Jak politycy wykorzystali kupców z KDT
22.07.2009
aktualizacja: 2009-07-21 22:32
Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
Plac Defilad bez kupców zapowiadali niemal wszyscy prezydenci Warszawy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie miała wyboru: pozostawienie blaszaka KDT uniemożliwiłoby budowę drugiej linii metra i stratę gigantycznej unijnej dotacji.
ZOBACZ TAKŻE
- KDT - trzeba było to zrobić (23-07-09, 09:00)
- Oświęcim kontra wielopak: awantura o bazar (07-10-09, 09:00)
- Nikt nie wierzy burmistrzowi Piaseczna (30-07-09, 08:00)
- Mieli budować boiska, a mogą stracić 3 mln. zł (29-07-09, 11:00)
- Hala do rozbiórki, kupcy będą handlować obok? (23-07-09, 09:00)
- Jutro pierwszych 10 kupców może odebrać towar (22-07-09, 17:38)
- 10 lat KDT: od polowych łóżek do zajęcia hali (21-07-09, 15:04)
- Plac po KDT: Teraz coś tu zbudujmy (21-07-09, 10:00)
- "Blasztylia" padła! KDT w rozpaczy (22-07-09, 09:00)
- Kupcy wyprowadzają się z KDT (20-07-09, 21:39)
- KDT - koniec epoki (20-07-09, 08:00)
- 22 osoby zatrzymane po starciach przed KDT (22-07-09, 09:53)
- Sparaliżowali Śródmieście na półtorej godziny (21-07-09, 22:11)
- Wielka bitwa o KDT: blaszak przejęty [na żywo] (21-07-09, 07:35)
RAPORTY
SERWISY
Warszawa dostanie z Unii Europejskiej aż 3 mld zł na budowę nowej linii metra. Hala KDT stoi na miejscu planowanej inwestycji. Jest też w kolizji z projektowanym tam Muzeum Sztuki Nowoczesnej.
Władze Warszawy muszą więc rozebrać prowizoryczną budowlę. Urzędnicy Gronkiewicz-Waltz dwa i pół roku próbowali znaleźć nową lokalizację dla handlujących w KDT. Proponowali Halę Gwardii, budowę nowego domu kupieckiego na pl. Defilad za pieniądze należącej do miasta spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych. Kupcy z KDT mogliby w nim wynajmować pomieszczenia. Kolejną propozycją był wynajem poza przetargiem ok. 300 lokali użytkowych. Na tę ostatnią propozycję odpowiedziała jedna osoba.
Kupieckie nadzieje...
Kupcy z KDT mieli nadzieję, że zostaną w prowizorycznym blaszaku. Wcześniej im się udawało. Przenieśli się tu dziesięć lat temu za prezydentury Pawła Piskorskiego. Dzięki temu z pl. Defilad znikły szczęki, ale powstała hala KDT, która miała być tymczasowa. W 2002 r. Platforma przegrała wybory i pałeczkę przejęło PiS.
Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy obiecywał boom inwestycyjny na pl. Defilad. - Jeśli zainwestuje tu poważny kapitał, miasto zarobi ciężkie pieniądze - mówił nam w 2004 r.
- A co z blaszanymi halami? - pytaliśmy. - Czeka nas zapewne walka, ale usuniemy - zapowiadał. Potem opowiadał, jak spacerował po pl. Defilad. - Chodziliśmy między jednym blaszanym namiotem a drugim [halą MarcPolu]. Myślałem, że szlag mnie trafi. Taka szpetota - mówił.
W 2005 r. następuje gwałtowny zwrot. Przed wyborami Lech Kaczyński potrzebuje poparcia środowisk kupieckich, na dodatek wśród radnych są reprezentanci tego lobby. Dlatego przedłuża zgodę na funkcjonowanie blaszaka KDT. - Nie chcę krzywdzić tych ludzi - tłumaczy swoją decyzję.
Po wygranych przez PiS wyborach w 2005 r. warszawscy radni tej partii idą kupcom KDT jeszcze bardziej na rękę. Wiedzą, że blaszak musi zniknąć, dlatego przyznają im bez przetargu inną działkę o gigantycznej wartości (3,5 tys. m kw.) na pl. Defilad, w sąsiedztwie ul. Złotej. Kupiecka spółka ma tam zbudować nowoczesny dom handlowy.
Ten projekt krytykują nawet niektórzy radni PiS. Ostrzegają, że bezprzetargowe przekazanie gruntu może mieć wadę prawną. A kupcy nie są w stanie podołać finansowo tak dużej inwestycji, jaką jest budowa domu handlowego w centrum miasta.
Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) po wygranych wyborach w 2006 r. początkowo zapewnia kupców, że uhonoruje decyzje swoich poprzedników. Jednak jej urzędnicy zorientowali się, że nie mogą dać bez przetargu nowej działki na pl. Defilad.
- Mamy opinię prawną, że wykonanie uchwały rady miasta z czasów PiS byłoby sprzeczne z prawem. Powinna być zresztą uchylona zaraz po tym, jak została podjęta - mówi Jarosław Jóźwiak, wiceszef gabinetu prezydent Warszawy.
