Bazar wchłonął PKS Stadion

Grzegorz Lisicki
17.06.2009 aktualizacja: 2009-06-17 13:36
A A A Drukuj
Dworzec autobusowy został wchłonięty przez napierające zewsząd targowisko Fot. Wojciech Surdziel / AG
  • Dworzec autobusowy został wchłonięty przez napierające zewsząd targowisko
Smutne wspomnienie pozostało już po dworcu autobusowym PKS Stadion. Doszczętnie pożarło go napierające zewsząd targowisko. Między straganami z tandetą bezradnie krążą ich pasażerowie, szukając wyjścia z bazarowej matni
Przystanek tramwajowy na rogu al. Zielenieckiej i ul. Targowej. Na chodniku stoją skrzynki z ogórkami i pomidorami. Tuż obok stolik turystyczny ustawiony między torami. Na nim kilka płyt CD, głośnik na cały regulator charczy chodnikowe przeboje. Po sąsiedzku wzrok przykuwają parasole: kolorowe czasze stoją oparte o barierkę oddzielającą tory od chodnika. Wszyscy się tu znają: pan od pomidorów gawędzi z właścicielką stolika i handlarzem parasoli. Nagle wszyscy zrywają się na równe nogi. Ogrodnik porywa wózek i ciągnie go między budy bazaru. Cichnie głośnik. Znikają parasole. Skąd taka panika? - Armia ZOMO leci! - rzuca w biegu właściciel wózka z warzywami.

Dworzec Bałagan PKS...

To dwóch strażników miejskich, których wypatrzył czujny właściciel ogórków. Nielegalni handlarze chowają się w ciasnych alejkach bazaru. Strażnicy zawracają w stronę przejścia dla pieszych, gdzie alarmujący bez przerwy dzwonkiem tramwaj usiłuje nie potrącić nikogo z klientów i właścicieli wylewającego się na tory targowiska.

Podobnie jest kilkadziesiąt metrów dalej, gdzie dalekobieżne autobusy PKS codziennie usiłują przepchnąć się między wjeżdżającymi na bazar samochodami. W kolejce do wjazdu na plac przed dworcem tkwią nawet kilkanaście minut. Później, lawirując między zaparkowanymi autami i Wietnamczykami ciągnącymi mozolnie wielkie wózki, docierają do placu. Jeszcze tylko slalom między zaparkowanymi ciasno autobusami i już mogą wysiadać pasażerowie.

Pierwsze, co widzą w Warszawie, to napierający zewsząd bazar - kipiące od towaru stoiska wepchnięte są nawet między pamiętające budowę dworca w 1963 r. wiaty dla pasażerów. Podobnie jest przy hali głównej: wejście jest szczelnie zamaskowane kramem ze skarpetami i stoiskiem pełnym perfum prawie oryginalnych marek. By wydostać się na przystanek tramwajowy, pasażerowie z bagażami muszą przedrzeć się przez bazar, potykając się o wystające z błota kamienie i ułożone byle jak deski.

- Jeździć się tutaj nie da. Co chwila któryś z nas urywa lusterko - mówi kierowca PKS-u z Siemiatycz. Jego słowa potwierdzają koledzy. - Jesienią przez parę tygodni pojawiała się tu straż miejska i było lepiej. Ale już im przeszło - narzekają.

Strażnicy patrolowali okolice dworca po naszych tekstach opisujących "trzeci świat" w okolicy dworca PKS Stadion po tym, gdy przenieśli się tam właściciele stoisk z błoni i okolic Jarmarku Europa. - Akcje prowadzimy non stop - zapewnia Marek Kulasza ze Straży Miejskiej.

I podaje statystyki: od początku roku wystawiono prawie 500 mandatów, 260 pouczeń, 520 wezwań na podstawie zdjęcia nieprawidłowo zaparkowanego auta. Gorzej było z handlem: 74 mandaty i 37 pouczeń. Nikogo nie wezwano do sądu za rozstawienie nielegalnego stoiska. - Mamy stały patrol ruchu drogowego, wspólne patrole z policją i urzędnikami biura działalności gospodarczej. Mimo to nie jesteśmy w stanie opanować chaosu przy dworcu Stadion - przyznaje Kulesza.

- Teren, na którym stoi dworzec, należy do miasta. To miasto czerpie korzyści z handlu, który się na nim odbywa. Zatem to na ratuszu spoczywa obowiązek ucywilizowania tego miejsca i zapewnienia godnych warunków podróżnym - twierdzi Piotr Grzegorczyk, dyrektor PKS. Jego zdaniem sytuację mogłoby polepszyć wynajęcie przez PKS większego niż teraz terenu i nie na pół roku (jak jest teraz), ale na pięć lat. - Moglibyśmy wtedy zrobić porządek z nawierzchnią placu, wiatami i handlarzami - dodaje.

Te pomysły wyśmiewa wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak: - Co PKS chce tam robić, skoro spółki budujące Stadion Narodowy planują w miejscu dworca węzeł drogowy? Dworzec ma być przeniesiony na ul. Lubelską w okolice Warszawy Wschodniej.

Piotr Grzegorczyk: - A ja mam wrażenie, że miasto zostawiło dworzec PKS Stadion samemu sobie i czeka na Euro2012.

Przeczytaj także: Stacja PKS: Warszawa Bazar



Podziel się

  • Jaki to bazar? nessuno 17.06.09, 12:46

    To śmietnisko,zbioru syfu,złodziejaszków,wszelkiej patologii ktoś śmie nazywaćbazarem? Już chyba w krajach trzeciego świata takiego burdelu się niespotyka.Masa szmiry,tandety i podróbek,a »

  • Bazar wchłonął stolicę robot_humano 17.06.09, 13:20

    To nie miasto, to Warszawa.»

  • Wysypisko śmieci czwarty.wymiar 18.06.09, 07:33

    Bazar??? To wygląda jak wysypisko śmieci.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy