Stołeczny chaos z wiatami przystankowymi

Michał Wojtczuk
06.07.2009 aktualizacja: 2009-07-05 21:40
A A A Drukuj
Fot. Wojciech Surdziel / AG
  • Tak będzie wyglądać 100 wiat, które postawi Budotechnika
  • Czerwona wiata z przezroczystym dachem na ul. Emilii Plater
  • Przystanki autobusowe koło Dworca Centralnego
Kolejny rodzaj wiat przystankowych niebawem pojawi się na stołecznych ulicach. Chaos z wiatami pogłębia się z każdym rokiem, choć już trzy lata temu rozstrzygnięto konkurs architektoniczny na te uliczne meble.
SERWISY
2,32 mln zł - tyle za ustawienie stu nowych wiat chce firma Budotechnika z Pilchowic. To najtańsza oferta zgłoszona w przetargu ogłoszonym przez Zarząd Transportu Miejskiego na zaprojektowanie, dostarczenie i montaż wiat. - Zaproponowaliśmy nasz seryjny model Urbi - przeszklony, z wygiętym dachem. Przejdzie drobne modyfikacje, by spełnić wymogi warszawskiego miejskiego systemu informacji - usłyszeliśmy w Budotechnice.

To oznacza, że na miejskich przystankach pojawi się kolejny rodzaj wiat. W wielu miejscach wciąż jeszcze stoją aluminiowe, kanciaste daszki z lat osiemdziesiątych. Dużo jest czerwonych wiat z przezroczystym półokrągłym dachem. Zielone konstrukcje stoją na placu Konstytucji, przeszklone ascetyczne modele zostały ustawione na wyremontowanym Krakowskim Przedmieściu. W ubiegłym roku firma Tejbrant na zlecenie ZTM ustawiła 70 szarych przystanków, m.in. na ul. Kasprowicza i przy wyremontowanych torach tramwajowych w Al. Jerozolimskich. Tu i ówdzie zdarzają się jeszcze inne modele.

- Przetarg na projekt kolejnych wiat? To skandaliczne. Nikt nas o tym nie informował ani nie pytał o zdanie - mówi Jerzy Porębski, dziekan Wydziału Wzornictwa Przemysłowego warszawskiej ASP i jeden z projektantów, którzy w 2006 r. wygrał ogłoszony przez władze Warszawy konkurs architektoniczny na zaprojektowanie wiaty przystankowej, która zastąpić miała istniejące konstrukcje. Ale do dziś ani jedna wiata według tego konkursowego modelu nie została ustawiona na stołecznych przystankach.

- Przetarg na ustawianie wiat według konkursowego modelu w ciągu kilku miesięcy ma ogłosić miasto. My ogłosiliśmy przetarg na sto zadaszeń, które potrzebne są już m.in. na wyremontowanych pętlach - tłumaczy Igor Krajnow, rzecznik Zarządu Transportu Miejskiego. - Dlaczego nie zamówiliśmy wiat według tamtego modelu? One miały stanąć w ścisłym Śródmieściu funkcjonalnym i w reprezentacyjnych rejonach miasta, a te sto wiat stanie w różnych dzielnicach, na obrzeżach centrum.

W przetargu na sto wiat startowała firma Tejbrant, która współpracuje z Jerzym Porębskim. Ale modelu konkursowego nie zgłosiła ani teraz, ani w ubiegłorocznym postępowaniu, które wygrała. - Bo te wiaty są drogie. Zawierają arkusze poliwęglanowe gięte w trzech płaszczyznach, tłoczone aluminiowe profile... A jedynym kryterium, które bierze pod uwagę ZTM, jest cena. Dlatego proponujemy seryjne meble z naszego asortymentu - tłumaczy Marcin Kopka z Tejbranta.

Rozmowa z Tomaszem Gamdzykiem, naczelnikiem miejskiego wydziału estetyki przestrzeni publicznej

Michał Wojtczuk: Co się dzieje z wiatami, których projekt wyłoniono w konkursie w 2006 r.? Dlaczego wbrew zapowiedziom do tej pory nie pojawiły się na mieście?

Tomasz Gamdzyk, naczelnik miejskiego wydziału estetyki przestrzeni publicznej: Cały czas w mieście przygotowywane jest postępowanie na ustawienie prawie 1,6 tys. przystanków. Ma to być forma partnerstwa publiczno-prywatnego. Oczekujemy, że prywatny partner sfinansuje produkcję i montaż wiat, a poniesione koszta odbierze sobie w ich eksploatacji, czerpiąc zyski z umieszczania na nich reklam. Teraz w końcowym etapie skorzystamy jeszcze z usług zewnętrznego doradcy, aby na koniec roku ogłosić przetarg. Proces instalowania nowych przystanków potrwa około dwóch lat. Wstępnie zakładamy, że prywatny operator będzie mógł czerpać zyski z umieszczanych na nich reklam przez 15 lat. Czas dzierżawy będzie jednym z najważniejszych kryteriów oceny oferty - im szybciej firma będzie gotowa oddać przystanki miastu, tym lepiej.

Przygotowania do partnerstwa trwają i trwają, a tymczasem ZTM ogłasza kolejne przetargi, w których wybiera nowe projekty wiat.

- O ile dobrze pamiętam, ZTM w ubiegłym roku po raz pierwszy od dziesięciu lat zamówił nowe wiaty w liczbie 70 sztuk, w tym roku zamówił kolejne 100. To niewiele w skali całego miasta, w Warszawie mamy w sumie ponad 3 tys. przystanków. Poza tym kolorystyka pozostaje pod naszą kontrolą, trzymamy się szarosrebrnych barw z czerwonymi akcentami.

Dlaczego ratusz nie może nakazać swojej własnej spółce, jaką jest ZTM, żeby zamawiała model wiaty wyłoniony w konkursie?

- Model konkursowy jest dużo droższy niż te seryjne. A przy zamówieniu rzędu 70 sztuk nie można zejść z ceną tak, by były to koszta porównywalne z seryjnymi modelami. A o pieniądze trzeba dbać, zwłaszcza teraz, w kryzysie.

To może konkurs był źle zorganizowany? Po co miastu projekt ładnej wiaty, której nie chce stawiać, bo jest za droga?

- Konkurs był dobrze pomyślany. Uczestnicy mieli zaprojektować dwa modele wiat - jeden dla lokalizacji centralnych, drugi, prostszy - na obrzeża. Tak naprawdę żaden z projektantów nie przedstawił propozycji porządnych przystanków na peryferiach. Ze zwycięskimi projektantami próbowaliśmy upraszczać wiatę, z którą wygrali, ale nie dawało się zejść z ceną tak, by osiągnąć poziom cen wiat aluminiowych.

Na Krakowskim Przedmieściu też nie stanęły wiaty z konkursu. Dlaczego?

- Zaprojektowano je jeszcze przed konkursem, choć ich autorami są projektanci, którzy później wygrali konkurs. Tam stanął model specjalny, uzgodniony z konserwatorem zabytków, który wymagał, żeby to były małe, maksymalnie przeszklone konstrukcje. Takie same staną w Alejach Ujazdowskich po zakończeniu remontu.

Inne są terminale przystankowe przy Dworcu Centralnym, przy końcowej stacji metra przy Hucie. Przystanki na wyremontowanej Trasie W-Z również nie będą opierać się na projekcie z konkursu. Dlaczego? Skąd przybysz z innego miasta ma wiedzieć, że to wszystko są przystanki tej samej komunikacji?

- Modelu z konkursu nie da się adaptować do zadaszeń typu peronowego, jakie powstaną na Trasie W-Z. Ujednolicenie przystanków nie musi oznaczać, że wszystkie mają mieć ten sam kształt. Mogą mieć różne formy, ale będzie je spajać kolorystyka. Przystanki przy Dworcu Centralnym trochę mnie denerwują, wolałbym, żeby miały inny kolor, ale ich projekt był ustalany lata temu, gdy Złote Tarasy były jeszcze dziurą w ziemi. Przyjdzie czas, że trzeba będzie ten terminal przemalować, nabierze wtedy właściwych kolorów.

Czyli nie wszystkie przystanki stawiane w ramach partnerstwa będą mieć ten sam kształt?

- Trochę więcej niż jedna trzecia to będzie model z konkursu z 2006 r., staną w lokalizacjach centralnych. Reszta, która stanie poza centrum, to będą wiaty seryjne. Wiaty konkursowe są za drogie, żeby stosować je powszechnie w całym mieście. Nie ma to zresztą sensu, miasto buduje swój prestiż, inwestując w wybrane tereny. Granit jest na Krakowskim Przedmieściu, ale już na innych ulicach mamy zwykle płyty betonowe.

Przeczytaj także: 71 proc. dróg w stolicy do generalnego remontu



Podziel się

  • Wiaty przy Dw. Centralnym sa OK janfranciszek 06.07.09, 15:22

    Są długie, dach zachodzi na autobus, pasażer jest chroniony przed deszczem. Może tylko ten kolor.»

  • P. Publiczno-Prywatne-niezły parawan dla liska... rekin2008 06.07.09, 19:36

    Dobry lisek ten naczelnik Estetyki. Z PPP g... będzie, ale parę lat można pod płaszczykiem PPP dawać dużo zleceń po przetargach, a każdy przetarg to szansa, że ktoś przjdzie do ręki »

Najnowsze wiadomości z Warszawy