KDT - koniec epoki
20.07.2009
aktualizacja: 2009-07-21 18:01
Na Placu Defilad zakończyła się epoka. Heroldem nie był królewski posłaniec z pozłacaną trąbą, lecz komornik sądowy z eskortą policji i strażników. Kupcy nie oddali hali dobrowolnie - doszło do gwałtownych starć z ochroną i policją, wiele osób zostało rannych.
ZOBACZ TAKŻE
- Ratusz prosi KDT: Opuśćcie halę! (16-07-09, 08:00)
- Wkrótce rusza budowa pawilonu na miejscu po hali KDT (15-11-10, 13:54)
- Gorzkie żale kupców z KDT (02-07-09, 11:00)
- 10 lat KDT: od polowych łóżek do zajęcia hali (21-07-09, 15:04)
- Milion złotych za ochronę hali po KDT. PiS chce wyjaśnień (10-12-09, 15:44)
- Hala KDT sprzedana w cenie złomu (03-12-09, 15:04)
- Jak politycy wykorzystali kupców z KDT (22-07-09, 12:00)
- Totalna wyprzedaż KDT (15-07-09, 11:00)
- Plac po KDT: Teraz coś tu zbudujmy (21-07-09, 10:00)
- Kupcy wyprowadzają się z KDT (20-07-09, 21:39)
- Marsylianka KDT pod ratuszem (09-07-09, 11:47)
- Kobiety KDT maszerują na ratusz (09-07-09, 00:00)
- Dorn w KDT: nie idźcie drogą Andrzeja Leppera! (20-07-09, 17:26)
- Komornik wkracza do KDT. Będzie zadyma? (21-07-09, 07:00)
- Wola nie chce KDT (05-05-09, 06:00)
RAPORTY
SONDAŻ
Już przed godz. 8 rano kupcy zapowiedzieli: - Komornika nie wpuścimy. Kobiety z KDT kordonem otoczyły główne wejście do hali. Wzięte za ręce śpiewały Rotę zamieniając słowa "Królewski szczep piastowy" na "Kupiecki Dom Towarowy". - Obiecuje, nie dotrzymuje! My nie chcemy do Irlandii! Dzisiaj MY, jutro WY! - skandowały.
Komornik nie wszedł do hali. Praktycznie od razu poleciał gaz i kamienie. Kupcy zabarykadowali się w hali. Drzwi zastawili resztką sprzedawanych przez siebie towarów, skrzyniami, stołami. Przez kilka godzin bronili dostępu do hali.
Sytuacja diametralnie zmieniła się po przybyciu na miejsce policji z ciężkim sprzętem. Mimo próśb kupcy nie wpuścili mundurowych. Doszło do przełamywania barykad. Ok. godz. 13.30 policja wtargnęła do środka. Do godz. 15 trwało wyprowadzenie kupców z hali. Część ukryła się w biurze zarządu, część krzyczała z dachu: - Warszawo pomóż!
Policji nie udało się opanować sytuacji. Po wyprowadzeniu kupców z hali zamieszki przeniosły się na stołeczne ulice. Ruch został sparaliżowany w całym centrum. Doszło do starć z policją.
Bilans dnia nie jest wesoły: 37 osób zostało rannych, w tym sześciu policjantów i strażniczka miejska, która jako pierwsza dostała w głowę kamieniami ciskanymi przez kupców. Wciąż pojawiała się niepotwierdzona dotychczas informacja o ofierze śmiertelnej.
Nie przeraża to jednak władz stolicy. - Likwidacja hali Kupieckich Domów Towarowych umożliwi rozwój Warszawy. Z protestującymi kupcami rozmawiać już nie będę, bo straciłam do nich zaufanie - oświadczyła podczas briefingu prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO).
Prezydent przypomniała, że rozbiórka hali była konieczna, bo w jej miejscy miasto zbuduje łącznik między pierwszą i drugą linią metra. - Działamy zgodnie z prawem. Mieliśmy prawomocny wyrok eksmisji, kupcy zajmowali halę nielegalnie od stycznia tego roku - mówiła prezydent Warszawy.
Odrzuciła też oskarżenia polityków PiS, którzy podkreślali, że prezydent Warszawy ucieka się do użycia siły w rozwiązaniu problemy, który można była załatwić przy pomocy mediacji.
- Z kupcami rozmawiałam przez dwa i pół roku. Proponowaliśmy im budowę hali w innym miejscu pl. Defilad, chcieliśmy wynająć im miejskie lokale użytkowe poza przetargiem, dawaliśmy do wyboru inne lokalizacje. Wszystkie te propozycje odrzucili - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz.
I zapowiedziała, że przeciwko kupcom, którzy jej zdaniem łamali prawo skieruje wnioski do prokuratury.
- Z dachu były zrzucane płyty betonowe. Ranna została strażniczka miejska. Skierujemy sprawę do prokuratury, nie będziemy tolerowali łamania prawa - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem opróżnioną halę KDT można sprzedać..
Tu pracowało 2 tys. osób
Hala KDT to był swoisty mikrokosmos: ponad 600 boksów handlowych, 2 tys. pracowników. Można było spędzić tam dzień, nie wychodząc na zewnątrz: były ubrania, poprawki krawieckie, zapiekanki, kebab, gofry, fryzjer, solarium, kantor. W hali pracowało około 2 tys. osób. Według opinii wielu warszawiaków była to jednorodna, rozkrzyczana i roszczeniowa masa. Kiedy rozmawiało się z poszczególnymi kupcami, wrażenie się zmieniało. Wielu nie wyliczało żadnych żądań. Często mówili z rezygnacją: jesteśmy przedsiębiorcami, którzy mają pecha.
- Najlepiej schodzą rolki do kas fiskalnych i reklamacji - mówił z przekorą pan Ryszard, właściciel dwóch boksów - saloniku prasowego i z zabawkami. Wesoły, szpakowaty i energiczny mężczyzna pod pięćdziesiątkę. Wyższe wykształcenie. Na swoim jest od 1983 r., gdy założył firmę projektującą instalacje elektryczne. W 1990 r. trafiła się możliwość wystawienia własnej szczęki pod Pałacem Kultury, na wielkim bazarze w centrum. Skorzystał z okazji.
Szczęki, składane budy z blachy, tworzące chaotyczne targowisko stały się symbolem kapitalizmu wczesnych lat 90. Słaby samorząd nie potrafił tego handlu okiełznać. W 1991 r. władze obecnego Śródmieścia ogłosiły konkurs na budowę dwóch tymczasowych hal targowych. Konkurs wygrał Universal i MarcPol. Miały ucywilizować okoliczny handel. Nie udało się - pod PKiN nadal rozlewało się morze blaszanych bud, wiszących kabli, splątanych alejek i wylewającego się zewsząd towaru.
Czytaj relację na żywo spod hali KDT
Komornik nie wszedł do hali. Praktycznie od razu poleciał gaz i kamienie. Kupcy zabarykadowali się w hali. Drzwi zastawili resztką sprzedawanych przez siebie towarów, skrzyniami, stołami. Przez kilka godzin bronili dostępu do hali.
Sytuacja diametralnie zmieniła się po przybyciu na miejsce policji z ciężkim sprzętem. Mimo próśb kupcy nie wpuścili mundurowych. Doszło do przełamywania barykad. Ok. godz. 13.30 policja wtargnęła do środka. Do godz. 15 trwało wyprowadzenie kupców z hali. Część ukryła się w biurze zarządu, część krzyczała z dachu: - Warszawo pomóż!
Policji nie udało się opanować sytuacji. Po wyprowadzeniu kupców z hali zamieszki przeniosły się na stołeczne ulice. Ruch został sparaliżowany w całym centrum. Doszło do starć z policją.
Bilans dnia nie jest wesoły: 37 osób zostało rannych, w tym sześciu policjantów i strażniczka miejska, która jako pierwsza dostała w głowę kamieniami ciskanymi przez kupców. Wciąż pojawiała się niepotwierdzona dotychczas informacja o ofierze śmiertelnej.
Nie przeraża to jednak władz stolicy. - Likwidacja hali Kupieckich Domów Towarowych umożliwi rozwój Warszawy. Z protestującymi kupcami rozmawiać już nie będę, bo straciłam do nich zaufanie - oświadczyła podczas briefingu prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO).
Prezydent przypomniała, że rozbiórka hali była konieczna, bo w jej miejscy miasto zbuduje łącznik między pierwszą i drugą linią metra. - Działamy zgodnie z prawem. Mieliśmy prawomocny wyrok eksmisji, kupcy zajmowali halę nielegalnie od stycznia tego roku - mówiła prezydent Warszawy.
Odrzuciła też oskarżenia polityków PiS, którzy podkreślali, że prezydent Warszawy ucieka się do użycia siły w rozwiązaniu problemy, który można była załatwić przy pomocy mediacji.
- Z kupcami rozmawiałam przez dwa i pół roku. Proponowaliśmy im budowę hali w innym miejscu pl. Defilad, chcieliśmy wynająć im miejskie lokale użytkowe poza przetargiem, dawaliśmy do wyboru inne lokalizacje. Wszystkie te propozycje odrzucili - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz.
I zapowiedziała, że przeciwko kupcom, którzy jej zdaniem łamali prawo skieruje wnioski do prokuratury.
- Z dachu były zrzucane płyty betonowe. Ranna została strażniczka miejska. Skierujemy sprawę do prokuratury, nie będziemy tolerowali łamania prawa - mówiła Hanna Gronkiewicz-Waltz. Jej zdaniem opróżnioną halę KDT można sprzedać..
Tu pracowało 2 tys. osób
Hala KDT to był swoisty mikrokosmos: ponad 600 boksów handlowych, 2 tys. pracowników. Można było spędzić tam dzień, nie wychodząc na zewnątrz: były ubrania, poprawki krawieckie, zapiekanki, kebab, gofry, fryzjer, solarium, kantor. W hali pracowało około 2 tys. osób. Według opinii wielu warszawiaków była to jednorodna, rozkrzyczana i roszczeniowa masa. Kiedy rozmawiało się z poszczególnymi kupcami, wrażenie się zmieniało. Wielu nie wyliczało żadnych żądań. Często mówili z rezygnacją: jesteśmy przedsiębiorcami, którzy mają pecha.
- Najlepiej schodzą rolki do kas fiskalnych i reklamacji - mówił z przekorą pan Ryszard, właściciel dwóch boksów - saloniku prasowego i z zabawkami. Wesoły, szpakowaty i energiczny mężczyzna pod pięćdziesiątkę. Wyższe wykształcenie. Na swoim jest od 1983 r., gdy założył firmę projektującą instalacje elektryczne. W 1990 r. trafiła się możliwość wystawienia własnej szczęki pod Pałacem Kultury, na wielkim bazarze w centrum. Skorzystał z okazji.
Szczęki, składane budy z blachy, tworzące chaotyczne targowisko stały się symbolem kapitalizmu wczesnych lat 90. Słaby samorząd nie potrafił tego handlu okiełznać. W 1991 r. władze obecnego Śródmieścia ogłosiły konkurs na budowę dwóch tymczasowych hal targowych. Konkurs wygrał Universal i MarcPol. Miały ucywilizować okoliczny handel. Nie udało się - pod PKiN nadal rozlewało się morze blaszanych bud, wiszących kabli, splątanych alejek i wylewającego się zewsząd towaru.
-
KDT - koniec epoki
sibeliuss
20.07.09, 08:18
Jestem Anty-KDT, ale prawda też jest taka, że włodarze miasta nie mają pomysłu na powstanie nowego bazaru, który przeciągnie ludzi. Nie oszukujmy sie, Różyć to już przeszłość.»
-
KDT - koniec epoki
clooks1
21.07.09, 20:13
I z czego się cieszyć? Ktoś powie, że wreszcie Warszawa będzie wyglądać jak na stolice przystało. Na miejscu wiochy powstanie biurowiec lub centrum handlowe.70% tych ludzi nie będzie już »
-
KDT - koniec epoki
lkt33
22.07.09, 11:25
To właśnie jest demokracja do której tak dążyliśmy. I w zasadzie od czasukomunizmu nic się nie zmieniło. Wtedy tępiono prywaciarzy teraz tzw. Małybiznes. Idiotyzm na całego. »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Kanar poluje na cudzoziemca: "Yyy you have to pay now!"
- Czwartek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- Napad roku. Wpłacili do banku pocięte gazety
- Sto nowych Swingów. Dostawy wyprzedzają terminy!
- Poważna awaria magistrali. Duża część Pragi bez ciepła
- Stacja Stadion opóźniona. Kiedy wreszcie zacznie działać?
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Budują Rotundę, burzą kamienice. Warszawa sprzed lat
- Fala wyburzeń pod nowe centrum. Co pójdzie pod kilof?
- Odkryj perły socrealizmu. Nie każdemu się podobają
- Gdzie w Warszawie na smaczne śniadanie? Polecamy lokale
- Młody aktor w śpiączce po szarpaninie w klubie
- Pierwszy blok z lat 90. idzie pod kilof. Bo przeszkadza
- Zmienią nazwę nowego mostu? Bo powstają wulgarne skróty








