Turniej gejowskiej siatkówki. Bez rozgłosu
20.06.2009
aktualizacja: 2009-06-19 18:06
Piotrek: - Jak dla żartów mam ochotę klepnąć kolegę w tyłek, to go klepię. Wszyscy się potem śmiejemy. Ale bardziej niż orientacja łączy nas siatka. W Warszawie odbyły się pierwsze gejowskie zawody sportowe w Polsce
ZOBACZ TAKŻE
- Geje i lesbijki: też jesteśmy obywatelami Polski (15-06-09, 10:00)
- I ty możesz zostać lesbą! "Terrorystki" atakują (28-08-09, 13:34)
- Pikieta: Chcą związków partnerskich (14-07-09, 01:00)
- Fundusz wyzwolenia gejów i lesbijek (01-06-09, 23:00)
- Dr Cameron: wszystkiemu winni są geje (07-05-09, 14:22)
- Obłędne nauki o gejach (06-05-09, 10:00)
Sala gimnastyczna żoliborskiej podstawówki wypchana po brzegi. Na widowni ponad sto osób. Cheerleaderki i cheerleaderzy wymachują różowymi pomponami, ktoś obok - narodową flagą. - Pol-ska, bia-ło-czer-wo-ni! - skanduje. Emocje są ogromne, bo to finał. Decydujący set w siatkówkę. Polska gra przeciw Wielkiej Brytanii. Mecz jest bardzo zacięty. Punkt za punkt.
Polska przegrała. Mimo to publiczność nie gwiżdże, nie ma buczenia. Zawodnicy poklepują się po plecach, obejmują. Wszyscy dostają gromkie brawa.
- Trzy lata temu graliśmy z Polakami we Frankfurcie. Bardzo się podciągnęliście! - chwali Joakim, Szwed z brytyjskiej drużyny London Spikeres. I po chwili pyta o Paradę Równości, która kilka godzin wcześniej przeszła przez Warszawę: - Była zgoda? Ile osób maszerowało? Z jakimi hasłami?
Bo w ubiegły weekend na Żoliborzu odbyły się pierwsze w historii Polski międzynarodowe zawody w piłce siatkowej homoseksualistów. Zorganizowali je geje, którzy ponad trzy lata temu założyli w Warszawie drużynę. Nazywają się Warszawski Klub Piłki Siatkowej Volup. Na turniej przyjechało 16 ekip - 120 siatkarzy z Niemiec, Hiszpanii, Czech, Wielkiej Brytanii i Polski. Wszystko odbyło się bez rozgłosu. Organizatorzy zrobili kanapki, upiekli ciasta, załatwili dystrybutory z wodą. Zagranicznych zawodników gościli w swoich domach. Przez całą sobotę grali, wieczorem była impreza, w niedzielę - zwiedzanie Warszawy.
Z polską flagą tylko za granicę
- W Paryżu władze dofinansowują hale sportowe. Wynajęcie kosztuje 3 euro za godzinę. W Warszawie, jeżeli ktoś chce uprawiać sport, to po cenach komercyjnych. Wynajęcie hali to 120 zł za godzinę. A na takie zawody trzeba zaklepać ją na cały dzień - opowiada Łukasz, jeden z trenerów gejowskiej drużyny.
Klika lat temu, za czasów swojej angielskiej emigracji, grał w London Spikers. Po powrocie zamarzył mu się taki zespół u nas.
Podobnie jak Marcinowi - gdy mieszkał w Niemczech, grał tam w gejowską siatkę. W 2006 r. przeprowadził się do Polski. - We Frankfurcie nad Menem sport homoseksualistów zaczął się rozkręcać 25 lat temu - mówi. - Na początku była tylko siatkówka, dziś w klubie można wybierać między 24 dyscyplinami, m.in. koszykówką, rowerami, nordick walkingiem, badmintonem. Jest prawie tysiąc zawodników.
Z Łukaszem spotkali się na forum internetowym. Szukali tam chętnych do gry. Tak powstała drużyna. Grają w wynajmowanych salach gimnastycznych. Na pierwszy trening przyszło sześć osób. Teraz zawodników jest 40. Na koncie mają sukcesy w międzynarodowych zawodach.
Za granicą występują otwarcie, jako polska drużyna. Na mecze jeżdżą z narodowymi flagami. W Polsce zdecydowali nie nagłaśniać warszawskiego turnieju. Łukasz: - Bo po co kusić los?
- A uprzedziliście zagranicznych zawodników, żeby na ulicach Warszawy nie trzymali się za ręce? - pytam.
Łukasz: - Nie, ale oni to wiedzą. Na Polskę patrzą przez pryzmat Kaczyńskich i zakazanej przez niego kilka lat temu parady.
