"Blasztylia" padła! KDT w rozpaczy

Grzegorz Lisicki, Aneta Sewastynowicz, Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska
22.07.2009 aktualizacja: 2009-07-21 22:39
A A A Drukuj
Głównego wejścia do hali blokowało kilkadziesiąt kobiet Fot. Błażej Grygiel/ TOK FM
  • Wielka bitwa o KDT
  • Kilka godzin trwały starcia policji i ochroniarzy z kupcami, którzy mimo wyroku sądu nie chcieli opuścić hali Kupieckich Domów Towarowych
  • Wielka bitwa o KDT
  • Wielka bitwa o KDT
Osiem godzin walki na darmo - blaszana hala w centrum miasta zamknięta. Ustał handel. Wewnątrz trwa spisywanie kupieckiego majątku z ponad 600 stoisk. A okolice hali przez cały dzień były miejscem pielgrzymek żądnych wrażeń widzów z całego miasta i politycznego show
Pokojowy scenariusz wydarzeń legł w gruzach z samego rana. Według zapowiedzi kupców komornik miał wejść do biur hali, porozmawiać z prawnikami KDT i przystąpić (lub nie, gdyby go przekonali) do zabezpieczenia hali.

Stało się inaczej. Kupcy nie chcieli wpuścić do środka 250 wynajętych przez komornika ochroniarzy firmy Zubrzycki. Tarasowali i barykadowali wejścia. Ochroniarze napierali od zewnątrz. A gdy ktoś (najprawdopodobniej ochrona) rozpylił gaz przy narożnym wejściu od Świętokrzyskiej, starć nie udało się powstrzymać.

Bitwę kupców z ochroną i obecność wielu kamer przyciągnęła radnych PiS. Przyszedł Maciej Maciejowski, Marek Makuch, Tomasz Zdzikot i posłanka tego ugrupowania Anna Sikora, która wykrzykiwała do ochroniarzy: - Do Niemczech na szparagi pojedziecie!

Około godz. 11 na miejsce dotarła też grupa energicznych 70-latków od kwietnia koczujących w namiotach pod Sejmem. To Ruch Suwerenności Narodu Polskiego. Grupie przewodził mężczyzna z megafonem, który godzinami wykrzykiwał slogany dowodzące, że zamachu na rdzennie piastowskie KDT dokonały znane wszystkim, wrogie siły określonej narodowości.

W miarę rozwoju wypadków pod halą KDT formował się coraz większy tłum. Dołączali spacerowicze, babcie z wnuczkami, dziecięca wycieczka, panie z pieskami. Wszyscy co jakiś czas spychani przez falę policjantów wspierających się gazem łzawiącym.

Koło południa pod KDT stały już setki ludzi, około 15 wozów transmisyjnych i kilkudziesięciu fotoreporterów. - Ciekawe, co tu robi nSport, odkryli nową dyscyplinę? - pyta kolegów 15-letni Igor Borejko.

Wiele osób przyszło z własnymi aparatami. Byli też turyści. - Przyjechałam z kuzynkami, miałyśmy zwiedzać, ale zauważyłyśmy, że coś się dzieje. Dziewczynki nigdy nie widziały takiego wydarzenia na żywo, więc robimy zdjęcia - wyjaśnia pani Agnieszka z Sulejówka. Goście z zagranicy pytali po angielsku, co się dzieje. Turek Fatih ze zdumieniem dowiedział się, że tłum pod halą śpiewa hymn. - To musi być duża sprawa - mówił.

Przed 14 na tłum, który przepędzony spod KDT przez grupy szturmowe policji zablokował ruch na Marszałkowskiej, przysłano wóz z armatką wodną. - Krzycz "gestapo", młody człowieku - pouczała jednego z nastolatków starsza kobieta, która przed chwilą modliła się wspólnie z innymi o zwycięstwo kupców. - Na zdrowaśki już za późno. Trzeba było Hanki nie wybierać - ktoś ofuknął inną wciąż modlącą się staruszkę.

Przyszło też wielu na sportowo ubranych chłopaków. Śpiewali znane ze stadionów piosenki, krzyczeli: "Won, psy!", i na oślep rzucali race dymne. Potem ganiali się z policją na Marszałkowskiej i w parku Świętokrzyskim, ciskając w mundurowych kostkami brukowymi.

Starsi obserwatorzy mówili, że policja z psami, na koniach, w kosmicznie wyglądających strojach szturmowych wywołuje strach. - Ja tam jestem powstańcem warszawskim i widziałem już gorsze rzeczy - uspokajał 80-letni Tadeusz Gasparski.

Po godz. 16 tłum jeszcze bardziej zgęstniał - doszli wracający z pracy.

Dwie godziny później było na tyle spokojniej, że policjanci zdjęli kaski, założyli czapki z daszkiem.

Kilka metrów dalej stoi kilku studentów. - W końcu stąd zniknie to szkaradztwo - cieszy się jeden z nich.

- Jednak fatalnie to zorganizowali - dodaje drugi. - Zamiast rano od razu wejść do środka, to policja bawiła się z nimi w kotka i myszkę. Teraz mają efekty. Z kupców zrobią męczenników.

Członkowie zarządu spółki, do której należało KDT, zgromadzili się na rogu ul. Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej. Umawiali się, kto jedzie udzielać wywiadów do radia i kilku telewizji. - Mam wszystko nagrane. Wrzucę na YouTube. Niech świat się dowie, co się tu wyprawia - podkreślał młody pracownik hali. - Te filmy się przydadzą - mówił adwokat, który dołączył do właścicieli stosik. - Musimy na spokojnie je przeanalizować i napisać skargi. Tu złamano prawo. Są poszkodowani.

Na murku przy parku siedziały dwie kobiety w szpilkach. Na okrągło odbierały telefony. - A daj spokój - opowiada jedna do słuchawki. - To było piekło. Chcieli nas zagazować. A towar został w środku. Mam nadzieję, że go nie rozkradną.

Do późnego wieczora arenę całodniowej walki pod halą KDT odwiedzały setki osób. Policja otoczyła cała halę solidnymi barierkami z metalu. A kupcy zapowiadali, że rano znów pojawią się w tym miejscu.

Przeczytaj także: Supercentrum naukowe już za rok nad Wisłą



Podziel się

  • Liga młodzieży w sportowej odzieży jurek_dzbonie 22.07.09, 09:22

    "Przyszło też wielu na sportowo ubranych chłopaków"No tak - młodzież ma wakacje, a starzy w pracy.»

  • Szopka nacjonalistyczno-antysemicka pod KDT mat.31 22.07.09, 09:50

    Wczoraj wieczorem pewien nawiedzony jegomość dawał pod halą wykład o tym, że nahalę napadli Żydzi i że w ogóle Żydzi prowadzą eksterminacje bezbronnegopolskiego narodu itp. itd. Jego »

  • Będzie czym sie chwalic w najblizszych wyborach defranco 22.07.09, 10:11

    Osobiście Pani HGW nie znoszę, uważam jednak, iż to że wreszcie jej udało siepo tylu latach rozgonic to towarzystwo i zdemontować szpecące centrum budyMarcpolu i KDT bedzie jedna z »

Najnowsze wiadomości z Warszawy