Chaos i upał: "Kadeci" odbierają towar z hali
24.07.2009
aktualizacja: 2009-07-24 11:27
Kilkuset kupców i pracowników hali przez cały dzień kłębiło się w upale pod halą KDT. Przyszli odebrać towar, a zastali chaos. Przez cały dzień towar i wyposażenie stoiska wywiozło z hali zaledwie dziesięć osób.
- Policjanci tu są i są gotowi podjąć interwencję - mówił wczoraj rano pod halą Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji. Ale nie było powodu - choć rano pod halą KDT od strony Pałacu Kultury i Nauki zgromadziło się około 200 osób, nikomu nie przyszło do głowy wszczynać awantur. Agresywną histerię kupców wspomaganych przez łobuzów w dresach zastąpiła troska o pozostawiony w hali towar i wyposażenie boksów. - W dwóch stoiskach mam tego na prawie sto tysięcy. Niezapłacone faktury na kolejne 50 tys. zł. Nie zapłacę ich bez odzyskania towaru - martwił się pan Sławek.
Kupcy tłumnie przyszli pod halę, choć już od środy było wiadomo, jak będzie wyglądał odbiór towaru: wejdzie zaledwie dziesięć osób w ciągu całego dnia z jedną osobą do pomocy. Na spakowanie rzeczy ratusz dał tylko godzinę. - To nie złośliwość, lecz skutek ograniczonego zaufania po wtorku - tłumaczył Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.
Około godz. 9.30 z hali wyszła zapłakana młoda kobieta, którą wpuszczono po lekarstwa. - Mogłam tylko zabrać rzeczy i wyjść. Ledwo rzuciłam okiem na dorobek życia - mówiła.
Po godz. 10 kupcy byli już wpuszczani do hali według listy, którą rano zarząd KDT dostarczył do ratusza. Jedną z pierwszych osób była pani Krystyna. - Przyszłam ewakuować stoisko z butami i zabrać lekarstwa na cukrzycę - wyjaśniła.
Jej dobytek - tak jak i innych kupców - został wyniesiony z bocznego wejścia i zapakowany na odkrytego stara, który po załadunku wycofał się pod wejście od ul. Złotej. Tam następował rozładunek ciężarówki: wentylatory, krzesła, regały, pudła z towarem i drobiazgami znikały w samochodach. A kupcy solidarnie pomagali sobie w pakowaniu i noszeniu. Zarząd KDT ustalił, że w pierwszej kolejności wywiezione będą towary ze stoisk od strony PKiN. Tam w alejkach toczyły się najcięższe boje. Część boksów jest zdemolowana, towary zalane wodą z hydrantów, którymi bronili się kupcy.
Kupców zgromadzonych pod halą męczył upał. Część chroniła się przed słońcem pod drzewami, ale pakujący towary na rozgrzanym bruku nie mieli tej osłony. I tracili cierpliwość. - To dezorganizacja, a nie organizacja. Kto to wymyślił? Oddajcie naszą własność! - mówili.
W końcu wynegocjowali z ratuszem zmianę zasad. Dziś do hali wejdą 24 osoby w odstępach półgodzinnych. Choć teoretycznie każda z nich ma godzinę na spakowanie, ratusz zapewnia, że nie będzie popędzał. - Pierwsza osoba spędziła w hali trzy godziny - zaznacza Andryszczyk. - Ustaliliśmy też, że w piątek będzie można podjeżdżać pod halę swoimi samochodami. Poza kolejnością mają być obsługiwane osoby, które w hali mają tylko drobne rzeczy, bez których jednak trudno żyć: dokumenty, klucze, portfele, leki. Lista takich osób będzie sporządzana z dnia na dzień. To oznacza, że codziennie pod halą będzie co najmniej kilkadziesiąt osób.
Ratusz informuje, że kupcy zaczynają interesować się już nowymi miejscami do handlu. Kilka osób pytało np. o lokale użytkowe na pętli na Młocinach, gdzie znajduje się gigantyczny węzeł komunikacji miejskiej.
Komentarz Grzegorza Lisickiego
Pod halą KDT dawno już opadł bitewny kurz. Na placu boju zostali zmęczeni upałem i zdezorientowani kupcy. Teraz zarząd KDT i urzędnicy muszą porozumieć się w technicznych sprawach, by ułatwić życie odbierającym towar. Czy nie można zorganizować wody dla siedzących w upale ludzi? Wynająć przenośnych toalet? Zrobić dwóch list i wydawać towar z dwóch stron hali? Zawikłane spory między KDT i ratuszem sądy będą wyjaśniać jeszcze długo. Ludzie są w potrzebie dziś.
Kupcy tłumnie przyszli pod halę, choć już od środy było wiadomo, jak będzie wyglądał odbiór towaru: wejdzie zaledwie dziesięć osób w ciągu całego dnia z jedną osobą do pomocy. Na spakowanie rzeczy ratusz dał tylko godzinę. - To nie złośliwość, lecz skutek ograniczonego zaufania po wtorku - tłumaczył Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza.
Około godz. 9.30 z hali wyszła zapłakana młoda kobieta, którą wpuszczono po lekarstwa. - Mogłam tylko zabrać rzeczy i wyjść. Ledwo rzuciłam okiem na dorobek życia - mówiła.
Po godz. 10 kupcy byli już wpuszczani do hali według listy, którą rano zarząd KDT dostarczył do ratusza. Jedną z pierwszych osób była pani Krystyna. - Przyszłam ewakuować stoisko z butami i zabrać lekarstwa na cukrzycę - wyjaśniła.
Jej dobytek - tak jak i innych kupców - został wyniesiony z bocznego wejścia i zapakowany na odkrytego stara, który po załadunku wycofał się pod wejście od ul. Złotej. Tam następował rozładunek ciężarówki: wentylatory, krzesła, regały, pudła z towarem i drobiazgami znikały w samochodach. A kupcy solidarnie pomagali sobie w pakowaniu i noszeniu. Zarząd KDT ustalił, że w pierwszej kolejności wywiezione będą towary ze stoisk od strony PKiN. Tam w alejkach toczyły się najcięższe boje. Część boksów jest zdemolowana, towary zalane wodą z hydrantów, którymi bronili się kupcy.
Kupców zgromadzonych pod halą męczył upał. Część chroniła się przed słońcem pod drzewami, ale pakujący towary na rozgrzanym bruku nie mieli tej osłony. I tracili cierpliwość. - To dezorganizacja, a nie organizacja. Kto to wymyślił? Oddajcie naszą własność! - mówili.
W końcu wynegocjowali z ratuszem zmianę zasad. Dziś do hali wejdą 24 osoby w odstępach półgodzinnych. Choć teoretycznie każda z nich ma godzinę na spakowanie, ratusz zapewnia, że nie będzie popędzał. - Pierwsza osoba spędziła w hali trzy godziny - zaznacza Andryszczyk. - Ustaliliśmy też, że w piątek będzie można podjeżdżać pod halę swoimi samochodami. Poza kolejnością mają być obsługiwane osoby, które w hali mają tylko drobne rzeczy, bez których jednak trudno żyć: dokumenty, klucze, portfele, leki. Lista takich osób będzie sporządzana z dnia na dzień. To oznacza, że codziennie pod halą będzie co najmniej kilkadziesiąt osób.
Ratusz informuje, że kupcy zaczynają interesować się już nowymi miejscami do handlu. Kilka osób pytało np. o lokale użytkowe na pętli na Młocinach, gdzie znajduje się gigantyczny węzeł komunikacji miejskiej.
Komentarz Grzegorza Lisickiego
Pod halą KDT dawno już opadł bitewny kurz. Na placu boju zostali zmęczeni upałem i zdezorientowani kupcy. Teraz zarząd KDT i urzędnicy muszą porozumieć się w technicznych sprawach, by ułatwić życie odbierającym towar. Czy nie można zorganizować wody dla siedzących w upale ludzi? Wynająć przenośnych toalet? Zrobić dwóch list i wydawać towar z dwóch stron hali? Zawikłane spory między KDT i ratuszem sądy będą wyjaśniać jeszcze długo. Ludzie są w potrzebie dziś.
Przeczytaj także: Jak politycy wykorzystali kupców z KDT
-
No i po co im ta burda była?
ronin-teraz-zarejestrowany
24.07.09, 10:05
Teraz za ten zniszczony towar nawet grosza z ewentualnego ubezpieczenia nie dostaną, bo każde towarzystwo ubezpieczeniowe zastrzega, że nie wypłaca odszkodawania za szkody powstałe w wyniku »
-
Re: Chaos i upał: "Kadeci" odbierają towar z hali
robert_wwa
24.07.09, 10:07
Wiedzieli że będzie komornik. Pół roku bez umowy to mieli masę czasu na zabranie towaru, a na zaufanie po tym co zrobili nie zasługują i tyle. Woda, toalety? to niech sobie sami organizują, »
-
Re: Chaos i upał: "Kadeci" odbierają towar z hali
wordchip
24.07.09, 10:46
Te komentarze piszą zapewne ludzie, którzy siedzą na ciepłych posadkach. Zarównopaństwowych jak i prywatnych - Kodeks Pracy, stała pensja i urlop. Ale to takanasza polska solidarność, a »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




