Gwardia psich piękności na stadionie Gwardii

Grzegorz Lisicki
13.07.2009 aktualizacja: 2009-07-13 08:57
A A A Drukuj
Zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe Fot. AG
  • Zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe
  • Zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe
  • Zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe
  • Zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe
Nowa odsłona piłkarskiego stadionu Gwardii - zamiast futbolistów w weekend po murawie hasały rasowe, bardziej rasowe i najbardziej rasowe psy Polski i Europy. Najpiękniejsze zyskały medale i wiekopomną sławę.
SERWISY
Wyżeł weimarski krótkowłosy, seter irlandzki, chihuahua krótkowłosy, chart rosyjski borzoj, chiński grzywacz, cavalier king Charles spaniel, posokowiec bawarski - to tylko niektóre spośród 190 ras ponad 3 tys. psów (plus właściciele) prezentujących się w weekend w Warszawie na międzynarodowej wystawie psów na terenach klubu Gwardia przy ul. Racławickiej 132.

Wystawa to wielki piknik - dymią grille, leje się piwo, właściciele psów, wesoło gawędząc, przygotowują swoje pupile do pokazów. W podobnym nastroju są kudłaci milusińscy - cierpliwie znoszą tysiące głaszczących rąk i obwąchujące nosy swoich kolegów. Na piękności można zarobić - właścicielka jednego z kandydatów do medalu przy swoim stanowisku wywiesiła nawet stosowny cennik: głaskanie 2,5 zł od sztuki.

Na wystawie panuje demokracja i wolność ubioru: ozdobnego psa na wybiegu prezentuje pan w garniturze (i adidasach, żeby nie ślizgać się na trawie w lakierkach). Po sąsiedzku kilkunastu właścicieli owczarków alzackich - większość w dresach, jednego trzyma pani w różowej bluzce i z niemożliwie długimi tipsami.

Przez trzy dni wystawy najpiękniejsze psy zdobywały championaty i medale. To nie lada wysiłek dla właściciela - uczesany i wypachniony pies musi dobrze zaprezentować się sędziom, biegnąc razem w właścicielem po wybiegu. A sędziowskie oko widzi wszystko: proporcje, wygląd, chód, kolor oczu i tzw. kątowanie, czyli sposób, w jaki pies stawia tylne łapy. Uff...

Z zadaniem kątowania (i wieloma innymi) świetnie poradziła sobie czteroletnia Ornelia, niezwykle kudłaty owczarek staroangielski bobtail. Zdobyła złoty medal. Sędziowie nie posiadali się z zachwytu. "Suka o doskonałej proporcji, ładnej głowie, ciemnym oku, prostym grzbiecie" - napisali w specjalnym dokumencie dołączonym do złotego medalu psiego championa Polski w piękności. Sto lat temu przodkowie Ornelii byli psami pasterskim brytyjskich juhasów. Dziś Ornelia z dwoma towarzyszami mieszka na 7. piętrze bloku na Bródnie. - Człowiek wstaje, robi kawę, wkłada dresy i wyprowadza psy na spacer - opowiada Anna Samsonowicz, właścicielka medalistki. Te psy wymagają dużo pracy: dwa razy w tygodniu wyczesywanie ("w ramach oglądania serialu", jak mówi pani Anna). Do pielęgnacji Ornelii służy cała walizka gadżetów: szczotka miękka, szczotka twarda, ręczniczek, fartuszek, puder, szampony i odżywki, a na koniec "metro", suszarka-potwór z długaśną rurą, skonstruowana specjalnie do suszenia bobtaili.

- To trzeba kochać - wzdycha Krystyna Roztworowska, właścicielka znanej na całym świecie hodowli bobtaili, którą rozrastająca się hodowla zmusiła do przeprowadzki z pl. Narutowicza na Włochy. Ale to nic nie szkodzi. Dziś liczy się wystawa. - Wszyscy znają siebie nawzajem, swoje i nieswoje psy. Panuje przyjaźń i kultura. Cieszy, gdy wygrywa zwierzak konkurenta. To przecież nasz znajomy - mówią panie Anna i Krystyna, a Ornelia merda niewidocznym pod futrem ogonem.

Przeczytaj także: Ludzie z dobrym sercem pomogli kotom z azylu



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy