Otwockie kasyno bez panienek i ruletki
10.07.2009
aktualizacja: 2009-07-09 20:16
Fot. Jerzy Gumowski / AG
Na budowę kasyna Otwock zaciągnął pożyczkę w Ameryce. Niestety, wybuchł Wielki Kryzys. Prace się ślimaczyły, a miasto prawie zbankrutowało.
ZOBACZ TAKŻE
- Jednoręcy opanowali miasto. Są już na każdym rogu (13-10-09, 10:00)
- Tu wznoszono najbardziej luksusowe kamienice (21-08-09, 17:00)
- Wielkie miasto na Woli (15-08-09, 08:00)
- Szpital w schronie pod luksusową kamienicą (24-07-09, 16:00)
- Najwspanialszy budynek Piastowa w ruinie (17-07-09, 17:00)
- Warszawska historia do poprawki (15-07-09, 12:00)
- Fotograficzny powrót do przeszłości (15-07-09, 06:00)
- W fabryce na Grochowie i polskich więzieniach (26-06-09, 14:00)
- Nowogrodzka 40. Luksus belle époque (19-06-09, 16:00)
Gdy kasyno otwarto w końcu w 1933 r., Wielki Kryzys nadal trwał w najlepsze. Dzierżawca budynku Gustaw Poisel - handlowiec cieszący się zdaniem "Dziennika Łódzkiego" nienaganną opinią, zaś według "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" hochsztapler - marzył o stworzeniu w Otwocku podwarszawskiego Monte Carlo. Miało ono konkurować z kasynem w Sopocie, gdzie wielu warszawskich utracjuszy pozostawiało majątki.
Prasa protestowała przeciwko jaskini hazardu. Władze państwowe nie zgodziły się na otwarcie sali gier. Poisel, który w 1932 r. zebrał od przyszłych pracowników kasyna 10 tys. zł na wadium, przekonywał, że otrzymał koncesję na ruletkę. Kłamał. "Zamieszkał sam jeden w olbrzymim budynku kasyna. Zebrane pieniądze roztrwonił i posad oczywiście nie dał. Następnie zamknął się w budynku kasyna i nikogo tam nie wpuszczał. Niedoszli pracownicy oblegli gmach, przypuszczając, że wezmą go głodem. Nocą Poisel uciekł z kasyna i ukrywał się w podotwockich lasach. Żył jak leśny człowiek. Zimno sprowadziło go wreszcie do ludzkich siedzib i przed salę sadową. Otrzymał rok więzienia" - czytamy w artykule Stanisława Zająca w "Gazecie Otwockiej".
Kadr z idealnego świata
W komedii "Manewry miłosne" z 1935 r. (reż. Konrad Tom, Jan Nowina-Przybylski) neobarokowe rzeźby bobasów z paradnych schodów otwockiego kasyna pojawiają się już w pierwszych scenach. Operator Albert Wywerka, filmując je, nadał im wiele monumentalizmu. W tle po niebie płynie armada chmur, a rzeźby tonące w słońcu sfilmowane od dołu i rozrzeźbione z barokową fantazją sprawiają wrażenie kolosalnych. Budzą też skojarzenia z pełnymi ruchu figurami pulchnych putt na barokowych tarasach pałaców w Czechach, Saksonii czy na Śląsku.
Kolumnową fasadę kasyna w całej okazałości oglądamy w kolejnych scenach filmu. Budynek gra rolę kasyna I Pułku Ułanów w fikcyjnym państewku Skowarii. O zmierzchu podjeżdżają pod niego limuzyny. Eleganckie pary dostojnie wchodzą po półkolistych schodach. Wreszcie urodą i wspaniałą etolą olśniewa wysiadająca z auta Tola Mankiewiczówna grająca baronową Kolmar. Na tych samych schodach oglądamy jej filmowego partnera Aleksandra Żabczyńskiego (porucznika Niko i księcia Quanti).
Gmach kasyna w Otwocku znakomicie odegrał rolę dekoracji do jednej z lepszych polskich komedii lat międzywojennych. Elegancki i zachowawczy zarazem znakomicie wpisywał się w sielankowy obraz urody życia w spokojnym, idealnym państewku, gdzie jedynym problemem były kłopoty sercowe.
Architekt z charyzmą
Budynek kasyna w Otwocku już na pierwszy rzut oka kojarzy się z wielkimi rezydencjami doby baroku i ma pałacowy układ. Reprezentacyjne pomieszczenia na pierwszym piętrze poprzedzone zostały wielkimi schodami przed fasadą i tarasem od strony ogrodowej.
Same elewacje odwołują się jednak bardziej do sztuki klasycyzmu, choć nie brak tu motywów barokowych i renesansowych. W fasadzie architekt umieścił potężny, czterokolumnowy portyk, zaś od ogrodu, w części środkowej elewacji, zaprojektował wysoki taras wsparty na trzech arkadach i ujęty po bokach lustrzanymi schodami. Na tarasie kolumnada dźwiga kolejny taras na wysokości piętra. Wiedzie tam pięć półkoliście zamkniętych porte-fenetrów. Trzy środkowe rozdzielone są wysmukłymi jońskimi pilastrami.
Projektantem budynku był Leszek Dezydery Horodecki, współpracował z nim Franciszek Michalski. Horodecki to postać nietuzinkowa. Jako architekt obdarzony był nie mniejszą charyzmą niż słynny Katalończyk Antonio Gaudi. Przed rewolucją pracował w Kijowie, a zaprojektowany tam przez niego dom pod Chimerami przy ul. Bankowej jest dziś uważany za jedną z najbardziej oryginalnych realizacji z przełomu XIX i XX w. na Ukrainie.
Gdy dom pod Chimerami powstał, plotkowano, że rusałki, dzikie zwierzęta i baśniowe stwory w fasadzie upamiętniają tragiczną śmierć córki architekta. Powtarzano też inną legendę o młodej i pięknej żonie Horodeckiego, która miała umrzeć na gruźlicę. "Wszystko to mistyfikacje, Władysław Horodecki żył i tworzył bez tragicznych przeżyć. Córka Helena żyła w Kijowie, dwukrotnie wychodziła za mąż i doczekała wnuków, a żona przeżyła swojego wybitnego męża, który 3 stycznia 1930 r. zmarł w dalekim Iranie" - pisał kijowski badacz architektury Siergiej Kilesso.
Do Warszawy Horodecki dotarł w 1920 r. W Kijowie niszczonym przez rewolucję i kolejne armie stracił wszystko. W Warszawie rozpoczął pracę jako architekt urzędnik w Ministerstwie Robót Publicznych. W 1924 r. związał się z amerykańską firmą Ulen & Co z Nowego Jorku udzielającą polskim miastom pożyczek na rozbudowę infrastruktury. Horodecki projektował obiekty realizowane za amerykańskie pieniądze. Jak pisał Krzysztof Stefański w "Kwartalniku Architektury i Urbanistyki" z 1991 r., doprowadzenie do finału takich inwestycji jak sieć wodno-kanalizacyjna, rzeźnie i hale targowe w czterech miastach spowodowało, że w 1926 r. Amerykanie udzielili kolejnych pożyczek. Tym razem skorzystało z nich sześć polskich miast. Wśród nich Otwock.
Jego władze myślały nie tylko o położeniu sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, ale też o rozbudowie ratusza, nowej hali targowej, łaźni i kasynie z parkiem miejskim. Zamiary pokrzyżował kryzys. "Ostatecznie przebudowany z willi budynek magistratu był bardzo niewielki. Miejskiej hali nie zbudowano w ogóle" - pisała Ewa Pustoła-Kozłowska na łamach periodyku "Mazowsze" z 1994 r.
Samo kasyno zbudowano z dużym opóźnieniem. Budowa zaczęta w 1927 r. trwała aż sześć lat. Pochłonęła też znacznie większą sumę, niż początkowo planowano. Horodecki już jej nie nadzorował. Jeszcze przed kryzysem w 1928 r. firma Ulen zaproponowała mu kontrakt w Iranie na stanowisku szefa budowy dróg żelaznych. Ponoć jeszcze w tym samym roku Horodecki zdążył zaprojektować w Teheranie gmach teatru, pałac i hotel. Tam zmarł 1 stycznia 1930 r. i został pochowany.
Królowa i polskie fiaty
Otwockie kasyno otwarto w czerwcu 1933 r., ale tylko w charakterze reprezentacyjnej budowli miejskiej. Mieściło ono salę teatralną, kino, restaurację, pokoje do wynajęcia, salę balową, pokoje do gier klubowych. Tu miały umilać sobie czas całe rzesze rekonwalescentów i pensjonariuszy okolicznych sanatoriów. Ważną rolę odgrywały tarasy zwrócone w stronę zadbanego parku z basenem na osi.
Cezary Jelenta, pisarz i krytyk literacki leczący się w Otwocku, cieszył się: „Ruletki nie będzie. Tej skutki to przecież różne wyczyny kryminalne, a także panowanie »dziewczynek «. Uzdrowisko wzbogaciłoby się o niejednego kieszonkowego sportsmena i niejednego specyficznego klienta” - przekonywał. Powstanie jaskini hazardu uniemożliwiły nie tylko władze państwowe, protesty prasy czy wątpliwa reputacja Poisela, ale pewnie także konkurencja z Sopotu.
W dniu otwarcia budynku (dziś to ul. Filipowicza 9) zagrała orkiestra jazzbandowa, na parkiecie tańczyły eleganckie pary, urządzono wielką rewię mody i wybory królowej Otwocka. Musiała pięknie się prezentować na monumentalnych schodach kasyna. Nocą puszczano sztuczne ognie. Inauguracji towarzyszyła wystawa polskich fiatów.
Kasyno przyciągało tłumy. Urządzano w nim uroczyste obiady, rozmaite imprezy. Jego utrzymanie kosztowało jednak krocie. Bez domu gry budynek przynosił straty.
W czasie okupacji zajęli go Niemcy. Urządzili tu Soldatenheim, czyli dom żołnierza. W budynku kwaterowały też dziewczęta z niemieckiej służby kobiet.
Gdy Niemcy się wycofali, okoliczna ludność niemal zupełnie rozgrabiła opuszczony budynek. Niebawem zajęła go Armia Czerwona. Tu enkawudziści przesłuchiwali żołnierzy polskiego podziemia. Dopiero w 1946 r. do gmachu przeniesione zostało Miejskie Gimnazjum Koedukacyjne założone już w 1919 r. Z czasem przekształcono je w Zespół Szkół Ogólnokształcących w Otwocku z Liceum im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Prasa protestowała przeciwko jaskini hazardu. Władze państwowe nie zgodziły się na otwarcie sali gier. Poisel, który w 1932 r. zebrał od przyszłych pracowników kasyna 10 tys. zł na wadium, przekonywał, że otrzymał koncesję na ruletkę. Kłamał. "Zamieszkał sam jeden w olbrzymim budynku kasyna. Zebrane pieniądze roztrwonił i posad oczywiście nie dał. Następnie zamknął się w budynku kasyna i nikogo tam nie wpuszczał. Niedoszli pracownicy oblegli gmach, przypuszczając, że wezmą go głodem. Nocą Poisel uciekł z kasyna i ukrywał się w podotwockich lasach. Żył jak leśny człowiek. Zimno sprowadziło go wreszcie do ludzkich siedzib i przed salę sadową. Otrzymał rok więzienia" - czytamy w artykule Stanisława Zająca w "Gazecie Otwockiej".
Kadr z idealnego świata
W komedii "Manewry miłosne" z 1935 r. (reż. Konrad Tom, Jan Nowina-Przybylski) neobarokowe rzeźby bobasów z paradnych schodów otwockiego kasyna pojawiają się już w pierwszych scenach. Operator Albert Wywerka, filmując je, nadał im wiele monumentalizmu. W tle po niebie płynie armada chmur, a rzeźby tonące w słońcu sfilmowane od dołu i rozrzeźbione z barokową fantazją sprawiają wrażenie kolosalnych. Budzą też skojarzenia z pełnymi ruchu figurami pulchnych putt na barokowych tarasach pałaców w Czechach, Saksonii czy na Śląsku.