...i deklaracje bez pokrycia
Gdy ratusz przedstawia kupcom coraz to nowe propozycje, politycy próbują zbić na pl. Defilad kapitał polityczny. Zaproszenie od KDT w kampanii do europarlamentu przyjęli zabiegający o głosy warszawiaków Michał Kamiński z PiS i Wojciech Olejniczak z SLD. Ten ostatni wsławił się niecodzienną deklaracją: - SLD wyjdzie z rządzącej w Warszawie koalicji z PO, jeśli ratusz nie wydzierżawi wam bez przetargu działki na pl. Defilad - mówił Olejniczak.
Wtórował mu Michał Kamiński. - Nic nie stoi na przeszkodzie, by prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o tym, że możecie tu handlować do czasu wybudowania nowego obiektu. To tworzyłoby koniunkturę i miejsca pracy - dowodził.
W ostatni piątek kupców przyszedł wspierać Paweł Piskorski, lider Stronnictwa Demokratycznego. Wśród oklasków, pod sztandarem "Dokąd to wszystko zmierza", mówił, że Lech Kaczyński i Hanna Gronkiewicz-Waltz prowadzili "skrajnie nieodpowiedzialną politykę obietnic bez pokrycia". Złożył też polityczną deklarację: - Dziś uznałem, że moim obowiązkiem jest tu być. KDT to klasyczny i najbardziej pozytywny, wychwalany model współpracy między władzą a małym biznesem. A błędem jest nie formuła współpracy, tylko złamanie tej formuły - mówił.
Dylemat lewicy
Wczoraj pojedynczy politycy lewicy, warszawskiego koalicjanta PO, zastanawiali się, czy nie stanąć po stronie kupców. - Bo w Polskę poszła wieść, że tu w Warszawie rozwiązuje się konflikty społeczne pałami. Udało się pokojowo wyrzucić kupców z Stadionu Dziesięciolecia. Dlaczego pod Pałacem Kultury to się nie udało? My jesteśmy partią dialogu, a nie pięści. Może czas, by wyjść z koalicji i potępić warszawską PO - mówił nam jeden z radnych Lewicy.
Jednak ostatecznie Lewica zdecydowała, że zachowa się lojalnie wobec prezydent Warszawy. - Zapewne eksmisję przeprowadzono nieprofesjonalnie, niepotrzebnie na pierwszy ogień wysłano ochroniarzy. Jednak za przebieg akcji nie odpowiadał ratusz, lecz komornik i policja. My też stoimy na stanowisku, że nie można było tolerować łamania prawa - halę trzeba było rozebrać, aby umożliwić budowę metra - mówi Sebastian Wierzbicki, wiceszef warszawskiego SLD.
Kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego wydawał wczoraj specjalny komunikat. - Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób broniących swych miejsc pracy było konieczne. Obie strony konfliktu proszę o rozwagę, wzajemny szacunek i dobrą wolę - pisze prezydent RP.
Władze Warszawy muszą więc rozebrać prowizoryczną budowlę. Urzędnicy Gronkiewicz-Waltz dwa i pół roku próbowali znaleźć nową lokalizację dla handlujących w KDT. Proponowali Halę Gwardii, budowę nowego domu kupieckiego na pl. Defilad za pieniądze należącej do miasta spółki Miejskie Przedsiębiorstwo Robót Ogrodniczych. Kupcy z KDT mogliby w nim wynajmować pomieszczenia. Kolejną propozycją był wynajem poza przetargiem ok. 300 lokali użytkowych. Na tę ostatnią propozycję odpowiedziała jedna osoba.
Kupieckie nadzieje...
Kupcy z KDT mieli nadzieję, że zostaną w prowizorycznym blaszaku. Wcześniej im się udawało. Przenieśli się tu dziesięć lat temu za prezydentury Pawła Piskorskiego. Dzięki temu z pl. Defilad znikły szczęki, ale powstała hala KDT, która miała być tymczasowa. W 2002 r. Platforma przegrała wybory i pałeczkę przejęło PiS.
Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy obiecywał boom inwestycyjny na pl. Defilad. - Jeśli zainwestuje tu poważny kapitał, miasto zarobi ciężkie pieniądze - mówił nam w 2004 r.
- A co z blaszanymi halami? - pytaliśmy. - Czeka nas zapewne walka, ale usuniemy - zapowiadał. Potem opowiadał, jak spacerował po pl. Defilad. - Chodziliśmy między jednym blaszanym namiotem a drugim [halą MarcPolu]. Myślałem, że szlag mnie trafi. Taka szpetota - mówił.
W 2005 r. następuje gwałtowny zwrot. Przed wyborami Lech Kaczyński potrzebuje poparcia środowisk kupieckich, na dodatek wśród radnych są reprezentanci tego lobby. Dlatego przedłuża zgodę na funkcjonowanie blaszaka KDT. - Nie chcę krzywdzić tych ludzi - tłumaczy swoją decyzję.
Po wygranych przez PiS wyborach w 2005 r. warszawscy radni tej partii idą kupcom KDT jeszcze bardziej na rękę. Wiedzą, że blaszak musi zniknąć, dlatego przyznają im bez przetargu inną działkę o gigantycznej wartości (3,5 tys. m kw.) na pl. Defilad, w sąsiedztwie ul. Złotej. Kupiecka spółka ma tam zbudować nowoczesny dom handlowy.
Ten projekt krytykują nawet niektórzy radni PiS. Ostrzegają, że bezprzetargowe przekazanie gruntu może mieć wadę prawną. A kupcy nie są w stanie podołać finansowo tak dużej inwestycji, jaką jest budowa domu handlowego w centrum miasta.
Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) po wygranych wyborach w 2006 r. początkowo zapewnia kupców, że uhonoruje decyzje swoich poprzedników. Jednak jej urzędnicy zorientowali się, że nie mogą dać bez przetargu nowej działki na pl. Defilad.
- Mamy opinię prawną, że wykonanie uchwały rady miasta z czasów PiS byłoby sprzeczne z prawem. Powinna być zresztą uchylona zaraz po tym, jak została podjęta - mówi Jarosław Jóźwiak, wiceszef gabinetu prezydent Warszawy.
...i deklaracje bez pokrycia
Gdy ratusz przedstawia kupcom coraz to nowe propozycje, politycy próbują zbić na pl. Defilad kapitał polityczny. Zaproszenie od KDT w kampanii do europarlamentu przyjęli zabiegający o głosy warszawiaków Michał Kamiński z PiS i Wojciech Olejniczak z SLD. Ten ostatni wsławił się niecodzienną deklaracją: - SLD wyjdzie z rządzącej w Warszawie koalicji z PO, jeśli ratusz nie wydzierżawi wam bez przetargu działki na pl. Defilad - mówił Olejniczak.
Wtórował mu Michał Kamiński. - Nic nie stoi na przeszkodzie, by prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję o tym, że możecie tu handlować do czasu wybudowania nowego obiektu. To tworzyłoby koniunkturę i miejsca pracy - dowodził.
W ostatni piątek kupców przyszedł wspierać Paweł Piskorski, lider Stronnictwa Demokratycznego. Wśród oklasków, pod sztandarem "Dokąd to wszystko zmierza", mówił, że Lech Kaczyński i Hanna Gronkiewicz-Waltz prowadzili "skrajnie nieodpowiedzialną politykę obietnic bez pokrycia". Złożył też polityczną deklarację: - Dziś uznałem, że moim obowiązkiem jest tu być. KDT to klasyczny i najbardziej pozytywny, wychwalany model współpracy między władzą a małym biznesem. A błędem jest nie formuła współpracy, tylko złamanie tej formuły - mówił.
Dylemat lewicy
Wczoraj pojedynczy politycy lewicy, warszawskiego koalicjanta PO, zastanawiali się, czy nie stanąć po stronie kupców. - Bo w Polskę poszła wieść, że tu w Warszawie rozwiązuje się konflikty społeczne pałami. Udało się pokojowo wyrzucić kupców z Stadionu Dziesięciolecia. Dlaczego pod Pałacem Kultury to się nie udało? My jesteśmy partią dialogu, a nie pięści. Może czas, by wyjść z koalicji i potępić warszawską PO - mówił nam jeden z radnych Lewicy.
Jednak ostatecznie Lewica zdecydowała, że zachowa się lojalnie wobec prezydent Warszawy. - Zapewne eksmisję przeprowadzono nieprofesjonalnie, niepotrzebnie na pierwszy ogień wysłano ochroniarzy. Jednak za przebieg akcji nie odpowiadał ratusz, lecz komornik i policja. My też stoimy na stanowisku, że nie można było tolerować łamania prawa - halę trzeba było rozebrać, aby umożliwić budowę metra - mówi Sebastian Wierzbicki, wiceszef warszawskiego SLD.
Kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego wydawał wczoraj specjalny komunikat. - Nie mogę się zgodzić, że użycie siły wobec osób broniących swych miejsc pracy było konieczne. Obie strony konfliktu proszę o rozwagę, wzajemny szacunek i dobrą wolę - pisze prezydent RP.
Przeczytaj także: KDT - koniec epoki
-
Jak politycy wykorzystali kupców z KDT
uzman
22.07.09, 12:18
Super, jeszcze trochę i jedynym miejscem, w którym będzie można robić zakupy będą Złote Tarasy, Arkadia i inne tego typu drogie badziewia. Komuś bardzo przeszkadzało, że tysiące Warszawiaków»
-
Re: Jak politycy wykorzystali kupców z KDT
ambush
22.07.09, 12:59
Drogi kolego/koleżanko "UZMAN". Stolice 21 wieku większości państwcharakteryzują sie ładem i składem przestrzennym, którego w warszawie brakuję,bo handelek z łóżeczek polowych, ze szczęk »
-
Jak politycy wykorzystali kupców z KDT
detektywmonk
22.07.09, 14:20
Ja rozumiem kupców,którzy walczą o miejsca swojej pracy.Jednak nie mogęzrozumieć po co tam byli chuligani.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


