Kryzys dotknął nawet najlepszą uczelnię
13.07.2009
aktualizacja: 2009-07-13 11:48
Fot. Albert Zawada / AG
Kryzys dotknął najlepszą ekonomiczną uczelnię w Polsce. - Sytuacja jest trudna, ale stabilna - zapewniają władze Szkoły Głównej Handlowej
ZOBACZ TAKŻE
- Uczelnia zaniżyła ceny działek? ABW bada sprawę (12-08-09, 20:18)
- Dużo wolnych miejsc na kierunkach zamawianych (11-08-09, 07:00)
- Prawdziwe studiowanie tylko w Argentynie (03-07-09, 09:00)
- Polscy studenci projektują pępek świata (24-06-09, 15:00)
- Magister ekonomii po 11 latach szatniarką w SGH (16-06-09, 09:00)
- Jak studenci zmieniają Uniwersytet Warszawski (13-06-09, 16:00)
- Studenci chcą z Wisły zrobić Dunaj (12-06-09, 10:00)
- Aby student mógł się przebić zakłada fundację (25-05-09, 04:00)
O problemach finansowych SGH zaczęto mówić, kiedy kanclerz dr Piotr Wachowiak wydał w maju zarządzenie o oszczędnościach. To wtedy poprosił studentów i pracowników, by oszczędzali wodę, prąd, a tych, którzy mieszkają w akademikach, o maksymalne wykorzystanie przestrzeni w lodówkach.
- Wtedy wśród studentów poszła fama, że źle się dzieje z finansami uczelni - mówi Adam, student SGH.
Krótko po tym kanclerz (nadzoruje prace kwestury - uczelnianej księgowości), podał się do dymisji.
W czerwcu tuż przed odejściem, kanclerz udzielił wywiadu "Gazecie SGH". O kłopotach finansowych było już wtedy głośno na całej uczelni. Na pytanie: Jaka jest kondycja finansowa Szkoły, dr Wachowiak odpowiedział: Trudna. Dlaczego? Głównie dlatego, że ministerialna dotacja na dydaktykę pokrywa nasze potrzeby w 50 proc., dlatego że w efekcie niżu spada liczba kandydatów na studia niestacjonarne i - w konsekwencji - spadają, znacznie, przychody związane z ich prowadzeniem. Dotyczy to także wielu innych uczelni, nie tylko SGH. Dodatkowo, w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego spadły o ok. 10 proc. przychody z tytułu studiów podyplomowych".
Tomasz Rusek, rzecznik uczelni, precyzuje: - Nasze roczne koszty to około 160 mln zł. Ministerialna dotacja pokrywa mniej więcej połowę. Reszta pochodzi z opłat za studia i badania naukowe, staramy się o granty zewnętrzne i pieniądze od partnerów i sponsorów.
Na pytanie, czy w związku z kryzysem jest mniej pieniędzy od partnerów i sponsorów, odpowiada: - Dogłębnie analizujemy z nimi każdy wydatek. Trudno jednoznacznie powiedzieć, że to kryzys na to wpłynął.
A co ze studiami podyplomowymi? SGH oferuje ponad 150 studiów podyplomowych. Średnia cena za nie to ok. 7 tys. zł. Do tej pory to przeważnie firmy płaciły za swoich pracowników na tych studiach. - Teraz coraz częściej płacą sami studiujący - mówi Tomasz Rusek.
Uczelnia wprowadziła program oszczędnościowy. Ochronę i sprzątanie już przejęły firmy zewnętrzne. Od nowego roku akademickiego tak samo będzie z szatniami. - Dzięki temu oszczędzamy m. in. przez to, że nie musimy odprowadzać 8 proc. na fundusz socjalny, kolejnych 8,5 proc. na trzynastkę i 1 proc. na fundusz nagród! Bardzo obciążało nas także i to, że ci pracownicy często przebywali na zwolnieniach lekarskich i musieliśmy organizować zastępstwa. A zastępstwa bardzo drogo kosztują - tłumaczył kanclerz Wachowiak "Gazecie SGH".
Wprowadzono także limity na rozmowy z telefonów służbowych. Okolicznościowe spotkania są mniej okazałe. Pracownicy i studenci mają oszczędzać także i papier. - Wkrótce przeprowadzimy audyt energetyczny, żeby sprawdzić, gdzie zużycie energii, ciepła i wody jest największe, i jak je obniżyć - mówi Tomasz Rusek.
Na uczelni głośno jest także o kredycie na oddany w 2006 roku budynek C u zbiegu al. Niepodległości i ul. Madalińskiego. SGH na jego budowę pożyczyła od banku 27 mln zł. Do spłaty zostało 16 mln zł. Studenci mówią, że to jest właściwy powód szukania nagłych oszczędności. - Sytuacja finansowa uczelni nie jest łatwa, ale kredyt spłacany jest regularnie. Spłata nie jest w żaden sposób zagrożona - zapewnia rzecznik.
- Jest w tym wszystkim odrobina paradoksu. Bo kryzys finansowy dotknął ekonomiczną uczelnię. Ale trochę praktyki, jak z nim walczyć, zawsze się przyda - mówi Adam.
- Wtedy wśród studentów poszła fama, że źle się dzieje z finansami uczelni - mówi Adam, student SGH.
Krótko po tym kanclerz (nadzoruje prace kwestury - uczelnianej księgowości), podał się do dymisji.
W czerwcu tuż przed odejściem, kanclerz udzielił wywiadu "Gazecie SGH". O kłopotach finansowych było już wtedy głośno na całej uczelni. Na pytanie: Jaka jest kondycja finansowa Szkoły, dr Wachowiak odpowiedział: Trudna. Dlaczego? Głównie dlatego, że ministerialna dotacja na dydaktykę pokrywa nasze potrzeby w 50 proc., dlatego że w efekcie niżu spada liczba kandydatów na studia niestacjonarne i - w konsekwencji - spadają, znacznie, przychody związane z ich prowadzeniem. Dotyczy to także wielu innych uczelni, nie tylko SGH. Dodatkowo, w porównaniu z analogicznym okresem roku poprzedniego spadły o ok. 10 proc. przychody z tytułu studiów podyplomowych".
Tomasz Rusek, rzecznik uczelni, precyzuje: - Nasze roczne koszty to około 160 mln zł. Ministerialna dotacja pokrywa mniej więcej połowę. Reszta pochodzi z opłat za studia i badania naukowe, staramy się o granty zewnętrzne i pieniądze od partnerów i sponsorów.
Na pytanie, czy w związku z kryzysem jest mniej pieniędzy od partnerów i sponsorów, odpowiada: - Dogłębnie analizujemy z nimi każdy wydatek. Trudno jednoznacznie powiedzieć, że to kryzys na to wpłynął.
A co ze studiami podyplomowymi? SGH oferuje ponad 150 studiów podyplomowych. Średnia cena za nie to ok. 7 tys. zł. Do tej pory to przeważnie firmy płaciły za swoich pracowników na tych studiach. - Teraz coraz częściej płacą sami studiujący - mówi Tomasz Rusek.
Uczelnia wprowadziła program oszczędnościowy. Ochronę i sprzątanie już przejęły firmy zewnętrzne. Od nowego roku akademickiego tak samo będzie z szatniami. - Dzięki temu oszczędzamy m. in. przez to, że nie musimy odprowadzać 8 proc. na fundusz socjalny, kolejnych 8,5 proc. na trzynastkę i 1 proc. na fundusz nagród! Bardzo obciążało nas także i to, że ci pracownicy często przebywali na zwolnieniach lekarskich i musieliśmy organizować zastępstwa. A zastępstwa bardzo drogo kosztują - tłumaczył kanclerz Wachowiak "Gazecie SGH".
Wprowadzono także limity na rozmowy z telefonów służbowych. Okolicznościowe spotkania są mniej okazałe. Pracownicy i studenci mają oszczędzać także i papier. - Wkrótce przeprowadzimy audyt energetyczny, żeby sprawdzić, gdzie zużycie energii, ciepła i wody jest największe, i jak je obniżyć - mówi Tomasz Rusek.
Na uczelni głośno jest także o kredycie na oddany w 2006 roku budynek C u zbiegu al. Niepodległości i ul. Madalińskiego. SGH na jego budowę pożyczyła od banku 27 mln zł. Do spłaty zostało 16 mln zł. Studenci mówią, że to jest właściwy powód szukania nagłych oszczędności. - Sytuacja finansowa uczelni nie jest łatwa, ale kredyt spłacany jest regularnie. Spłata nie jest w żaden sposób zagrożona - zapewnia rzecznik.
- Jest w tym wszystkim odrobina paradoksu. Bo kryzys finansowy dotknął ekonomiczną uczelnię. Ale trochę praktyki, jak z nim walczyć, zawsze się przyda - mówi Adam.
Przeczytaj także: Sttudenci rozlepiają plakaty za zaliczenie
-
Nie przesadzajmy...
dewes
14.07.09, 11:17
... z tą "najlepszą uczelnią". Miałem wątpliwą przyjemność spędzić tam niecałe 3 lata zanim finansowe problemy nie wymusiły zmiany uczelni i muszę przyznać, że takiego chamstwa w dziekanacie»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nocna jazda przez miasto. W przebraniu Dody i Supermana
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Bazar przy Stadionie Narodowym zostaje na Euro
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Zabójca niemieckich turystów wystrzelił 5 kul
- Ratusz ujawnił umowy. Przestraszyli się dopiero grzywny
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


