Król Popu odszedł na zawsze. Choć piosenkarz sześciokrotnie okrążył glob, krajem, który go najbardziej wzruszył, jest Polska - mówił podczas wizyty w 1997 roku w stolicy. Przypominamy polskie wątki kariery legendy muzyki.
Kasia, 14-latka z Katowic płakała: Muszę zobaczyć Michaela, a biletów już nigdzie nie ma.
W sklepie muzycznym w Zabrzu, naprzeciwko "Nutki", sprzedawczyni nie dawała nikomu szans: - Jackson, proszę pana, to już czas przeszły. Bilety sprzedaliśmy już dawno. Przypuszczam, że na Górnym Śląsku są nie do dostania - opowiadała w 1996 r.
W innych sklepach nie było lepiej: "Nie ma", "Sprzedane", "Teraz? Na chwilę przed koncertem? Na głowę pan upadł?". Po godzinie wydzwaniania, na trop biletów wpadliśmy w bytomskim "HiFi".
Już w czwartek przed koncertem po holach kręciły się grupy młodzieży - zauważyła Wiesława Pająk, kierowniczka katowickiego dworca. Kolej stanęła na wysokości zadania: od rana do wszystkich pociągów w kierunku Warszawy dopinano po dwa dodatkowe wagony. Na "Ondraszka", który odjechał przed 10 (w Warszawie dopiero przed 13!), zostało tylko 30 biletów. I same w pierwszej klasie.
Na dworcu nastolatki Magda i Agnieszka czekały na ekspres z 12.45. Na ramionach plecaczki. - Mamy tu transparent z prześcieradła z napisem "Michael" i ogromnym sercem - mówią przejęte. Bilety tańsze, w tylnych sektorach. - Nie mamy szans być blisko Michaela. Ale gdyby tak się cud zdarzył, rzuciłybyśmy się mu na szyję i wykrzyczały: "Majkel, aj law ju!".
Jackson do polskich fanów: Kocham was bardzo!
Dziennikarze z państwowej Telewizyjnej Agencji Informacyjnej szarpali się z ochroniarzami telewizji Polsat, która kupiła od firmy Viva Art Music i Radia RMF FM wyłączność na filmowanie wizyty w Polsce. Ostatecznie kamerzystów TAI zepchnięto z tarasu. Przycupnęli niżej, na platformie lotniska.
Mieli szczęście - Jackson, umalowany i w ciemnych okularach, ale bez słynnej czarnej maski, zrobił figiel: przeszedł przez płytę lotniska do wiwatujących na jego cześć pracowników lotniska - prosto pod kamery TAI. Potem odjechał grafitową toyotą do Marriotta, gdzie zarezerwowano 63 pokoje dla 160 osób jego obsługi i dwupoziomowy "prezydencki" apartament dla Michaela.
- I love you - powiedział do czekającego przed hotelem tłumu.
Czy są zniżki dla rencistów?
- Proszę państwa, proszę państwa, to niesamowite! Stoję właśnie w hallu obok walizki Michaela Jacksona! Michael po raz ostatni macha samoobsłudze hotelu, która wyszła z tradycyjnych miejsc pracy - kantorków - plątał się komentator Radia RMF. (RMF, zgodnie z kontraktem, miało prawo jeździć z konwojem Jacksona).
- Na pewno wszystkich interesuje, co robi teraz nasza biało-czarna gwiazda - ironizował dziennikarz Radia "Zet", które nie miało prawa jeździć w konwoju.
- W hallu Marriotta stałam z Michaelem o tak, na wyciągnięcie ręki - opowiadała reporterka Polsatu. - Zapytałam: "Michael, czy słyszałeś kiedyś o Polsce?". A on odpowiedział: "Tak, kocham Polskę". Zobacz więcej!
Rachityczna rączka z czarną puderniczką
- Michael Jackson całował tak, jakby chciał dzieci uzdrowić - opowiada 13-letnia Marta Marta, blond nastolatka z warszawskiego domu dziecka przy Rakowieckiej, nie może dojść do siebie jeszcze w dwie godziny po wizycie Michaela Jacksona w 1996 r..