Kto wygra prawne starcie o metro?

Krzysztof Śmietana
03.07.2009 aktualizacja: 2009-07-03 21:09
A A A Drukuj
Warszawskie metro Fot. Tomasz Wawer / AG
Krasomówcze wystąpienia prawników wynajętych przez konsorcja walczące o budowę drugiej linii metra zakończyły ciągnącą się od połowy czerwca rozprawę w Krajowej Izbie Odwoławczej. Wyrok poznamy w najbliższy piątek.
To był prawdziwy maraton. Od połowy czerwca przedstawiciele poszczególnych firm i Metra spotykali się co kilka dni i od rana do wieczora prowadzili prawną bitwę na słowa i paragrafy. Wreszcie wczoraj walka o wartą kilka miliardów złotych inwestycję weszła w decydującą fazę. Po pięciu posiedzeniach zakończyła się rozprawa w sprawie zarzutów zgłoszonych przez odwołujące się przegrane w przetargu firmy.

Płomienne mowy prawników

Przypomnijmy: Przetarg na budowę centralnego odcinka drugiej linii metra wygrało konsorcjum, którego liderem jest włoska firma Astaldi. Złożyło najtańszą ofertę - 4,1 mld zł. Od przetargowego werdyktu odwołało się jednak chińskie konsorcjum China Overseas Engineering Group (4,5 mld) i należący w połowie do hiszpańskiej Acciony Mostostal Warszawa (prawie 5 mld zł). Konkurenci Astaldi wytknęli błędy formalne w ofercie Włochów, np. w sprawie wadium, pełnomocnictw czy udokumentowanego doświadczenia.

Wczoraj na zakończenie ich pełnomocnicy wygłaszali płomienne mowy. - Zamawiający, czyli Metro, kazał nam zapomnieć o zasadach, które obowiązują przy przetargach. Nie możemy sobie na to pozwolić, nawet jeśli budżet miasta jest ograniczony - mówił mecenas Andrzej Olszewski z kancelarii reprezentującej Chińczyków. Chciał też dołączyć do akt sprawy kolejny zarzut - zdjęcie stacji metra w Stambule budowanej przez konsorcjanta Włochów, turecką firmę Gulermak. - Podobno miała być już gotowa, a tymczasem nadal pracują tam buldożery - argumentował.

Prawnik Mostostalu przekonywał, że nie zawsze to, co najtańsze, jest najlepsze. - Przecież nie chcemy jeździć najtańszymi samochodami - przekonywał.

Pokaż, że nie jesteś osłem

Radca prawny Metra Zbigniew Kamiński stwierdził, że wątpliwości skarżących się są całkowicie nieuzasadnione. Jako ostatnia mówiła prawniczka Włochów. Uznała m.in. że firma została wciągnięta w grę niesłusznych oskarżeń pod tytułem "Pokaż, że nie jesteś osłem". Niektóre zarzuty nazwała kuriozalnymi.

Wyrok w najbliższy piątek. To jednak może nie być koniec tej batalii. Nawet jeśli oferta Włochów nie zostanie podważona, przegrane firmy najprawdopodobniej będą się dalej odwoływać w sądzie. Wtedy na ostateczny werdykt trzeba poczekać zapewne aż do jesieni. To oznacza kolejny poślizg w harmonogramie budowy drugiej linii metra.

A jeśli Włosi jednak odpadną z gry? Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza, nie chciał jednoznacznie odpowiedzieć, czy miasto będzie stać na wydatek 4,5 mld zł, które zaproponowali Chińczycy. - Przy kryzysie znalezienie dodatkowych 400 mln zł byłoby trudne - stwierdził.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy