Paweł Piskorski, obrońca uciśnionych kupców

Iwona Szpala, Grzegorz Lisicki
18.07.2009 aktualizacja: 2009-07-17 23:10
A A A Drukuj
Hale KDT. Fot. Albert Zawada / AG
W poszukiwaniu wyborców lider SD Paweł Piskorski ruszył w piątek do kupców z likwidowanej hali KDT na pl. Defilad. - Jako prezydent Warszawy obiecał im pawilony przy stacji metra Arsenał na działce, która nie należała do miasta - usłyszeliśmy w ratuszu
SERWISY
- Chcemy się pojawić w samorządzie jako alternatywa dla PO około czerwca - zapowiadał wiosną Włodzimierz Całka, szef warszawskiego Stronnictwa Demokratycznego. Partia właśnie wystawiła na sprzedaż swoje nieruchomości, w Warszawie - główną siedzibę przy Chmielnej. Pozyskała też kilku polityków ze sceny krajowej.

Od kibiców i kobiet...

- Ludzie od Piskorskiego są bardzo aktywni, jeżdżą po Warszawie, szukają nisz. Podczas awantury z PO o dotację na stadion Polonii próbowali werbunku wśród kibiców - opowiada jeden z działaczy partii Tuska. - Po Kongresie Kobiet organizowanym pod koniec czerwca gwałtownie poszukiwali kontaktu z działaczkami. Na Woli kuszą rzemieślników i spółdzielnie mieszkaniowe. To środowiska, których nie zdołał zdobyć PiS, a PO jest na nie impregnowana.

- Działania ukierunkowane na spożywców Społem w czasach pazernego kapitalizmu uważam za dobrą drogę - mówi Ryszard Syroka, były polityk SLD, dziś z legitymacją SD. Od jesieni będzie współtworzył program partii. - Trzeba dotrzeć do tej części społeczeństwa, która może nam przynieść dodatkowe punkty.

- Czyli do elektoratu niezadowolonych - komentują stołeczni politycy.

- Nie wróżę sukcesu takiej strategii. Negacja wszystkiego, co robi Platforma, to za mało. Szczególnie w Warszawie, gdzie mamy swój naturalny elektorat - stwierdza Marcin Kiewiński, lider PO w radzie miejskiej.

...po kupców z KDT

W piątek Piskorski, lider SD, wierny scenariuszowi "Ruszamy do niezadowolonych", wspierał kupców z likwidowanej hali KDT na pl. Defilad. Nie był pierwszym politykiem, który w ten sposób szukał głosów. Podczas kampanii do europarlamentu u kupców byli Mariusz Kamiński (PiS) i Wojciech Olejniczak (SLD). Kandydat SLD zagroził nawet, że zerwie warszawską koalicję z PO, jeśli ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz nie stanie za kupcami. Natychmiast spadły na niego gromy warszawiaków zniecierpliwionych obecnością blaszaka w centrum.

Lider SD był tu witany brawami. - Lech Kaczyński i Hanna Gronkiewicz-Waltz prowadzili skrajnie nieodpowiedzialną politykę obietnic bez pokrycia. Przez kilka lat wprowadzali was w błąd. Obiecywali, że dadzą wam pl. Defilad, a zostajecie w niezwykle trudnej sytuacji - ocenił.

Wśród braw i pod kupieckim sztandarem "Dokąd to wszystko zmierza?" mówił: - Dziś uznałem, że moim obowiązkiem jest tu być. KDT to klasyczny i najbardziej pozytywny, wychwalany model współpracy między władzą a małym biznesem. A błędem jest nie formuła współpracy, tylko złamanie tej formuły.

Wspomniał też negocjacje z 1999 r., czyli z czasów jego stołecznej prezydentury: - Były twarde, ale mam dziś wrażenie, że solidne i uczciwe - podkreślił.

Inaczej na sprawy patrzy ekipa PO. W notatce ratusza czytamy, że kupcy spod Pałacu Kultury mieli stawiać nowy obiekt „na terenie nadmetrza u zbiegu Andersa i al. » Solidarności «w rejonie Arsenału”. Jednak w 1999 r. nie wskazano im konkretnego terenu. - Pan Piskorski obiecał kupcom lokalizację nierealną, pawilony w pasie drogi - mówi Jarosław Jóźwiak, wicedyrektor gabinetu prezydenta. - W konsekwencji tego zostali na pl. Defilad. Za PiS radni przeforsowali uchwałę o bezprzetargowej dzierżawie terenu pod Pałacem. Ani prezydent Kaczyński, ani PiS-owscy komisarze jej nie wykonali. Bo to groziło prokuratorem.

Komentarz Jarosława Osowskiego: Zamiast potrząsać szabelką w obronie kupców z blaszaka KDT, na miejscu Pawła Piskorskiego zapadłbym się ze wstydu pod ziemię. To jemu Warszawa zawdzięcza w samym centrum obskurną budowlę, która wprawia w zdumienie przyjezdnych. Błędem była zgoda na jej budowę, sukcesem będzie rozbiórka - teren jest potrzebny pod drugą linię metra i Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Jako obrońca uciśnionych Piskorski przemilcza, że od dawna handlują na pl. Defilad nielegalnie, łamiąc prawo, choć ostatnio ratusz oferował im lokale w innych miejscach. Wreszcie jest szansa, że pozbędziemy się blaszaka KDT. Trzymam kciuki za komornika, żeby we wtorek udało się mu go zamknąć raz na zawsze.



Przeczytaj także: Kupcy z KDT czekają na komornika



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy