Tu dziekanat: jutro bronisz pracy licencjackiej

Wojciech Karpieszuk
28.07.2009 aktualizacja: 2009-07-27 19:43
A A A Drukuj
SGH Fot. Albert Zawada / AG
Chaos, wielki stres, lekceważenie ludzi - tak studenci Szkoły Głównej Handlowej opisują obronę prac licencjackich na tej uczelni. Dowiadują się o niej przez telefon, dzień przed egzaminem
SERWISY
Ci, którzy wybierają się na studia magisterskie, muszą załatwić tę sprawę do końca lipca. Studenci alarmują, że panuje wolnoamerykanka, że nikt nic nie wie. Właśnie trwają pierwsze obrony licencjatów od wprowadzenia trzy lata temu dwustopniowych studiów.

- Siedziałem cały czas pod komórką. Wiedziałem, że panie z dziekanatu dzwonią wieczorem, dzień przed egzaminem. Mieszkam na drugim końcu Polski. Upatrzyłem nocny pociąg tak, żebym mógł dojechać na obronę następnego dnia - opowiada student SGH. Woli nie podawać nazwiska, bo od października wraca na uczelnię na studia magisterskie. - Miałem szczęście. Zadzwonili w piątek wieczorem. Obronę miałem w poniedziałek. Ale większość moich znajomych dowiedziała się z dnia na dzień.

Na internetowym forum samorządu www.esgieha.pl wrze. „W poniedziałek udałem się do pokoju 5a. Zapytałem, dlaczego nie mam jeszcze wyznaczonego terminu obrony. Mój promotor wyjeżdżał na drugi dzień i wraca dopiero pod koniec sierpnia. Okazało się, że za późno została przekazana moja teczka. Po rozmowie z żoną mojego promotora pani z pokoju 5a powiedziała, że profesor jedzie na uczelnię i mam go błagać, aby zjawił się na obronie za dwie godziny w pokoju 57b. Jak już go znalazłem i wróciłem do pokoju 5a, okazało się, że moja recenzentka jest na urlopie i trzeba szukać zastępstwa »na chama «!” - opisał swoje doświadczenia fillo. Założył adres: aferazobronami@gmail.com. Prosi o przesyłanie podobnych historii. Przekaże to władzom uczelni.

Studenci, którzy nie mieszkają w Warszawie, proszą na forum kolegów ze stolicy, żeby wieczorami chodzili pod drzwi dziekanatu. Kaisa dopytuje: "Jakby ktoś wiedział, czy jutro jest obrona u Kasiewicza, to wrzucicie info. Promotor mówi, że jest, a z dziekanatu nikt nie dzwonił". I nieco niżej: "Zadzwonili do mnie o 19:53, że obrona jutro o 10". Takich postów są setki.

- Mój kolega denerwował się, bo nikt do niego nie dzwonił. Pojechał na uczelnię sprawdzić, co się dzieje. Okazało się, że obrona zacznie się za chwilę. Poszedł na nią w krótkich spodenkach - opowiada student, z którym rozmawialiśmy.

Inna studentka: - Do dziekanatów podobno nie wpłynęły na czas protokoły od profesorów z naszymi ocenami. Stąd ten bałagan.

Piotr Karwowski z biura prasowego uczelni potwierdza, że były pewne trudności. Przekonuje jednak, że protesty są przesadzone. - Do obrony studenci przygotowywali się przez kilka ostatnich miesięcy, pisząc pracę licencjacką. To nie jest tak, że egzamin jest zaskoczeniem, nawet jeżeli o jego terminie dowiadują się dzień wcześniej.

- Czegoś nie rozumiem. Uczą nas zarządzania, a sami nie mogą zorganizować obrony prac licencjackich. Przecież można stworzyć jakiś harmonogram, np. studenci promotora X bronią się w poniedziałek, a promotora Y we wtorek - proponuje student.

Piotr Karwowski obiecuje, że uczelnia zastanowi się nad usprawnieniem procesu.

Przeczytaj także: Studenci i młodzi naukowcy będą mieli laboratorium z prawdziwego zdarzenia



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy