Prokuratura wypina się na pogryzionego kierowcę
26.06.2009
aktualizacja: 2009-06-26 08:08
Fot. AG
Właściciel amstaffa, który pogryzł kierowcę autobusu linii 157, pozostanie bezkarny. Chyba że pokrzywdzony sam wyśle przeciwko niemu do sądu prywatny akt oskarżenia
ZOBACZ TAKŻE
- Artyści zmieniają jedno z najgorszych osiedli w stolicy (05-10-10, 09:00)
- Pijany kierowca potrącił rowerzystów (25-06-09, 08:32)
- 8 proc. wypadków przez ignorowanie sygnalizacji (24-06-09, 09:50)
- Nastolatek pobił i okradł kobietę (22-06-09, 17:05)
- Miś, piwo i słodycze łupem złodziei (22-06-09, 12:55)
- 19-latek okradł matkę pod jej nieobecność (21-06-09, 17:40)
Bulwersującą historię opisaliśmy wczoraj w "Gazecie". We wtorek wieczorem kierowca linii 137 czekający na odjazd z pętli przy ul. Dudziarskiej zobaczył, że dwóch mężczyzn bije pasażera autobusu. Ruszył mu z pomocą. W odpowiedzi bandyci poszczuli go psem. Amstaff rzucił się na kierowcę i trzykrotnie go ugryzł. Policjanci już następnego dnia wczesnym popołudniem odnaleźli napastników - mieszkańców cieszącego się złą sławą osiedla Dudziarska. Przesłuchania zatrzymanych odłożyli do czwartku, bo jeden z nich był kompletnie pijany, drugi zaś na lekkim rauszu.
Wczoraj do komendy przywieziono pokrzywdzonego kierowcę, aby rozpoznał, czy to właśnie ci mężczyźni brali udział w zajściu. Nie miał żadnych wątpliwości.
- Akta sprawy trafiły do prokuratury, która podejmie decyzję, co dalej - poinformowała nas wczesnym popołudniem mł. asp. Joanna Węgrzyniak z południowopraskiej komendy.
Zajmujący się sprawą policjanci chcieli, aby właściciel agresywnego psa odpowiadał z artykułu kodeksu karnego, który mówi o spowodowaniu uszkodzenia ciała. Kluczowa w takich sprawach jest opinia biegłego lekarza, który ocenia, na ile poważne są obrażenia.
W tym wypadku medyk uznał, że nie są zbyt poważne, czyli nie skutkują "naruszeniem czynności narządu ciała lub rozstrojem zdrowia trwającym nie dłużej niż siedem dni". Kilka godzin po otrzymaniu akt prokuratura podjęła decyzję, że śledztwa nie będzie. Kierowca, jeśli chce, aby właściciel psa stanął przed sądem, musi samemu go przed nim postawić, czyli wysłać do sądu prywatny akt oskarżenia.
Joanna Węgrzyniak zaznacza: - Zebrane przez nas dowody mogą być wykorzystane w procesie z oskarżenia prywatnego.
Tylko jakie są szanse, że kierowca (obcokrajowiec) będzie chciał się ciągać po sądach z agresywnym właścicielem amstaffa? - Zapewne bliskie zera - podejrzewa jeden z policjantów. - I wcale się nie zdziwię, jeśli następnym razem na widok bójki w autobusie kierowca odwróci się w drugą stronę.
Z samym pokrzywdzonym pracownikiem prywatnej spółki przewozowej, która obsługuje linię 137, nie udało nam się skontaktować.
Co na to wszystko Zarząd Transportu Miejskiego? Jego rzecznik odpowiada dyplomatycznie: - Nie wypada mi komentować decyzji prokuratury. Chciałbym jednak zapewnić pasażerów, że autobusem tej linii będą jeździć ochroniarze.
Tylko w pierwszym kwartale tego roku doszło do pięciu napadów na kierowców autobusów. W maju zaś do najpoważniejszego w ostatnich latach: grupa pijanych młodych mężczyzn zaatakowała szofera linii 705 za to, że zwrócił im uwagę. Kierowca dźgnięty nożem był o włos od śmierci.
Nie udało nam się uzyskać wczoraj szczegółowych informacji z prokuratury rejonowej na Pradze-Południe. Od prok. Renaty Mazur, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, usłyszeliśmy jedynie: - Prokurator może wszcząć postępowanie w sprawie ściganej z oskarżenia prywatnego, jeśli wymaga tego interes społeczny.
Dlaczego w tym wypadku prokurator nie dostrzegł interesu społecznego? Nie wiadomo.
Jest jeszcze szansa postawienia właściciela amstaffa przed sądem grodzkim. Policja może oskarżyć go o kilka wykroczeń: szczucie psem, niezałożenie mu kagańca i smyczy.
Mł. asp. Joanna Węgrzyniak - Sprawa jest w dyspozycji prokuratury. Jeśli materiały zostaną wyłączone i prokurator przekaże nam wnioski o ściganie tych wykroczeń, to skierujemy sprawy do sądu.
Wczoraj do komendy przywieziono pokrzywdzonego kierowcę, aby rozpoznał, czy to właśnie ci mężczyźni brali udział w zajściu. Nie miał żadnych wątpliwości.
- Akta sprawy trafiły do prokuratury, która podejmie decyzję, co dalej - poinformowała nas wczesnym popołudniem mł. asp. Joanna Węgrzyniak z południowopraskiej komendy.
Zajmujący się sprawą policjanci chcieli, aby właściciel agresywnego psa odpowiadał z artykułu kodeksu karnego, który mówi o spowodowaniu uszkodzenia ciała. Kluczowa w takich sprawach jest opinia biegłego lekarza, który ocenia, na ile poważne są obrażenia.
W tym wypadku medyk uznał, że nie są zbyt poważne, czyli nie skutkują "naruszeniem czynności narządu ciała lub rozstrojem zdrowia trwającym nie dłużej niż siedem dni". Kilka godzin po otrzymaniu akt prokuratura podjęła decyzję, że śledztwa nie będzie. Kierowca, jeśli chce, aby właściciel psa stanął przed sądem, musi samemu go przed nim postawić, czyli wysłać do sądu prywatny akt oskarżenia.
Joanna Węgrzyniak zaznacza: - Zebrane przez nas dowody mogą być wykorzystane w procesie z oskarżenia prywatnego.
Tylko jakie są szanse, że kierowca (obcokrajowiec) będzie chciał się ciągać po sądach z agresywnym właścicielem amstaffa? - Zapewne bliskie zera - podejrzewa jeden z policjantów. - I wcale się nie zdziwię, jeśli następnym razem na widok bójki w autobusie kierowca odwróci się w drugą stronę.
Z samym pokrzywdzonym pracownikiem prywatnej spółki przewozowej, która obsługuje linię 137, nie udało nam się skontaktować.
Co na to wszystko Zarząd Transportu Miejskiego? Jego rzecznik odpowiada dyplomatycznie: - Nie wypada mi komentować decyzji prokuratury. Chciałbym jednak zapewnić pasażerów, że autobusem tej linii będą jeździć ochroniarze.
Tylko w pierwszym kwartale tego roku doszło do pięciu napadów na kierowców autobusów. W maju zaś do najpoważniejszego w ostatnich latach: grupa pijanych młodych mężczyzn zaatakowała szofera linii 705 za to, że zwrócił im uwagę. Kierowca dźgnięty nożem był o włos od śmierci.
Nie udało nam się uzyskać wczoraj szczegółowych informacji z prokuratury rejonowej na Pradze-Południe. Od prok. Renaty Mazur, rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, usłyszeliśmy jedynie: - Prokurator może wszcząć postępowanie w sprawie ściganej z oskarżenia prywatnego, jeśli wymaga tego interes społeczny.
Dlaczego w tym wypadku prokurator nie dostrzegł interesu społecznego? Nie wiadomo.
Jest jeszcze szansa postawienia właściciela amstaffa przed sądem grodzkim. Policja może oskarżyć go o kilka wykroczeń: szczucie psem, niezałożenie mu kagańca i smyczy.
Mł. asp. Joanna Węgrzyniak - Sprawa jest w dyspozycji prokuratury. Jeśli materiały zostaną wyłączone i prokurator przekaże nam wnioski o ściganie tych wykroczeń, to skierujemy sprawy do sądu.
Przeczytaj także: Pasażera pobili, kierowcę poszczuli psem
-
Prokuratura wypina się na pogryzionego kierowcę
yavorius
26.06.09, 08:15
Poprawcie nagłówek:Właściciel amstaffa, który pogryzł kierowcę autobusu linii 157 , pozostanie bezkarny»
-
Prokuratura wypina się na pogryzionego kierowcę
maremarmar
26.06.09, 08:32
Jeśli ukaranie bandyckiego napadu w publicznym autobusie nie jest w interesiespołecznym, to co do ch0lery jest?»
-
I jak będzie tego rezultat?
mike_007
26.06.09, 10:26
No to zdziwcie się jak teraz kierowcy przestaną zwracać uwage na to co się dzieje w przedziale pasażerskim w obawie o własne zdrowie, a nawet życie.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


