Przyczyny śnięcia ryb w Zegrzu - naturalne

Dominika Olszewska
10.07.2009 aktualizacja: 2009-07-10 18:51
A A A Drukuj
Strażacy i wędkarze wyciągali martwe ryby podbierakami, stojąc na łódkach Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
  • Martwe ryby leżące na brzegu rzeki
Kilkadziesiąt ton ryb udusiło się w Bugu i Narwi. Martwe ławice płyną w kierunku Zalewu Zegrzyńskiego. Sanepid zamknął wszystkie lokalne kąpieliska do odwołania
SERWISY
- Nigdy czegoś takiego nie widziałem. To prawdziwa katastrofa. W wodzie może być jeszcze nawet 20 ton martwych ryb - martwi się Dionizy Ziemiecki z Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW) na Mazowszu.



Przyczyną śmierci ryb była tzw. przyducha, czyli gwałtowne zmniejszenie ilości tlenu w wodzie. Spowodowały ją ulewy, przez które do Bugu, Narwi i Rządzy spłynęły ogromne ilości siana. - Siano zgniło i zabrało tlen. Przez to ryby się podusiły - mówi Ivetta Biały, rzeczniczka wojewody Jacka Kozłowskiego, który nadzoruje akcję ratowniczą.

Fetor i zamknięte plaże

Martwe ryby płyną Bugiem i Narwią w kierunku Zalewu Zegrzyńskiego. Wczoraj ryby z rzek wyławiało kilkudziesięciu strażaków, wędkarzy i ratowników WOPR. Wyciągali je metalowymi podbierakami z dziesięciu motorówek. By przyspieszyć akcję, rybacy przy ujściach rzek do zalewu zakładali sieci. Przez ostatnie dwa dni ekipy ratownicze usunęły z dorzecza zalewu ok. 5 ton ryb, które zaczęły się już rozkładać.

Wędkarze są zrozpaczeni. - Na powierzchni wody pływają cudne okazy: 80-kilogramowe sumy czy 7-kilogramowe szczupaki. Każdy wędkarz marzy, by taką rybę złapać chociaż raz w życiu. Już jest straszny smród, ale wyławiamy. Za jednym razem wyciągamy nawet 500 kg - relacjonuje Dionizy Ziemiecki.

- Do Zegrza docierają już martwe ryby. Dlatego woda w zalewie brązowieje. Już niedługo fetor będzie trudny do wytrzymania - mówi Jan Grabiec, starosta legionowski.

Dlatego sanepid zamknął wczoraj wszystkie kąpieliska nad Zalewem, Bugiem i Narwią. - Nie ma żadnego niebezpieczeństwa. To tylko profilaktyka. Po prostu nie chcemy ryzykować. Zakaz obowiązuje do odwołania - stwierdza Arkadiusz Chełstowski z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

- Na naszej plaży postawiliśmy znaki zakazu kąpieli. Mam nadzieję, że ludzie go uszanują. Na szczęście można żeglować. W niedzielę odbędą się dawno zaplanowane regaty - mówi Julia Blanc z Portu Jachtowego Nieporęt.

Czy z Zegrza znikną ryby?

Zalew Zegrzyński zaopatruje w wodę pitną 30 proc. warszawiaków. Wodociąg Północny w Wieliszewie niedaleko Legionowa pompuje wodę do kranów mieszkańców północnych dzielnic stolicy, m.in. Białołęki, Bielan, Bemowa, Targówka, Rembertowa i części Pragi-Północ.

- Nie ma żadnego zagrożenia dla warszawiaków. Woda, która trafia do domów, jest i będzie czysta. Jeśli jakość wody w zalewie gwałtownie się pogorszy, to użyjemy m.in. węgla aktywnego, który wychwyci wszelkie zanieczyszczenia - uspokaja Bartosz Milczarczyk, rzecznik Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji.

Woda w Zegrzu i w okolicznych rzekach należy do podległego ministrowi środowiska Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej (RZGW). Rocznie wędkarze płacą RZGW 75 tys. zł za możliwość połowu. - Chcemy, by przez najbliższe trzy lata nasze opłaty przeznaczane były na zarybianie. W przeciwnym razie zalew i jego okolice przez całe lata będą rybną pustynią - ostrzega Dionizy Ziemiecki.

- Poczekajmy, aż zakończy się akcja ratunkowa. Gdy już wycenimy straty, zastanowimy się co dalej - stwierdza Dariusz Bogacz, rzecznik RZGW.

Przeczytaj także: Sanepid zamknął kąpieliska nad Zalewem Zegrzyńskim



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy