Parkomaty połknęły 400 mln zł. Działają 10 lat

Jarosław Osowski, Krzysztof Śmietana
15.07.2009 aktualizacja: 2009-07-15 14:45
A A A Drukuj
Parkomat w stolicy Fot. Albert Zawada / AG
Ogromny zysk miasta, a wcześniej WaParku, z płatnego parkowania - w środę mija dziesięć lat od jego wprowadzenia. My też zyskaliśmy: są pieniądze na remonty ulic, łatwiej zostawić auto w centrum. Strefa parkomatów ma być rozszerzona
SERWISY

Przeczytaj także: Szary tramwaj budzi sprzeciw warszawiaków



Czy ktoś wyobraża sobie jeszcze Warszawę bez parkomatów? Pod koniec 2003 r. z powodu bałaganu w przepisach trzeba je było wyłączyć na kilka dni. Do centrum od razu wjechało 40 proc. więcej samochodów niż zwykle. Zapanował tak wielki chaos, że w końcu sami kierowcy zaczęli się domagać przywrócenia opłat. Już w 1999 r. dwie trzecie warszawiaków w sondażu "Gazety" witało parkomaty z zadowoleniem.

Nabroili z WaParkiem

Ponad rok trwała seria skandali z wyborem ich operatora. WaPark, popierany głównie przez radnych SLD, okazał się firmą krzak z siedzibą w hotelowym pokoju. Nie stać jej było nawet na kupno maszyn. Ostatecznie ratusz zdecydował się na rozwiązanie, które w dzisiejszych czasach nie mieści się w głowie: umowę podpisano z WaParkiem i jego konkurentami z przetargu. Stali za nimi m.in. Jan Kulczyk i były szef Urzędu Ochrony Państwa Gromosław Czempiński. Na montaż ok. 1,3 tys. parkomatów mieli 32 tygodnie, skończyło się na 55.

Pierwszy parkomat stanął przed empikiem przy rondzie de Gaulle'a. Początek był katastrofalny. Automaty nie chciały przyjmować monet albo je połykały, odmawiały wydawania kwitków. Maszyna z Siennej drukowała termin postoju, podając rok 2002. Na bezdomnych, którzy dotąd pobierali od warszawiaków parkingowy haracz, padły podejrzenia o zalepianie maszyn klejem i gumami do żucia.

Szokowały kulisy rozliczeń miasta z WaParkiem. Najpierw firma inkasowała aż 70 proc. pieniędzy, które wrzucaliśmy do parkomatów. Z reszty ratusz opłacał kontrolerów ze straży miejskiej i ledwie wychodził na zero. Tymczasem zarządzający spółką cenili się wysoko. Np. w 2001 r. pensje zarządu wyniosły 864 tys. zł, a trzyosobowej rady nadzorczej - 2,1 mln zł.

Porządek zaprowadzono dopiero za prezydentury Lecha Kaczyńskiego i wypowiedziano WaParkowi umowę. Kiedy w 2004 r. miasto samo zajęło się pobieraniem opłat, z 40 mln zł wrzucanych rocznie do parkomatów aż trzy czwarte trafiało do budżetu stolicy.

Kuleją kontrole

Początkowo pierwsza godzina postoju kosztowała nas 1,5 zł. Dziś dwa razy więcej. Od 1999 r. parkomaty połknęły w sumie ponad 400 mln zł. Miasto ma z tego pieniądze na remonty ulic. Prof. Wojciech Suchorzewski, autor polityki transportowej Warszawy, która postulowała wprowadzenie opłat za parkowanie, po dziesięciu latach przekonuje, że przydałoby się je zróżnicować w poszczególnych dzielnicach. Tak się stało w Poznaniu. - Cena powinna zależeć od popytu, żeby zajętych było maksymalnie 95 proc. miejsc. Teraz w niektórych rejonach wolnego trzeba szukać nawet kilkanaście minut - wytyka. Zwraca też uwagę na niedostateczną kontrolę kierowców.

Z raportu stowarzyszenia Zielone Mazowsze wynika, że blisko połowa z nich łamie przepisy, a jedna trzecia nie płaci za postój. Zmobilizowało to ZDM do zwiększenia liczby kontrolerów z 25 do 40. Równocześnie powiększono jednak strefę opłat o Mariensztat, Powiśle i Solec. Od dwóch tygodni działa dodatkowo 220 parkomatów.

Teraz radni Śródmieścia chcą, żeby za postój płaciło się też na Muranowie. - Myślimy o rozszerzeniu strefy do Okopowej na Woli, o dalszą część Ochoty czy Żoliborz. Wtedy też zróżnicowalibyśmy ceny w poszczególnych obszarach - zapowiada Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza. Terminów jednak nie podaje.

Przeczytaj także blog autorów tego artykułu



Podziel się

  • Re: Parkomaty połknęły 400 mln zł. Działają 10 la e-e 15.07.09, 10:15

    "Na montaż ok. 1,3 parkomatów mieli 32 tygodnie, skończyło się na 55"W takim razie przekroczyli normę ponad 42 razy! Doskonały wynik. Czy Wyborczazacznie mi płacić za robienie korekty?»

  • Parkomaty na zachodnim Muranowie to idiotyzm koszatek 15.07.09, 11:26

    W ciągu dnia jest masa wolnych miejsc, problem jest przy parkowaniu wieczorem,powiedzmy od 17-tej, a o 21-ej jest już naprawdę ciężko.Co zmienią parkomaty oprócz zdzierania kasy za »

  • Hiporyzja z tym popieraniem parkomatów... bambussi 15.07.09, 13:53

    nikt przy zdrowych zmysłach nie popiera tego złodziejstwa - te ulice nie są prywatną własnością władz miasta ale własnością jego mieszkańców - za wszystko już raz zapłaciliśmy w naszych »

Najnowsze wiadomości z Warszawy