Bródno: jabłonie zabija szkodnik
20.06.2009
aktualizacja: 2009-06-19 19:24
Kilkadziesiąt jabłoni w parku Bródnowskim zaatakowały groźne larwy. - Drzewa umierają na naszych oczach - alarmują mieszkańcy. - Nic z tym nie możemy zrobić - rozkładają ręce władze Targówka
ZOBACZ TAKŻE
- Latające gąsienice atakują warszawiaków z powietrza (16-07-10, 10:00)
- Park Skaryszewski czeka na remont (01-07-09, 06:00)
- Groźny typ gruźlicy w Jeziorku Czerniakowskim (28-06-09, 09:11)
- Jezioro Zegrzyńskie zniknie z map (26-06-09, 08:21)
- Bulwar nad Wisłą bez ogródków piwnych (18-06-09, 09:00)
- Podwójna tęcza nad Warszawą (16-06-09, 21:53)
- Ursynów: jerzyki umierają za styropianem (13-06-09, 11:00)
- Najpiękniejszy ogród na Sadybie (08-06-09, 09:00)
- MPT ziemi nie odda (08-06-09, 09:00)
Park Bródnowski to jedno z ulubionych miejsc spacerów mieszkańców jednego z największych blokowisk stolicy. Tutaj między ulicami Wyszogrodzką i Kondratowicza rośnie kilkadziesiąt jabłoni. - Gdy kwitły, park wyglądał fantastycznie - wspomina Aleksandra Kresowska, która mieszka przy ul. Wyszogrodzkiej.
W tym roku drzewa już nie zakwitły. Pod koniec kwietnia zaatakował je popularny szkodnik sadów jabłoniowych o nazwie namiotnik jabłoniowy. - Szybko atakowały liście, w końcu zjadły wszystkie. Gałęzie pokryły się pajęczynami, po których larwy zjeżdżały na ziemię i atakowały sąsiednie drzewa - opowiada pani Aleksandra.
Liście jabłonek już dawno uschły. Teraz szkodniki przesunęły się na dolne części pni, gdzie skupiły się w gniazdach. - Część parku wygląda jak scenografia z filmu "Obcy". Boję się obok nich chodzić - żali się nasza czytelniczka.
Zdjęcia drzew pokazaliśmy ogrodniczce Ewie Napiórkowskiej z Ogrodu Botanicznego w Powsinie. - Jestem przerażona. Jak można było do tego dopuścić? W kwietniu, by usunąć namiotnika, wystarczyło spryskać drzewa środkiem owadobójczym. Jest on całkowicie bezpieczny dla ludzi. Teraz szkodnik jest już bardzo rozwinięty. Dlatego o wiele trudniej będzie się go pozbyć. Jeśli ktoś natychmiast nie zadziała, drzewa uschną - tłumaczy.
Władze Targówka nie poczuwają się jednak do winy. - Park to teren publiczny i ze względu na bezpieczeństwo ludzi i zwierząt nie możemy stosować tu żadnych oprysków. Poza tym w przyszłym roku i tak planujemy wycięcie wszystkich jabłoni - kwituje Rafał Lasota, rzecznik dzielnicy.
- Rzeczywiście w Warszawie nie wolno stosować oprysków, ale tych szkodliwych dla ludzi. Ze szkodnikami trzeba jednak walczyć. Można przecież stosować nowoczesne, całkowicie bezpieczne preparaty - mówi Iwona Fryczyńska, rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta.
Inne dzielnice radzą sobie ze szkodnikami niszczącymi drzewa. Pod koniec kwietnia batalię o dęby stoczyli urzędnicy we Włochach. Tam przy ul. 1 Sierpnia drzewa zaatakowały gąsienice kuprówki rudnicy. - W interpretowaniu przepisów trzeba zachować zdrowy rozsądek. Szkodnik niszczył drzewa, więc musieliśmy zadziałać. Odgrodziliśmy dęby i spryskaliśmy gąsienice preparatem nieszkodliwym dla ludzi. Teraz te drzewa wyglądają pięknie - cieszy się Iwona Bielawska, szefowa wydziału ochrony środowiska we Włochach.
W tym roku drzewa już nie zakwitły. Pod koniec kwietnia zaatakował je popularny szkodnik sadów jabłoniowych o nazwie namiotnik jabłoniowy. - Szybko atakowały liście, w końcu zjadły wszystkie. Gałęzie pokryły się pajęczynami, po których larwy zjeżdżały na ziemię i atakowały sąsiednie drzewa - opowiada pani Aleksandra.
Liście jabłonek już dawno uschły. Teraz szkodniki przesunęły się na dolne części pni, gdzie skupiły się w gniazdach. - Część parku wygląda jak scenografia z filmu "Obcy". Boję się obok nich chodzić - żali się nasza czytelniczka.
Zdjęcia drzew pokazaliśmy ogrodniczce Ewie Napiórkowskiej z Ogrodu Botanicznego w Powsinie. - Jestem przerażona. Jak można było do tego dopuścić? W kwietniu, by usunąć namiotnika, wystarczyło spryskać drzewa środkiem owadobójczym. Jest on całkowicie bezpieczny dla ludzi. Teraz szkodnik jest już bardzo rozwinięty. Dlatego o wiele trudniej będzie się go pozbyć. Jeśli ktoś natychmiast nie zadziała, drzewa uschną - tłumaczy.
Władze Targówka nie poczuwają się jednak do winy. - Park to teren publiczny i ze względu na bezpieczeństwo ludzi i zwierząt nie możemy stosować tu żadnych oprysków. Poza tym w przyszłym roku i tak planujemy wycięcie wszystkich jabłoni - kwituje Rafał Lasota, rzecznik dzielnicy.
- Rzeczywiście w Warszawie nie wolno stosować oprysków, ale tych szkodliwych dla ludzi. Ze szkodnikami trzeba jednak walczyć. Można przecież stosować nowoczesne, całkowicie bezpieczne preparaty - mówi Iwona Fryczyńska, rzeczniczka Zarządu Oczyszczania Miasta.
Inne dzielnice radzą sobie ze szkodnikami niszczącymi drzewa. Pod koniec kwietnia batalię o dęby stoczyli urzędnicy we Włochach. Tam przy ul. 1 Sierpnia drzewa zaatakowały gąsienice kuprówki rudnicy. - W interpretowaniu przepisów trzeba zachować zdrowy rozsądek. Szkodnik niszczył drzewa, więc musieliśmy zadziałać. Odgrodziliśmy dęby i spryskaliśmy gąsienice preparatem nieszkodliwym dla ludzi. Teraz te drzewa wyglądają pięknie - cieszy się Iwona Bielawska, szefowa wydziału ochrony środowiska we Włochach.
Przeczytaj także: W parku umierają jabłonie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




