10 lat KDT: od polowych łóżek do zajęcia hali

iwo, fus
21.07.2009 aktualizacja: 2009-07-21 16:35
A A A Drukuj
Starcia kupców z ochroną Fot. PETER ANDREWS REUTERS
W ciągu dziesięciu lat handel pod Pałacem Kultury przezywał różne formy. Od łóżek polowych i zwykłych bud po blaszak KDT, który właśnie zajął komornik.
1989 r.

Pod PKiN pojawiają się pierwsze polowe łóżka i blaszane budy. Jak donosiła "Gazeta Stołeczna" - "Warszawiacy witają je z entuzjazmem". Jest tanio, choć towar nie zawsze pochodzi z legalnych źródeł. W kolejnych miesiącach handel rozlewa się na cały plac.

1999 r.

Prezydentura Pawła Piskorskiego. Rada gminy Centrum uchwala, że bazar ma zniknąć. Do czasu znalezienia nowej lokalizacji miasto proponuje handlującym przenosiny do prowizorycznej blaszanej hali u zbiegu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Powstaje też spółka Kupieckie Domy Towarowe, której udziałowcem jest miasto.

2001 r.

Przez zawirowania polityczne prowizorka utrwala się - o przeniesieniu kupców z pl. Defilad nie ma mowy. Za to powstaje nowa hala spółki Kupieckie Domy Towarowe. Koszt tej budowy - 16 mln zł, na blisko 16 tys. m kw. powstało 700 stoisk. Dzięki temu z pl. Defilad zniknęły "szczęki".

2005 r.

Wiosną Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy potrzebuje głosów radzie miasta do uzyskania absolutorium. Jest to rok wyborczy, powszechnie wiadomo, że będzie się starał o prezydenturę kraju, więc stawka jest wysoka. PiS dokonuje handlu politycznego ze środowiskiem kupieckim. Przeciąga na swoją stronę radnych powiązanych z tym środowiskiem. M.in. dzięki ich głosom dostaje absolutorium od rady. I zmienia politykę wobec kupców z pl. Defilad na bardziej ugodową. Przedłuża kupcom z KDT umowę na dzierżawę prowizorycznej hali.

2006

Rada Warszawy, zdominowana przez PiS podejmuje uchwałę, która przyrzeka kupcom nową działkę na pl. Defilad pod budowę domu towarowego, którego inwestorami mają być handlujący z blaszaka.

- Ta decyzja daje nam możliwość rozwoju i utrzymania miejsc pracy - mówił Dariusz Połeć z zarządu KDT. Zapewniał, że 658 drobnych firm działających w hali stać na budowę domu towarowego, której koszt oszacował na 100 mln zł.

Michał Borowski, naczelny architekt miasta mówił "Gazecie": - To jest wyraz woli politycznej i rady miasta oraz prezydenta. Kupcy to ok. 600-osobowa grupa warszawskich przedsiębiorców, którzy zaczynali działalność na wolnym rynku, handlując z łóżek, następnie ze szczęk, a potem w obecnej wielkiej rurze na rogu Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej. Władze Warszawy chcą teraz, by ci ludzie mogli sobie wybudować dom towarowy.

Jednak finału nie ma. PiS-owscy komisarze: Mirosław Kochalski, Kazimierz Marcinkiewicz - rządzący Warszawą do końca kadencji nie porafują umowy.

2006-2009

Jesienią wybory wygrywa Hanna Gronkiewicz-Waltz i Platforma Obywatelska. Początkowo deklaruje, że wykona uchwałę rady miasta z czasów PiS.

Jednak ratusz zmienia stanowisko. - Mamy opinię prawną, że wykonanie uchwały rady Warszawy jest sprzeczne z prawem - mówi Jarosław Jóźwiak wicedyrektor gabinetu prezydenta Warszawy.

Jak tłumaczy: przyznanie 30-letniej dzierżawy bez przetargu "podmiotowi prowadzącemu działalność gospodarczą" mogłoby się skończyć dla obecnych władz prokuratorskimi zarzutami.

- PiS-owska uchwała powinna być uchylona przez wojewodę w trybie nadzoru zaraz po tym jak powstała. Ale zostało to przeoczone - dodaje Jóźwiak.

Praktycznie od początku kadencji trwały negocjacje z KDT. - Proponowaliśmy kupcom by stanęli do przetargu na inne działki, budowali dom towarowy w partnerstwie z miejską spółką MPRO. Dostali ofertę najmu 200 lokali użytkowych w poza przetargiem, podczas gdy inni przedsiębiorcy nie mają takich możliwości. Dostali też propozycje najmu od jednego z centrów handlowych. Na wszystko mówili - nie - opowiada Jóźwiak.

Przeczytaj także: KDT - koniec epoki



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy