić.
Najciekawszy fragment wykładu to ten o historii weganizmu w Polsce. Pierwszy raz artykuł na ten temat ukazał się w 1980 r. w piśmie "Etyka", ale nie istniało wówczas słowo "weganizm". Pisano "wegetaryzm" albo "jarstwo czyste". Podobne wykłady członkowie Empatii wygłaszają w szkołach w całej Polsce. Na koniec Darek wyświetla z rzutnika nazwiska celebrytów deklarujących weganizm. Listę otwiera Pamela Anderson.
Drzwi trzecie - otwiera Jacek Kuroń z komandosami
Przy wszystkich czterech wejściach do magazynów Banku Żywności SOS stoją ciężarówki. Dostawcy wkładają na nie palety cukru, kaszy, kartony z mlekiem i müsli. Załadunek trwa tu bez przerwy od godz. 9 do 16. 70 ton żywności każdego dnia. Magazyny mieszczą się przy ul. Księcia Ziemowita na Targówku. To teren Agencji Mienia Wojskowego.
- Kiedy Jacek Kuroń zakładał w 1994 r. Bank Żywności, zastanawiał się, gdzie szukać ludzi, którzy mają zdolności organizacyjne i doświadczenie - opowiada Marta Dobrzyńska. - Doszedł do wniosku, że najlepszymi organizatorami są wojskowi. I zatrudnił dwóch byłych komandosów, którzy wynajęli tu magazyny generalskie.
Ze zjawiskiem redystrybucji nadwyżek żywności Kuroń zetknął się we Francji, gdzie takie banki działały już na początku lat 80. Idea jest prosta - duża część żywności marnuje się głównie w związku z krótkim terminem ważności. Kilka dni przed upływem tego terminu producent nie da rady sprzedać takich produktów, za to będzie musiał zapłacić za ich utylizację. Jeśli zaś przekaże je do Banku, szybko trafią do potrzebujących. Głodnych i biednych. Za darmo.
W łańcuchu są trzy ogniwa:
• darczyńcy, czyli producenci (w tym takie giganty jak Unilever Polska i Cadbury Wedel), supermarkety, rolnicy z giełdy w Broniszach;
• Bank Żywności, czyli centrum dystrybucji;
• odbiorcy, czyli 263 mazowieckie organizacje działające na rzecz biednych - jadłodajnie dla bezdomnych, domy dziecka, domy samotnej matki, monary.
Takich fundacji i stowarzyszeń nazywanych z angielska NGO-sami (Non-governmental Organizations) jest w stolicy aż 7 tys. Przez pierwszy tydzień czerwca obchodziły swoje święto - Dni Warszawskich Organizacji Pozarządowych.
Drzwi pierwsze - otwiera Eugeniusz Bodo w sukni
Na drzwiach UFY w kamienicy w al. "Solidarności" widnieje podobizna Atomówki. To bohaterka kreskówki Hanna-Barbera o trzech dziewczynkach obdarzonych nadludzką mocą. Atomówki to prawdziwe społecznice. Działają na rzecz lokalnej wspólnoty, broniąc jej przed potworami i kosmitami. Non profit.
A co to jest UFA? - Rodzaj żeński od UFO. Skrót od Urzędu Finezyjnych Atrakcji albo Undergroundowej Fikcji Absolutnej - wyjaśniała tajemniczo jedna z założycielek organizacji Agnieszka zwana Furją.
Było to rok temu. Dziś już wiadomo, że to pozarządowy dom kultury. Miejsce spotkań. Czasami kino. Sala wystawowa. Kawiarnia. Bezpłatna kafejka internetowa dla seniorek. Latająca czytelnia zinów feministycznych.
Obok Atomówki na drzwiach wisi plakat zapowiadający projekcję przedwojennego filmu "Piętro wyżej". Wybór nie jest przypadkowy. W kultowej scenie Eugeniusz Bodo wykonuje utwór "Seksapil" ubrany w czarną suknię z dekoltem i blond perukę. To pierwszy polski drag queen show. A UFA powstała dla kobiet (zwłaszcza nieheteroseksualnych) i osób queer, czyli takich, które nie identyfikują się z konkretną płcią i orientacją seksualną. Tamara pełni dziś dyżur filmowy. Ustawia projektor. Bywalczynie rozsiadają się na kanapach. Słychać rozmowy o zbliżającym się kobiecym turnieju piłki nożnej.
Na dole są scena koncertowa, pracownia sitodruku, bar. Gdzieniegdzie ze ściany wystaje plastikowy gors. To pozostałość po poprzednim najemcy lokalu - hurtowni rajstop. Na gorsie napis flamastrem: "Moje ciało - mój wybór".
Drzwi drugie - otwiera Pamela Anderson bez mięsa
Stowarzyszenie Empatia nie ma drzwi, bo nie ma siedziby. Od pięciu lat jego członkowie kontaktują się przez internet, a na walnych zgromadzeniach spotykają się u kogoś w domu. Z okazji Dni Warszawskich Organizacji Pozarządowych zgromadzili się w wegańskim barze, gdzie Darek Gzyra - inicjator i współzałożyciel Empatii - wygłasza właśnie wykład. Szczupły, natchniony. Weganizm to używanie produktów wyłącznie roślinnego pochodzenia. Żadnych jaj i nabiału. Żadnych futer i skór.
- Zwierzęta są tak samo eksploatowane i okrutnie traktowane dla jajek czy mleka - przekonuje Darek Gzyra. - Żyjemy w cywilizacji rzezi, a my - weganie - chcemy to zmienić.
Najciekawszy fragment wykładu to ten o historii weganizmu w Polsce. Pierwszy raz artykuł na ten temat ukazał się w 1980 r. w piśmie "Etyka", ale nie istniało wówczas słowo "weganizm". Pisano "wegetaryzm" albo "jarstwo czyste". Podobne wykłady członkowie Empatii wygłaszają w szkołach w całej Polsce. Na koniec Darek wyświetla z rzutnika nazwiska celebrytów deklarujących weganizm. Listę otwiera Pamela Anderson.
Drzwi trzecie - otwiera Jacek Kuroń z komandosami
Przy wszystkich czterech wejściach do magazynów Banku Żywności SOS stoją ciężarówki. Dostawcy wkładają na nie palety cukru, kaszy, kartony z mlekiem i müsli. Załadunek trwa tu bez przerwy od godz. 9 do 16. 70 ton żywności każdego dnia. Magazyny mieszczą się przy ul. Księcia Ziemowita na Targówku. To teren Agencji Mienia Wojskowego.
- Kiedy Jacek Kuroń zakładał w 1994 r. Bank Żywności, zastanawiał się, gdzie szukać ludzi, którzy mają zdolności organizacyjne i doświadczenie - opowiada Marta Dobrzyńska. - Doszedł do wniosku, że najlepszymi organizatorami są wojskowi. I zatrudnił dwóch byłych komandosów, którzy wynajęli tu magazyny generalskie.
Ze zjawiskiem redystrybucji nadwyżek żywności Kuroń zetknął się we Francji, gdzie takie banki działały już na początku lat 80. Idea jest prosta - duża część żywności marnuje się głównie w związku z krótkim terminem ważności. Kilka dni przed upływem tego terminu producent nie da rady sprzedać takich produktów, za to będzie musiał zapłacić za ich utylizację. Jeśli zaś przekaże je do Banku, szybko trafią do potrzebujących. Głodnych i biednych. Za darmo.
W łańcuchu są trzy ogniwa:
• darczyńcy, czyli producenci (w tym takie giganty jak Unilever Polska i Cadbury Wedel), supermarkety, rolnicy z giełdy w Broniszach;
• Bank Żywności, czyli centrum dystrybucji;
• odbiorcy, czyli 263 mazowieckie organizacje działające na rzecz biednych - jadłodajnie dla bezdomnych, domy dziecka, domy samotnej matki, monary.
-
Organizacje pozarządowe powinny być jak buldogi
magosia502
06.06.09, 21:56
Bardzo staramy się być jak buldogi, tyle, że zbyt często różne instytucje zakładają nam kaganiec.»
-
Organizacje pozarządowe powinny być jak buldogi
ulanzalasem
24.06.09, 01:22
"- Dzieci z tzw. normalnych rodzin w ogóle nie czują szacunku do żywności" co zanawiedzona baba. A do tego obraża innych, ciekawe czy jak komuś przekazuje"żarcie" to informuje go o tym że »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Nowy outlet na Białołęce. Największy w Warszawie
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- O męża najłatwiej w Rembertowie. O dziecko w Wilanowie
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?