Rozmawiamy w klubie po praskiej stronie Wisły. Tuż nad rzeką. Polacy po meczach zorganizowali tam obiad dla swoich gości. Jest tu boisko do plażówki, wiklinowe kosze jak na plaży w Sopocie, leżaki, parasole. Trochę zaspani zawodnicy chwalą się, że turniej oblewali do 5 rano. Niektórzy wyciągają medale - szklane, na złotej, srebrnej albo brązowej wstążce. Z wygrawerowanym napisem: "Warsaw June 2009 Summer Cup".
- Bardzo nam zależało na tych zawodach. Byliśmy w tylu miejscach, wszędzie nas pytali: kiedy zaprosicie nas do Polski? Chcieliśmy, żeby mistrzostwa wyszły jak najlepiej - opowiada Remek, w zespole od prawie samego początku.
Po doświadczeniach z Frankfurtu, gdzie rozdawano tylko złote medale, wiedzieli, że na ich turnieju każda drużyna musi coś dostać. Bo jak się wyjeżdża z pustymi rękoma, jest przykro. - U nas było więc tradycyjnie: złoto, srebro, brąz. Ci, którzy nie zmieścili się na podium - butelkę wódki - wylicza.
Do ostatniej chwili rejestrowali stowarzyszenie. Dopiero tydzień przed turniejem założyli konto, aby drużyny mogły wpłacić wpisowe. Za te pieniądze zapłacili za wynajem sali i obiad. Każdy zawodnik sam zapłacił za przelot. Ani w szkole, ani w knajpie, w której był obiad, nie powiedzieli, kim są. Z biura promocji miasta dostali sto anglojęzycznych miniprzewodników po Warszawie. Tam też nie tłumaczyli, że to na zawody sportowe homoseksualistów.
Gay mama spada ze schodów
Piotrek - zanim w październiku przyszedł do drużyny - trenował w zwykłym klubie. - Bałem się powiedzieć, kim jestem. Męczyło mnie to - przyznaje. - A tutaj jak dla żartów mam ochotę klepnąć kolegę w tyłek, to go klepię. Wszyscy się potem śmiejemy. Jednak bardziej niż orientacja łączy nas siatka.
Zapewnia, że to nie jest getciarska drużyna. - Każdy może przyjść. Ważne, żeby akceptował nas takimi, jakimi jesteśmy - podkreśla. - Zresztą gra z nami dwóch heteryków. Przychodzą, bo mecze są na poziomie. Nie mają problemów, że większość z nas to geje.
Agnieszka trenuje początkujących zawodników: - Znajomi pytają: To geje lubią grać w siatkówkę? Ja im na to: A czy geje to nie ludzie?
Polska przegrała. Mimo to publiczność nie gwiżdże, nie ma buczenia. Zawodnicy poklepują się po plecach, obejmują. Wszyscy dostają gromkie brawa.
- Trzy lata temu graliśmy z Polakami we Frankfurcie. Bardzo się podciągnęliście! - chwali Joakim, Szwed z brytyjskiej drużyny London Spikeres. I po chwili pyta o Paradę Równości, która kilka godzin wcześniej przeszła przez Warszawę: - Była zgoda? Ile osób maszerowało? Z jakimi hasłami?
Bo w ubiegły weekend na Żoliborzu odbyły się pierwsze w historii Polski międzynarodowe zawody w piłce siatkowej homoseksualistów. Zorganizowali je geje, którzy ponad trzy lata temu założyli w Warszawie drużynę. Nazywają się Warszawski Klub Piłki Siatkowej Volup. Na turniej przyjechało 16 ekip - 120 siatkarzy z Niemiec, Hiszpanii, Czech, Wielkiej Brytanii i Polski. Wszystko odbyło się bez rozgłosu. Organizatorzy zrobili kanapki, upiekli ciasta, załatwili dystrybutory z wodą. Zagranicznych zawodników gościli w swoich domach. Przez całą sobotę grali, wieczorem była impreza, w niedzielę - zwiedzanie Warszawy.
Z polską flagą tylko za granicę
- W Paryżu władze dofinansowują hale sportowe. Wynajęcie kosztuje 3 euro za godzinę. W Warszawie, jeżeli ktoś chce uprawiać sport, to po cenach komercyjnych. Wynajęcie hali to 120 zł za godzinę. A na takie zawody trzeba zaklepać ją na cały dzień - opowiada Łukasz, jeden z trenerów gejowskiej drużyny.
Klika lat temu, za czasów swojej angielskiej emigracji, grał w London Spikers. Po powrocie zamarzył mu się taki zespół u nas.
Podobnie jak Marcinowi - gdy mieszkał w Niemczech, grał tam w gejowską siatkę. W 2006 r. przeprowadził się do Polski. - We Frankfurcie nad Menem sport homoseksualistów zaczął się rozkręcać 25 lat temu - mówi. - Na początku była tylko siatkówka, dziś w klubie można wybierać między 24 dyscyplinami, m.in. koszykówką, rowerami, nordick walkingiem, badmintonem. Jest prawie tysiąc zawodników.
Z Łukaszem spotkali się na forum internetowym. Szukali tam chętnych do gry. Tak powstała drużyna. Grają w wynajmowanych salach gimnastycznych. Na pierwszy trening przyszło sześć osób. Teraz zawodników jest 40. Na koncie mają sukcesy w międzynarodowych zawodach.
Za granicą występują otwarcie, jako polska drużyna. Na mecze jeżdżą z narodowymi flagami. W Polsce zdecydowali nie nagłaśniać warszawskiego turnieju. Łukasz: - Bo po co kusić los?
- A uprzedziliście zagranicznych zawodników, żeby na ulicach Warszawy nie trzymali się za ręce? - pytam.
Łukasz: - Nie, ale oni to wiedzą. Na Polskę patrzą przez pryzmat Kaczyńskich i zakazanej przez niego kilka lat temu parady.
Rozmawiamy w klubie po praskiej stronie Wisły. Tuż nad rzeką. Polacy po meczach zorganizowali tam obiad dla swoich gości. Jest tu boisko do plażówki, wiklinowe kosze jak na plaży w Sopocie, leżaki, parasole. Trochę zaspani zawodnicy chwalą się, że turniej oblewali do 5 rano. Niektórzy wyciągają medale - szklane, na złotej, srebrnej albo brązowej wstążce. Z wygrawerowanym napisem: "Warsaw June 2009 Summer Cup".
- Bardzo nam zależało na tych zawodach. Byliśmy w tylu miejscach, wszędzie nas pytali: kiedy zaprosicie nas do Polski? Chcieliśmy, żeby mistrzostwa wyszły jak najlepiej - opowiada Remek, w zespole od prawie samego początku.
Po doświadczeniach z Frankfurtu, gdzie rozdawano tylko złote medale, wiedzieli, że na ich turnieju każda drużyna musi coś dostać. Bo jak się wyjeżdża z pustymi rękoma, jest przykro. - U nas było więc tradycyjnie: złoto, srebro, brąz. Ci, którzy nie zmieścili się na podium - butelkę wódki - wylicza.
Do ostatniej chwili rejestrowali stowarzyszenie. Dopiero tydzień przed turniejem założyli konto, aby drużyny mogły wpłacić wpisowe. Za te pieniądze zapłacili za wynajem sali i obiad. Każdy zawodnik sam zapłacił za przelot. Ani w szkole, ani w knajpie, w której był obiad, nie powiedzieli, kim są. Z biura promocji miasta dostali sto anglojęzycznych miniprzewodników po Warszawie. Tam też nie tłumaczyli, że to na zawody sportowe homoseksualistów.
Gay mama spada ze schodów
Piotrek - zanim w październiku przyszedł do drużyny - trenował w zwykłym klubie. - Bałem się powiedzieć, kim jestem. Męczyło mnie to - przyznaje. - A tutaj jak dla żartów mam ochotę klepnąć kolegę w tyłek, to go klepię. Wszyscy się potem śmiejemy. Jednak bardziej niż orientacja łączy nas siatka.
Zapewnia, że to nie jest getciarska drużyna. - Każdy może przyjść. Ważne, żeby akceptował nas takimi, jakimi jesteśmy - podkreśla. - Zresztą gra z nami dwóch heteryków. Przychodzą, bo mecze są na poziomie. Nie mają problemów, że większość z nas to geje.
Agnieszka trenuje początkujących zawodników: - Znajomi pytają: To geje lubią grać w siatkówkę? Ja im na to: A czy geje to nie ludzie?
1
2
następne »
-
Drogie geje
ritzy
21.06.09, 01:18
Odnosze wrazenie, ze zdziebko swirujecie.PS. A ja kiedys gralem z jednym gejem w ping-ponga. Ale to jeszcze bylo, zanim Wybiorcza powstala. Totez nikt o nas nie napisal. »
-
zydy reklamuja zboczencow
mskovsky
24.06.09, 18:14
demoralizujcie Polakow narodowosci polskiej»
-
Turniej gejowskiej siatkówki. Bez rozgłosu
savrin
24.06.09, 20:08
Ze zdjęcia na piasku widzę, że Nelli R. wyszczuplała»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Alkohol i fajki? Tak, jestem w ciąży
- TA,usty czwartek w Warszawie [16.02.2012]
- Smoleński pomnik na Krakowskim? Tak, zamiast Prusa
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?





