Kościelna wieża jak wieża Eiffla

Tomasz Urzykowski
03.07.2009 aktualizacja: 2009-07-02 21:25
A A A Drukuj
Napisy na cegle na zewnątrz kościoła Fot. Jacek Łagowski / AG
Wieża kościoła św. Augustyna była kiedyś najwyższym punktem widokowym Warszawy. Jak na wieżę Eiffla wspinali się na nią żądni oglądania miasta z góry. Pozostawili pamiątkowe napisy. Najstarszy ma 114 lat.
Wyryte na cegłach litery zaintrygowały konserwatorów, którzy właśnie rozpoczęli remont wieży. Napisów jest około 60. Zachowały się na ścianach tarasów widokowych. To inicjały, imiona, nazwiska i daty. Nie ma wyznań w rodzaju "Kocham Zosię".

Najstarszy napis pochodzi z 1895 r., gdy kościół na Nowolipkach nie był jeszcze ukończony. Swój autograf na murze umieścił wtedy B. Przesmycki (nie mylić z młodopolskim poetą Zenonem Przesmyckim). W 1896 r. - w roku konsekracji świątyni - na wieży podpisali się m.in.: Józef Trzciński, S. Kacicki, F. Piwoński i J. Walter, a w 1897 r. - tajemniczy M.S. Kolejne napisy pochodzą z lat międzywojennych oraz tużpowojennych. W 1945 r. tarasy wieży odwiedził C. Pawłowski, zaś w 1947 r. niejaki Góral. - Pierwszy raz spotkałem się z tyloma napisami pozostawionymi na pamiątkę na obiekcie sakralnym - mówi konserwator Bogusław Kornecki, którego firma prowadzi remont. - Dziś traktujemy takie rzeczy jako akty wandalizmu, ale tutaj część autorów wykonała to bardzo starannie, wręcz artystycznie.

Najwięcej autografów pochodzi z końca XIX w. Są najładniejsze. Ich autorzy posłużyli się różnymi stylami pisma, m.in. antykwą, pełną zawijasów "polską pisanką" i prostym pismem blokowym. Niektóre napisy wyglądają wręcz na wygrawerowane. Najgorzej zaś prezentują się te z drugiej połowy lat 40. - Część z nich chyba wyskrobano nożem - mówi Kornecki.

Wszystkie napisy konserwatorzy zachowają dla potomnych.

Proboszcz parafii św. Augustyna ks. prałat Walenty Królak nie sądzi, by na wieżę wpuszczano kiedyś masową publiczność. - Na górę prowadzą wąskie drewniane schody. Balkony też są małe. Może tam wejść cztery-pięć osób - tłumaczy.

Gdy objął parafię 16 lat temu, schody były spróchniałe. Dziś są już naprawione, a ksiądz udostępnia wieżę parafianom i małym wycieczkom. - Pod opieką osoby odpowiedzialnej - zaznacza.

W tej chwili jednak wieża jest w remoncie. Prace potrwają do końca roku i pochłoną ponad milion złotych (730 tys. zł przekaże miasto, resztę musi zebrać parafia). Oczyszczone i naprawione zostaną ceglane elewacje, wymieniona stolarka okien i drzwi, odrestaurowane elementy metalowe. To nie lada przedsięwzięcie. Wieża zaprojektowanego przez Edwarda Cichockiego i Józefa Hussa kościoła św. Augustyna ma do wierzchołka krzyża aż 78,4 m. Na przełomie XIX i XX w. była najwyższą w Warszawie i drugą w Królestwie Kongresowym (po Jasnej Górze). Podczas okupacji górowała nad gettem. Po zburzeniu żydowskiej dzielnicy wyrastała ponad morzem gruzów. W czasie Powstania Warszawskiego znalazła się w ogniu walk. Ze zdobytego na Woli czołgu strzelali do niej powstańcy, bo na wieży Niemcy mieli punkt obserwacyjny z karabinami maszynowymi. Dziury po pociskach naprawiono po wojnie cementem, który pomalowano na kolor cegły. Od pewnego czasu z dzwonnicy spadały kawałki cegieł. Był to sygnał, że dzieje się coś złego. - Na szczęście sama konstrukcja wieży jest solidna i nie ma pęknięć - wyjaśnia Bogusław Kornecki.

Do naprawy ubytków zostanie użyta cegła wykonana według XIX-wiecznych wzorów w cegielni w Brzegu Dolnym na Śląsku.

<p class="txt_upl">W kościele św. Augustyna można nabyć cegiełkę w cenie 10, 20, 50 lub 100 zł z przeznaczeniem na remont wieży</p>

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy