Kontratak reklamiarzy z Książęcej

Grzegorz Lisicki
17.06.2009 aktualizacja: 2009-06-16 21:27
A A A Drukuj
Gigantyczny billboard stanął przy samym wejściu do parku przy ul. Książęcej Fot. Robert Kowalewski / AG
Spółka News Outdoor nie chce usunąć billboardu szpecącego Książęcą. Zamiast tego stara się o zezwolenie na budowę, co pozwoli mu uniknąć przymusowej rozbiórki. - Bezczelność - nie kryją irytacji urzędnicy
Urzędnicy zapewniają jednak, że dni billboardu są policzone. - Jego właścicielowi, spółce News Outdoor, doręczyliśmy nakaz rozbiórki - informuje Artur Banaszek z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Firma ma dwa tygodnie na odwołanie się. - Zapewne tak zrobi, ale moim zdaniem billboard zniknie do końca czerwca - mówi Wojciech Bartelski, burmistrz Śródmieścia.

Skąd to przypuszczenie graniczące z pewnością? Bo wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego ma rozpatrzeć ewentualne odwołanie w pierwszej kolejności. A burmistrz liczy, że podtrzyma on nakaz rozbiórki.

Spółka News Outdoor postawiła billboard pod koniec marca na prywatnym kawałku ziemi w okolicy kładki nad jezdnią. Zniszczył on malowniczą perspektywę zielonego wąwozu Książęcej. Liczący ponad 30 m kw. billboard na grubaśnej nodze ustawiono bez zezwoleń. Spółka wykorzystała wszystkie znane firmom reklamowym triki: choć Książęca jest w Śródmieściu, zawiadomienie o zamiarze postawienia reklamy złożono na Woli. Zanim papiery dotarły do właściwej dzielnicy, minęło ustawowe 30 dni i reklama - w mniemaniu News Outdoor - zalegalizowała się.

Gdy zaalarmowani przez czytelników opisaliśmy to w "Gazecie", rozpętała się burza. List do właściciela terenu - zakonu sióstr zmartwychwstanek - napisała Hanna Gronkiewicz-Waltz, walkę z billboardem zapowiedzieli miejscy urzędnicy i wojewoda. Ale News Outdoor próbuje uciec do przodu - do śródmiejskiego urzędu wpłynął wniosek o wydanie warunków zabudowy dla... billboardu przy ul. Książęcej. To pierwszy krok do uzyskania pozwolenia na budowę i w konsekwencji zalegalizowania konstrukcji. Pozwoliłoby to spółce zacząć czerpać zyski z tej inwestycji. Na razie mimo "ekskluzywnej lokalizacji" nie ma chętnych na wynajęcie billboardu.

- Mają tupet, ale przynajmniej postanowili grać uczciwie. Zamiast na Woli albo w Ciechocinku, papiery złożyli u nas - zauważa Wojciech Bartelski.

To oznacza, że spółka skończyła z taktyką wmawiania wszystkim, że tak wielka konstrukcja nie wymaga zezwolenia na budowę. Do tej pory News Outdoor trwał przy wersji, że wystarczy samo tzw. zgłoszenie zamiaru umieszczenia reklamy.

Czy zmiękczy to serca urzędników? Raczej się na to nie zanosi. - Wydanie warunków zabudowy wymaga uzgodnienia z panią konserwator zabytków, bo to teren pod jej ochroną - zaznacza burmistrz.

Trakt Królewski ma status Pomnika Historii, więc sprawa jest raczej przesądzona. - Innej decyzji niż odmowa nie wydam - zapowiedziała jeszcze w marcu Ewa Nekanda-Trepka, stołeczna konserwator zabytków.

Przeczytaj także: Wysyp reklam, które rażą w oczy



Podziel się

  • liczę na urzędniczą konsekwencję swiadoma.konsumentka 17.06.09, 09:43

    Liczę, że urzędnikom uda się wygrać tę bitwę z nieuczciwą firmą reklamiarskąoraz, że potem zajmą się pozostałymi nielegalnymi i szpecącymi bilbordami orazszmatami zasłaniającymi pół miasta.»

Najnowsze wiadomości z Warszawy