Kolumnową fasadę kasyna w całej okazałości oglądamy w kolejnych scenach filmu. Budynek gra rolę kasyna I Pułku Ułanów w fikcyjnym państewku Skowarii. O zmierzchu podjeżdżają pod niego limuzyny. Eleganckie pary dostojnie wchodzą po półkolistych schodach. Wreszcie urodą i wspaniałą etolą olśniewa wysiadająca z auta Tola Mankiewiczówna grająca baronową Kolmar. Na tych samych schodach oglądamy jej filmowego partnera Aleksandra Żabczyńskiego (porucznika Niko i księcia Quanti).
Gmach kasyna w Otwocku znakomicie odegrał rolę dekoracji do jednej z lepszych polskich komedii lat międzywojennych. Elegancki i zachowawczy zarazem znakomicie wpisywał się w sielankowy obraz urody życia w spokojnym, idealnym państewku, gdzie jedynym problemem były kłopoty sercowe.
Architekt z charyzmą
Budynek kasyna w Otwocku już na pierwszy rzut oka kojarzy się z wielkimi rezydencjami doby baroku i ma pałacowy układ. Reprezentacyjne pomieszczenia na pierwszym piętrze poprzedzone zostały wielkimi schodami przed fasadą i tarasem od strony ogrodowej.
Same elewacje odwołują się jednak bardziej do sztuki klasycyzmu, choć nie brak tu motywów barokowych i renesansowych. W fasadzie architekt umieścił potężny, czterokolumnowy portyk, zaś od ogrodu, w części środkowej elewacji, zaprojektował wysoki taras wsparty na trzech arkadach i ujęty po bokach lustrzanymi schodami. Na tarasie kolumnada dźwiga kolejny taras na wysokości piętra. Wiedzie tam pięć półkoliście zamkniętych porte-fenetrów. Trzy środkowe rozdzielone są wysmukłymi jońskimi pilastrami.
Projektantem budynku był Leszek Dezydery Horodecki, współpracował z nim Franciszek Michalski. Horodecki to postać nietuzinkowa. Jako architekt obdarzony był nie mniejszą charyzmą niż słynny Katalończyk Antonio Gaudi. Przed rewolucją pracował w Kijowie, a zaprojektowany tam przez niego dom pod Chimerami przy ul. Bankowej jest dziś uważany za jedną z najbardziej oryginalnych realizacji z przełomu XIX i XX w. na Ukrainie.
Gdy dom pod Chimerami powstał, plotkowano, że rusałki, dzikie zwierzęta i baśniowe stwory w fasadzie upamiętniają tragiczną śmierć córki architekta. Powtarzano też inną legendę o młodej i pięknej żonie Horodeckiego, która miała umrzeć na gruźlicę. "Wszystko to mistyfikacje, Władysław Horodecki żył i tworzył bez tragicznych przeżyć. Córka Helena żyła w Kijowie, dwukrotnie wychodziła za mąż i doczekała wnuków, a żona przeżyła swojego wybitnego męża, który 3 stycznia 1930 r. zmarł w dalekim Iranie" - pisał kijowski badacz architektury Siergiej Kilesso.
Do Warszawy Horodecki dotarł w 1920 r. W Kijowie niszczonym przez rewolucję i kolejne armie stracił wszystko. W Warszawie rozpoczął pracę jako architekt urzędnik w Ministerstwie Robót Publicznych. W 1924 r. związał się z amerykańską firmą Ulen & Co z Nowego Jorku udzielającą polskim miastom pożyczek na rozbudowę infrastruktury. Horodecki projektował obiekty realizowane za amerykańskie pieniądze. Jak pisał Krzysztof Stefański w "Kwartalniku Architektury i Urbanistyki" z 1991 r., doprowadzenie do finału takich inwestycji jak sieć wodno-kanalizacyjna, rzeźnie i hale targowe w czterech miastach spowodowało, że w 1926 r. Amerykanie udzielili kolejnych pożyczek. Tym razem skorzystało z nich sześć polskich miast. Wśród nich Otwock.
Jego władze myślały nie tylko o położeniu sieci wodociągowo-kanalizacyjnej, ale też o rozbudowie ratusza, nowej hali targowej, łaźni i kasynie z parkiem miejskim. Zamiary pokrzyżował kryzys. "Ostatecznie przebudowany z willi budynek magistratu był bardzo niewielki. Miejskiej hali nie zbudowano w ogóle" - pisała Ewa Pustoła-Kozłowska na łamach periodyku "Mazowsze" z 1994 r.
Samo kasyno zbudowano z dużym opóźnieniem. Budowa zaczęta w 1927 r. trwała aż sześć lat. Pochłonęła też znacznie większą sumę, niż początkowo planowano. Horodecki już jej nie nadzorował. Jeszcze przed kryzysem w 1928 r. firma Ulen zaproponowała mu kontrakt w Iranie na stanowisku szefa budowy dróg żelaznych. Ponoć jeszcze w tym samym roku Horodecki zdążył zaprojektować w Teheranie gmach teatru, pałac i hotel. Tam zmarł 1 stycznia 1930 r. i został pochowany.
Królowa i polskie fiaty
Otwockie kasyno otwarto w czerwcu 1933 r., ale tylko w charakterze reprezentacyjnej budowli miejskiej. Mieściło ono salę teatralną, kino, restaurację, pokoje do wynajęcia, salę balową, pokoje do gier klubowych. Tu miały umilać sobie czas całe rzesze rekonwalescentów i pensjonariuszy okolicznych sanatoriów. Ważną rolę odgrywały tarasy zwrócone w stronę zadbanego parku z basenem na osi.
Cezary Jelenta, pisarz i krytyk literacki leczący się w Otwocku, cieszył się: „Ruletki nie będzie. Tej skutki to przecież różne wyczyny kryminalne, a także panowanie »dziewczynek «. Uzdrowisko wzbogaciłoby się o niejednego kieszonkowego sportsmena i niejednego specyficznego klienta” - przekonywał. Powstanie jaskini hazardu uniemożliwiły nie tylko władze państwowe, protesty prasy czy wątpliwa reputacja Poisela, ale pewnie także konkurencja z Sopotu.
W dniu otwarcia budynku (dziś to ul. Filipowicza 9) zagrała orkiestra jazzbandowa, na parkiecie tańczyły eleganckie pary, urządzono wielką rewię mody i wybory królowej Otwocka. Musiała pięknie się prezentować na monumentalnych schodach kasyna. Nocą puszczano sztuczne ognie. Inauguracji towarzyszyła wystawa polskich fiatów.
Kasyno przyciągało tłumy. Urządzano w nim uroczyste obiady, rozmaite imprezy. Jego utrzymanie kosztowało jednak krocie. Bez domu gry budynek przynosił straty.
W czasie okupacji zajęli go Niemcy. Urządzili tu Soldatenheim, czyli dom żołnierza. W budynku kwaterowały też dziewczęta z niemieckiej służby kobiet.
Gdy Niemcy się wycofali, okoliczna ludność niemal zupełnie rozgrabiła opuszczony budynek. Niebawem zajęła go Armia Czerwona. Tu enkawudziści przesłuchiwali żołnierzy polskiego podziemia. Dopiero w 1946 r. do gmachu przeniesione zostało Miejskie Gimnazjum Koedukacyjne założone już w 1919 r. Z czasem przekształcono je w Zespół Szkół Ogólnokształcących w Otwocku z Liceum im. Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
-
Otwockie kasyno bez panienek i ruletki
zbawiony
23.07.09, 15:36
o ile mnie pamięć nie myli to obiekt ten "wystąpił" także w filmie "Inspekcjapana Anatola" z 1959 roku»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


