Warszawska historia do poprawki

Tomasz Urzykowski
15.07.2009 aktualizacja: 2009-07-15 12:07
A A A Drukuj
Fot. Filip Klimaszewski / AG
Pomylone fakty, błędne daty, fałszywe liczby ofiar. Treść wielu tablic pamiątkowych w Warszawie mija się z prawdą. Wszyscy to wiedzą, nikt napisów nie poprawia.
Przy ulicy Solec, w miejscu nieistniejącego budynku nr 63, stoi fragment ceglanego muru z wykutą w piaskowcu tablicą z motywem maltańskiego krzyża. Napis na niej głosi: "Tu 30 września 1943 r. hitlerowcy rozstrzelali 34 więźniów Pawiaka". - To nieprawda. Pomylona jest data i liczba zabitych. Powinno być 30 listopada 1943 r. Rozstrzelano tu wtedy 60 osób - mówi Jerzy Sienkiewicz "Rudy", żołnierz AK, uczestnik Powstania Warszawskiego.

W tamtym czasie mieszkał przy Solcu. Kilka minut po odjeździe Niemców przechodził koło miejsca egzekucji. Pamięta widok ludzkiego mózgu roztrzaskanego na murze. Listopadową datę egzekucji potwierdził Władysław Bartoszewski w książce "Warszawski pierścień śmierci". O 60 zamordowanych więźniach, w tym pięciu kobietach, informował wywiad AK z Pawiaka. Są też relacje świadków.

O poprawienie napisu Jerzy Sienkiewicz już w 2005 r. poprosił Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa. Zwrócił się też o wymianę innej tablicy wmurowanej w narożnik domu przy Wilanowskiej 6. Informuje ona: "Tu 2 sierpnia 1944 r. hitlerowcy rozstrzelali 14 Polaków". Sęk w tym, że przez niemal całe Powstanie ta część Górnego Czerniakowa była w polskich rękach. Dopiero po 20 września wkroczyły tu oddziały niemieckie, m.in. znana z okrucieństwa brygada SS Oskara Dirlewangera.

- Takich pomyłek można znaleźć dużo więcej. Na Sadybie jest tablica poświęcona egzekucji, której nie było - mówi Jerzy Sienkiewicz.

Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa (ROPWiM) przyznała, że w napisach przy Solcu i Wilanowskiej są błędy. - Nieprawdziwe informacje zdarzają się też na innych tablicach z krzyżem - przyznaje Adam Siwek, naczelnik Wydziału Merytorycznego ROPWiM.

Tablice, o których mowa, pochodzą sprzed pół wieku. Jeden wzór dla całej Warszawy zaprojektował w 1949 r. rzeźbiarz Karol Tchorek. Z polecenia władz oznaczono nimi około 200 miejsc egzekucji z czasów okupacji. Robiono to w pośpiechu, stąd pomyłki.

- Za miejsca pamięci odpowiada miasto, w tym przypadku dzielnica. Do niej należy poprawienie napisów - mówi Adam Siwek.

Rada zwróciła się więc do dzielnicy Śródmieście "o podjęcie stosownych działań zmierzających do usunięcia tych błędów" na obu tablicach. Jednak urzędnicy stwierdzili, że przekracza to ich kompetencje. - Tablica przy Solcu znajduje się wprawdzie na naszym terenie, ale nie została nam formalnie przekazana pod opiekę. Nie możemy więc jej wymienić. Tym bardziej tej przy Wilanowskiej 6, która wisi na domu należącym do wspólnoty - tłumaczy Renata Kaznowska, dyrektor Zarządu Terenów Publicznych dzielnicy Śródmieście.

Bałaganem z tablicami zainteresowały się już jednak władze Warszawy. W ratuszu powołano specjalny zespół, który się tym zajmuje. W dzielnicach zarządzono inwentaryzację miejsc pamięci. Potrwa do końca sierpnia. - Stworzymy rejestr takich miejsc, a następnie miasto przejmie nad nimi kontrolę. Wtedy będzie można poprawić wszystkie błędy - mówi szef zespołu Jarosław Jóźwiak, zastępca dyrektora Gabinetu Prezydenta Warszawy.

Być może wcześniej zniknie błąd z bocznej ściany katedry św. Jana. Przytwierdzony do muru fragment gąsienicy nie pochodzi bowiem - jak informuje tablica - od użytej przez Niemców samobieżnej miny Goliat, która podczas Powstania Warszawskiego zniszczyła część katedry, ale od zupełnie innego niemieckiego pojazdu.

- Znam sytuację. Wiem, że gąsienica nie jest od goliata. Jeszcze nie wiem, jak to sprostować, ale skonsultuję się z historykami i coś wymyślę - obiecuje ks. Bogdan Bartołd, nowy proboszcz katedry św. Jana.

Przeczytaj także: Malownicze osiedle stało się zabytkiem



Podziel się

  • Warszawska historia do poprawki sibeliuss 15.07.09, 15:24

    To prawie jak życiorys marszałka Rokossowskiego, a ile tablic AL i GL jest fikcją lub są podkoloryzowane?»

Najnowsze wiadomości z Warszawy