Komornik wkracza do KDT. Będzie zadyma?

Grzegorz Lisicki
21.07.2009 aktualizacja: 2009-07-20 22:48
A A A Drukuj
Totalna wyprzedaż w KDT Fot. Graýyna Jaworska / AG
  • Aby wesprzeć kupców z KDT, Ludwik Dorn kupił w ich hali czerwone sportowe spodenki
Dziś rano blaszaną halę KDT na pl. Defilad ma zamknąć komornik. Kupcy zapowiadają, że mu nie pozwolą. Czy czeka nas bijatyka z policją w centrum miasta? - Działajcie zgodnie z prawem - apeluje do kupców Ludwik Dorn, którego KDT poprosiły o wsparcie.
Scenariusz ma być taki: - Gdy o godz. 8 rano w hali zjawi się komornik, zostanie zaproszony do naszego biura na rozmowę. Mamy nadzieję, że dokumenty, które mu okażemy, skłonią go do odstąpienia od egzekucji - zapowiada Damian Grabiński, rzecznik KDT.

Godzina zero coraz bliżej

Jeśli żonglerka paragrafami zawiedzie, komornik "ma czynić swoją powinność". Po hali krąży plotka, że zjedzie w asyście setki ochroniarzy, strażników miejskich i dyskretnie rozlokowanej w okolicy hali policji. Te siły mogą okazać się potrzebne. Dzień przed "godziną zero" nic nie wskazywało, by kupcy mieli zamiar wyprowadzać się z hali. Część zapowiadała, że spędzi tam noc. Inni planują przykucie się do stoisk, wsporników lub stawianie oporu w inny sposób. Mają zjechać politycy wspierający kupców (głównie z PiS). Egzekucja komornicza może więc przeistoczyć się w otwartą bitwę.

Służby porządkowe mogą być zmuszone do zdobywania boksu po boksie (jest ich ok. 600) i wyprowadzania ludzi z hali (pracuje tu ok. 2 tys. osób). Dopiero po jej opróżnieniu KDT będzie można zamknąć i opieczętować. A towary zabezpieczyć i wywieźć do magazynów. - Mogą być sytuacje trudne, ale liczę, że się z tym uporamy - mówi Iwona Karpiniuk-Suchecka, rzeczniczka Izby Komorniczej. Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza: - Mamy nadzieję, że będzie spokojnie.

Blaszak nie do obrony

Cały wczorajszy dzień napięcie rosło. W niedzielną noc betonowe zapory zablokowały wjazd na ul. Złotą biegnącą przy hali KDT. Kupcy uznali to za wrogie działanie miasta. Twierdzą też, że ktoś ich obserwuje. Złapali nastolatków notujących w zeszytach rozkład dnia hali. Ci mieli ponoć oświadczyć, że ze szpiegowską misją za 200 zł wysłali ich miejscy urzędnicy.

Kupcy nie dają za wygraną: - Ratusz traci rezon! - oświadczyła wczoraj Agnieszka Koszewska, wiceprezes spółki. Jej firma na pewno rezonu nie traci. Do obrony hali skaptowała już Pawła Piskorskiego, szefa Stronnictwa Demokratycznego, i posła Ludwika Dorna (kiedyś PiS, obecnie niezrzeszony), który wczoraj pojawił się na spotkaniu z kupcami i prasą.

- Potrzebujecie domu towarowego. Ratusz podstawia nogę KDT, bo w ten sposób wspiera wielkie centra handlowe ledwo wychodzące na zero - ocenił Ludwik Dorn, wzbudzając aplauz kupców. O "podstawianiu nogi" ma według KDT świadczyć też nagłe podwyższenie ceny wywoławczej działki przy Okopowej 78 (z 45 mln na 65 mln zł), na której spółka chce wybudować dom towarowy.

- Dobrze wiedzą, że mamy w kieszeni tylko 50 mln - ocenił prezes KDT Dariusz Połeć.

- Cena wynika z najnowszej wyceny tej działki przygotowanej przez ekspertów, a nie przez miasto - odpowiada kupcom wiceprezydent Andrzej Jakubiak.

Czerwone spodenki i ludowy kapitalizm

Wszystko to budzi rozgoryczenie i wściekłość kupców, której mogą dać dziś wyraz. Jednak Ludwik Dorn, były szef MSWiA, wzywa kupców, by przestrzegali prawa. - Nie namawiam, byście szli drogą Leppera i komornika batożyli - oświadczył na spacerze z kupcami po hali. W jednym ze stoisk kupił czerwone sportowe spodenki, wspierając w ten sposób - jak się wyraził - "ludowy kapitalizm".

Jutrzejsza egzekucja zakończy kolejny etap "modelowej współpracy kupców z miastem", jak określał powstanie spółki w 2001 r. ówczesny prezydent miasta Paweł Piskorski. Kupcy przez lata nie zdołali przyciągnąć inwestora gotowego wyłożyć miliony na budowę domu towarowego, skłócili się z miastem, które nie chce słyszeć o pozostawieniu hali na pl. Defilad.

Co dalej ze spółką? Kupcy obawiają się jej rozpadu. A stojąca od 2001 r. konstrukcja na pewno będzie nam towarzyszyć jeszcze kilka miesięcy. W końcu zostanie rozebrana, by ustąpić miejsca łącznikowi dwóch linii metra (pierwsza biegnie pod działką, na której stoi hala). Kupcy muszą więc znaleźć inne miejsce do handlu.

Przeczytaj także: KDT - koniec epoki



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy