Znicze i kwiaty na grobie Kuronia

Piotr Machajski
22.06.2009 aktualizacja: 2009-06-21 20:00
A A A Drukuj
Kilkaset osób uczciło wczoraj 5. rocznicę śmierci Jacka Kuronia. Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Kilkaset osób uczciło wczoraj 5. rocznicę śmierci Jacka Kuronia. Jego żona Danuta zachęcała: - Jacek miał zwyczaj śpiewania w różnych językach. Zaśpiewajmy
Jak co roku Danuta Kuroń przy grobie swojego męża opowiadała, co się wydarzyło w minionym roku. - Chcemy mu powiedzieć, że przesłanie, jakie zawarł w swojej książce "Rzeczpospolita dla moich wnuków", zmaterializowało się w tym roku w postaci przyjaźni, które zawarliśmy - to mówiąc, wskazała na grupę młodych ludzi, którzy przyjechali ze szkół na Białorusi i Litwie. I zaśpiewali po białorusku na uroczystości. - To będzie trochę modlitwa, trochę hymn - zapowiedziała.

Prawdziwą modlitwę odprawił mnich buddyjski. To też tradycja obchodów śmierci Jacka Kuronia. Co roku bowiem odwiedzający jego grób modlą się według innego obrządku.

Wśród kilkuset osób, które wczoraj przed południem zapaliły znicze i złożyły kwiaty na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach, było wielu przyjaciół Jacka Kuronia z opozycji. Karol Modzelewski mówił: - Jest takie powiedzenie: "Nie ma ludzi niezastąpionych". Nie słyszałem równie głupiej maksymy. W rzeczywistości każdy człowiek jest niezastąpiony, a w szczególności ktoś, kto wywierał taki wpływ na ludzi jak Jacek Kuroń. Modzelewski podkreślał, że Kuroń był człowiekiem niewzruszonych zasad. Podstawową była obrona słabszych. Przypomniał anegdotę, gdy syn Jacka Kuronia Maciej bawił się na podwórku. Osiedlowy osiłek znęcał się tam nad jakimś dzieckiem. Kuroń powiedział do syna: "Jak mu nie dasz w mordę, to nie masz po co wracać do domu". Maciej Kuroń wrócił z podbitym okiem, ale usłyszał od ojca: "No, synu, stałeś się mężczyzną".

Danuta Kuroń cieszyła się wczoraj z kolejnych powstających w Polsce "kuroniówek". Nie chodzi o zupy rozdawane ubogim, ale o szkoły, które noszą imię zmarłego przed pięcioma laty społecznika i polityka. - Dostałam informację, że kolejna ma powstać w Dziekanowie Leśnym - powiedziała.

Uczestnicy uroczystości z wojskowych Powązek przenieśli się do parku Żeromskiego. Tam przy kamieniu Jacka Kuronia uczcili śmierć dwojga żoliborzan, którzy w pierwszych wolnych wyborach, 20 lat temu, dostali się do parlamentu: Jacka Kuronia właśnie i Anny Radziwił. - Tych dwoje łączyło coś bardzo głębokiego w stosunku do ludzi - mówił Tadeusz Mazowiecki, pierwszy premier III RP.

Korzystając z okazji burmistrz Żoliborza Janusz Warakomski odczytał list wysłany przez marszałka Senatu Bogdana Borusewicza do przewodniczącej Rady Warszawy, w którym prosi on o nadanie imienia Jacka Kuronia jednej ze stołecznych ulic.

- Nie wyobrażamy sobie, żeby to nie było na Żoliborzu - podkreślił Warakomski. A jego zastępca Witold Sielewicz ujawnił, jaką propozycję zgłasza urząd. Dzielnica chce, aby imię Jacka Kuronia nosił plac u zbiegu ulic: Słowackiego, Popiełuszki, Gdańskiej i Potockiej.

Przeczytaj także: Warszawska drużyna Lecha Wałęsy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy