Urzędnicy zachęcają, emigranci się wahają

Wojciech Karpieszuk
20.07.2009 aktualizacja: 2009-07-19 23:29
A A A Drukuj
Magda Mielczarek
  • Marek Gutowski
- Warszawa jest fajna, ale na razie nie spieszymy się z powrotem - mówią nam młodzi Polacy pracujący na Wyspach.
- Co? Gronkiewicz-Waltz w Londynie? Nic nie wiem - dziwi się Dorota Oza. Ma jednoosobową firmę, jest programistą. Pochodzi z Gdyni. W Londynie od 8 lat. - Nie czuję się tu jak w domu - przyznaje. Mimo że zastanawia się nad powrotem, i to do Warszawy, na spotkanie z panią prezydent nie idzie. - A co mogę tam usłyszeć? Będą klepać, jaka Warszawa jest fajna. Najlepiej samemu obeznać sytuację. Najgorzej wrócić i wylądować na bezrobociu - stwierdza.

Mówi, że po kilku latach w Londynie tragedią może być powrót do małego miasta. - Warszawa to mniejsza przepaść. Namiastka Londynu - ocenia. Jej plan: kiedyś wróci, a interesy z londyńskimi klientami będzie prowadzić przez internet. I firmę chce mieć zarejestrowaną w Wielkiej Brytanii, bo tu płaci 18 proc. podatku. W Polsce byłoby to 40 proc.

Magda Mielczarek jest absolwentką socjologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Po studiach przeprowadziła się do Warszawy. Pół roku szukała pracy w zawodzie. Nie znalazła i w 2005 r. wyjechała na Wyspy. Jest asystentką w szpitalu psychiatrycznym w Canterbury. - Raczej powrotu nie planuję - zapowiada. - Fajnie, że pani prezydent przyjechała. Ale czy ktoś da mi gwarancję, że w Warszawie znajdę pracę. Nie. Ryzyko teraz jest zbyt duże - mówi.

I dodaje, że Canterbury ma wszystko co polska stolica, a przy tym jest ciche i niezatłoczone.

Kamila pochodzi z Warszawy. Była asystentką w firmie farmaceutycznej. Od września pracuje w Londynie w tej samej firmie. - Tylko za inne wynagrodzenie - opowiada. - Ale nie chodzi tylko o pieniądze. W Londynie pracuję bez stresu. Mam więcej czasu dla siebie - uważa.

- Pani prezydent nie nakłoniłaby mnie do powrotu. Usłyszałabym od niej pewnie, że Warszawa się rozwija, że mimo kryzysu jest małe bezrobocie, dużo nowych miejsc pracy. Cóż... jednak to w Anglii widzę możliwość rozwoju - przyznaje.

W Londynie wynajmuje od miasta jednopokojowy apartament. - Stać mnie na to. W Warszawie samotnej osobie ciężko jest wynająć nawet małą kawalerkę - kwituje.

Marek Gutowski jest z Torunia. Pracuje w tej samej firmie, co Kamila. Obsługuje system informatyczny. Na Wyspach od 2004 roku. - W Toruniu kilka miesięcy pracowałem w banku. Było nudno. Nie żałuję, że wyjechałem - opowiada. - Tu się żyje inaczej. Są większe szanse rozwoju, bo nie trzeba żyć tylko pracą, jest czas na pasje - stwierdza.

Wątpi, czy akcja zachęcająca Polaków do powrotu w kryzysie ma sens. - Jak w Londynie stracę pracę, mogę wrócić do pubu. Kryzys lepiej przeczekać tutaj.

Na razie powrotu nie planuje. - Spotkania z urzędnikami nie przesądzą o powrotach. Nie zauważyłem, by Polaków w Londynie było mniej niż rok temu.

Kamila: - Ja tam zachęcam do przyjazdu do Wielkiej Brytanii nawet tych, którzy nie myślą o emigracji. Przyjeżdżajcie na rok, dwa. To świetne doświadczenie.

Przeczytaj także: Warszawa kusi w Londynie: Polacy, wracajcie!



Podziel się

  • Re: Urzędnicy zachęcają, emigranci się wahają konto_ehehehe 20.07.09, 10:53

    tylko oferma zdecyduje o powrocie i zatrudnieniu sie przez Urząd Pracyna szkolenia - wstrzymane - brak kasyna działalność - wstrzymane - brak kasyoferty pracy - ????? - brakna wyjazdy żeby »

Najnowsze wiadomości z Warszawy