Pomogą Chińczykom: dadzą im listę toalet

Julia Wizowska, wot
25.07.2009 aktualizacja: 2009-07-24 22:00
A A A Drukuj
Chińskie ''miasteczko'' pod ambasadą w lipcu 2009 r. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Jak pomóc chińskim robotnikom koczującym od dwóch tygodni pod chińską ambasadą - zastanawiali się w piątek urzędnicy i przedstawiciele organizacji pozarzadowych.
Pod ambasadą w namiotach z folii mieszka prawie 50 Chińczyków. Przyjechali do Polski w marcu oddelegowani przez chińską firmę QXCE Company Ltd. Na budowach J.W. Construction wykonywali roboty wykończeniowe na rzecz warszawskiej V-Agry. Ta płaciła chińskiej firmie, która przekazywała pieniądze robotnikom. V-Agra przestała jednak płacić, bo nie była zadowolona z jakości pracy Chińczyków. Oni zaś w czerwcu zbuntowali się i przestali chodzić do pracy. Mówią, że zostali oszukani zarówno przez firmę z ich kraju, jak i V-Agrę. Domagają się ok. 1500 euro za ostatnie dwa miesiące, a także pieniedzy, jakie wpłacili chińskim firmom za werbunek do pracy w Polsce. Twierdzą, że to po kilkanaście tysięcy dolarów od osoby. Zamierzają zostać pod ambasadą do skutku.

Ambasada oficjalnie nie zajmuje się protestującymi, ale kontaktuje się z ich chińskim pracodawcą. Od kilku dni przedstawiciele V-Agry i firmy QXCE Company Ltd., którzy przyjechali do Warszawy prowadzą negocjacje. - Wciąż jesteśmy daleko od porozumienia - powiedziała nam prezes V-Agry Anna Chilkiewicz.

Kontrolę w jej firmie prowadzi Państwowa Inspekcja Pracy. Sprawdza, czy Chińczycy przebywają i pracowali u nas legalnie, byli stosowne wynagradzani, mieli czas na odpoczynek.

Sprawie Chińczyków poświęcone było piątkowe forum w ratuszu ds. cudzoziemców. Byli na nim m.in. przedstawiciele policji, urzędu pracy, PIP, organizacji pozarządowych. Według nieoficjalnych informacji, chiński pracodawca miał zaproponować koczującym 45 tys. dolarów do podziału. Ci mieli odmówić.

Uczestnicy forum byli najbardziej zainteresowani warunkami życia pod protestujących. Obok ich namiotów ratusz ustawił przenośną toaletę. Chińczycy nie mają się jednak gdzie myć i chodzą do fontanny w parku. Wkrótce Biuro Polityki Społecznej ma przekazać im listę toalet, pryszniców i stołówek, z których mogliby korzystać.

Protestujący są zaskoczeni życzliwością jaką okazują im mieszkańcy stolicy. - W Chinach pomaga się najbliższym, rzadko obcym - mówią.

Przeczytaj także: Wspaniały świat, okropne Krakowskie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy