Zrelaksuj się na miękkim meblu z granulatem

Grzegorz Miecznikowski
03.07.2009 aktualizacja: 2009-07-02 21:19
A A A Drukuj
Właścicielki firmy: Matylda Golędzinowska i Agnieszka Kwiecińska zakopane w swoich meblach Fot. Kuba Atys / AG
- Chcemy szyć i projektować w Polsce, bo mało mamy na rodzimym rynku fajnych, designerskich produktów - mówią właścicielki firmy Miuki oferującej nietypowo zaprojektowane meble, torby i naklejki
- Mamy kolejnego klienta! - słyszę, kiedy wchodzę do biura firmy na Saskiej Kępie. Cieszy się Agnieszka Kwiecińska, założycielka i szef firmy, z zawodu architekt, od pięciu lat wykładowca na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Wygrała drugą edycję konkursu "Pomysł na firmę" organizowanego przez "Gazetę" i Raiffeisen Bank. 50 tys. które wywalczyła w zmaganiach, pomogło rozkręcić biznes.

Miuki to firma zajmująca się projektowaniem nietypowych mebli. Miękkie "jaja" i pufy wypełnione są granulatem styropianowym i obszyte kolorowymi materiałami. W sklepie znajdziemy też różnokolorowe torby na ramię i naklejki na ścianę. Te najbardziej pasują do pokoju dziecinnego. Do założenia firmy Agnieszkę Kwiecińską zmobilizowała córka Miłka. - Kiedy skończyła rok, zaczęła być bardzo samodzielna i przestała lubić swoje łóżeczko ze szczebelkami. Ciągle obija się o szczebelki i budziła się w nocy, płacząc. Postanowiłam kupić inne, ale niestety dla takich małych dzieci nie było nic fajnego - opowiada Agnieszka Kwiecińska.

Zadzwoniła do Matyldy Golędzinowskiej, która studiowała wówczas na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Zaprojektowała dla Miłki łóżeczko gąbkowe z zawiązanymi bokami. - Moja córka śpi w nim do dziś. Tak powstała firma. Matylda została współzałożycielką i moją prawą ręką. Zaczęłyśmy działalność. Konkurs był po drodze, miałyśmy już zaprojektowane kilka mebli - wyjaśnia Agnieszka Kwiecińska. Matyldzie i Agnieszce w codziennej pracy pomaga cały zespół: Krzysztof Jagodziński - technolog meblarstwa, Anna Krzemińska - fotograf, Ola Basta - pedagog, Radek Wójcik - finansista i Agata Napiórska - PR-rzystka.

Meble są wygodne i solidnie wykończone, dopasowują się do człowieka. - Stawiamy na jakość, bo na tym nam najbardziej zależy. Produkujemy w Polsce. Naturalnie wzrastają koszty, ale produkcja masowa w Chinach nas nie interesuje, bo produkt wtedy traci - tłumaczy Matylda.

Wszystkie produkty są szyte ręcznie.

W ofercie Miuki dostępnych jest 12 wzorów mebli. Fotele mają duże suwaki i łatwe do prania zdejmowane poszycie. Są w różnych rozmiarach tak samo jak torby przerzucane przez ramię. - Na razie mamy takie typy produktów, ale chcemy też niedługo zacząć produkcję mebli półmiękkich i twardych - krzeseł, stołów. Musimy najpierw zakorzenić się na rynku - tłumaczą właścicielki.

Za fotele zapłacimy od 120 zł do 350 zł, za worki od 40 do 60 zł, a za naklejki na ścianę od 35 zł do 145 zł (za duży zestaw).

Więcej na www.miuki.pl

Przeczytaj także: Modne miejsca dla dzieci



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy