Stypendia dla doktorantów - masa wpadek

Agnieszka Trojanowska-Bis, Radio TOK FM
15.06.2009 aktualizacja: 2009-06-15 18:44
A A A Drukuj
Pieniądze Fot. Michal Jasiulewicz / AG
Ekspert od wojskowości i dwóch informatyków ocenili merytorycznie wniosek doktorantki z historii sztuki. Urząd Marszałka Województwa Mazowieckiego miał jeden miesiąc na rozdanie wśród doktorantów 15 milionów złotych.


Ekspert od wojskowości i dwóch informatyków ocenili merytorycznie wniosek doktorantki z historii sztuki. Urząd Marszałka Województwa Mazowieckiego miał jeden miesiąc na rozdanie wśród doktorantów 15 milionów złotych. Zgłosiło się blisko 1,5 tysiąca osób, walczyli o duże pienidze. Ponad tysiąc doktorantów dostało po 14 tys złotych. Urzędnicy pracowali ekspresowo, bo stypendia były finansowane z rezerw unijnych. Projekt miał się zakończyć 15 czerwca. Z powodu tempa - nie obyło się bez wpadek.

Pani Justyna w swojej doktorskiej rozprawie bada polsko - portugalskie relacje artystyczne. Zabrakło jej jednego punktu do stypendium marszałka, dlatego poprosiła o kartę oceny merytorycznej. A tam odkryła, że...

- Oceniało mnie dwóch panów informatyków i jeden specjalista od nauk o wojskowości. - mówi radiu Tok FM doktorantka historii sztuki.

Doktoranci reprezentowali zbyt wiele dziedzin, tłumaczy w rozmowie z Tok FM szefowa komisji, dyr Zofia Dembska z Urzędu Marszałkowskiego - Nie było takiego oddzielnego obszaru. Dlatego podłączyliśmy tę prace pod obszar "Społeczeństwo". Do każdego obszaru powołaliśmy po trzech ekspertów, którzy w razie wątpliwości mogli się konsultować z całą komisją. Natomiast tak szczegółowych ekspertów jak historia sztuki nie było. Byłoby to strasznie dużo osób. Nie ma takiej możliwości.

Młody historyk sztuki poczuł się zlekceważony.

- Trudno oczekiwać, by eksperci z zupełnie innych dziedzin nauki mogli w sposób profesjonalny wypowiadać się na tematy ze skrajnie różnej dziedziny nauki.

Doktorantka Instytutu Sztuki PAN podaje jasny przykład; zarzucono jej, że praca jest mało związana z Mazowszem. Gdyby odpowiednia osoba sprawdzała moją pracę - wiedziałaby, że takie związki istnieją - mówi pani Justyna. Na przykład będę opisywać kontakty między dworami polskimi i portugalskimi, a to przecież Warszawa i Lizbona.

Regulamin nie przewidział jednak odwołania od decyzji komisji stypendialnej.

Przeczytaj także: Dostałeś stypendium to masz problem



Podziel się

  • Stypendia dla doktorantów - masa wpadek co.ty.powiesz 15.06.09, 23:42

    Doktorantka Instytutu Sztuki PAN podaje jasny przykład; zarzucono jej, żepraca jest mało związana z Mazowszem. Gdyby odpowiednia osoba sprawdzała mojąpracę - wiedziałaby, że takie związki »

Najnowsze wiadomości z Warszawy