O mnie się nie martw
27.07.2009
aktualizacja: 2009-08-03 11:54
fot. za dailymotion.pl
Publiczność ją ubóstwiała. Bo któż nie zna takich piosenek jak "Mały książę", "Trzynastego", "Nie bądź taki szybki Bill" czy "Biedroneczki są w kropeczki"? Dziś Kasia Sobczyk walczy z ciężką chorobą, ale ciągle śpiewa. I jak zawsze zaraża optymizmem
>> Konkurs filmowy "Załoga G". Łap nagrody!
Jej hity nucą dziś nawet młodzi. Tylko nie wiedzą, że w latach 60. wyśpiewała je Kasia Sobczyk. Miała szesnaście lat, gdy została solistką Czerwono-Czarnych. W roku 1964 piosenką "O mnie się nie martw" zdobyła swoją pierwszą nagrodę w Opolu.
Występowała również z grupą Wiatraki i w towarzystwie wielu innych znakomitych muzyków. Przez wiele lat koncertowała dla amerykańskiej i kanadyjskiej Polonii.
Pewnego dnia poczuła zgrubienie na piersi. Diagnoza była niewesoła: nowotwór. Operacja zakończyła się sukcesem, ale choroba wróciła. Tym razem zaatakowała również struny głosowe. Pani Kasia ma dziś głos jak za najlepszych czasów, ale nowotwór, z którym walczy, jest nieoperowalny.- To taki smok z milionem głów. Jak obetnie się mu jedną, to nieoczekiwanie wyrasta mu kilka nowych - śmieje się piosenkarka. Aby wrócić do pełni zdrowia potrzebna jest kosztowna terapia, na którą artystki zwyczajnie nie stać.
- Ludzie widząc piosenkarkę na scenie wyobrażają sobie, że musi mieć wszystko i żyje tak, jak to widać w telewizji - mówi nam Kasia Sobczyk. - A prawda jest taka, że ja żyłam tylko z koncertów. Nawet jak nasze piosenki są popularne i często słychać je w radiu, to tantiemy trafiają do autorów. Ja, jak nie koncertuję, to nie zarabiam - dodaje. Jej jedynym stałym dochodem pozostaje groszowa emerytura.
Wspierają ją przyjaciele, którzy organizują koncerty. Ale jak koncertować, skoro na przeszkodzie staje choroba? Nie wszystko da się nadrobić entuzjazmem i pozytywnym myśleniem, chociaż tych pani Kasi nie brakuje. - Mam dużo propozycji recitali, ale czasami, właśnie ze względu na zdrowie, muszę odmawiać - mówi. - Bardzo przeżywam takie sytuacje, bo uwielbiam spotkania z publicznością.
Przyznaje, że teraz częściej myśli o przyszłości. Ta - wbrew chorobie - ma być piękna i pełna muzyki. Niedawno artystka nagrała kilka nowych wersji swoich największych przebojów i do tego nieznany "Ogrzej mi serce". Niebawem ma do nich dodać jeszcze kilka nowych utworów, m.in. Ryszarda Poznakowskiego. Liczy, że płyta ukaże się jeszcze w tym roku. - Bardzo chcę jeszcze ruszyć w prawdziwą trasę, bo to moje właściwe życie. Trochę mi głupio, że muszę polegać na pomocy przyjaciół. Ale mam nadzieję, że jeszcze będę mogła się wszystkim odwdzięczyć - dodaje.
Na pewno się uda.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Jej hity nucą dziś nawet młodzi. Tylko nie wiedzą, że w latach 60. wyśpiewała je Kasia Sobczyk. Miała szesnaście lat, gdy została solistką Czerwono-Czarnych. W roku 1964 piosenką "O mnie się nie martw" zdobyła swoją pierwszą nagrodę w Opolu.
Występowała również z grupą Wiatraki i w towarzystwie wielu innych znakomitych muzyków. Przez wiele lat koncertowała dla amerykańskiej i kanadyjskiej Polonii.
Pewnego dnia poczuła zgrubienie na piersi. Diagnoza była niewesoła: nowotwór. Operacja zakończyła się sukcesem, ale choroba wróciła. Tym razem zaatakowała również struny głosowe. Pani Kasia ma dziś głos jak za najlepszych czasów, ale nowotwór, z którym walczy, jest nieoperowalny.- To taki smok z milionem głów. Jak obetnie się mu jedną, to nieoczekiwanie wyrasta mu kilka nowych - śmieje się piosenkarka. Aby wrócić do pełni zdrowia potrzebna jest kosztowna terapia, na którą artystki zwyczajnie nie stać.
- Ludzie widząc piosenkarkę na scenie wyobrażają sobie, że musi mieć wszystko i żyje tak, jak to widać w telewizji - mówi nam Kasia Sobczyk. - A prawda jest taka, że ja żyłam tylko z koncertów. Nawet jak nasze piosenki są popularne i często słychać je w radiu, to tantiemy trafiają do autorów. Ja, jak nie koncertuję, to nie zarabiam - dodaje. Jej jedynym stałym dochodem pozostaje groszowa emerytura.
Wspierają ją przyjaciele, którzy organizują koncerty. Ale jak koncertować, skoro na przeszkodzie staje choroba? Nie wszystko da się nadrobić entuzjazmem i pozytywnym myśleniem, chociaż tych pani Kasi nie brakuje. - Mam dużo propozycji recitali, ale czasami, właśnie ze względu na zdrowie, muszę odmawiać - mówi. - Bardzo przeżywam takie sytuacje, bo uwielbiam spotkania z publicznością.
Przyznaje, że teraz częściej myśli o przyszłości. Ta - wbrew chorobie - ma być piękna i pełna muzyki. Niedawno artystka nagrała kilka nowych wersji swoich największych przebojów i do tego nieznany "Ogrzej mi serce". Niebawem ma do nich dodać jeszcze kilka nowych utworów, m.in. Ryszarda Poznakowskiego. Liczy, że płyta ukaże się jeszcze w tym roku. - Bardzo chcę jeszcze ruszyć w prawdziwą trasę, bo to moje właściwe życie. Trochę mi głupio, że muszę polegać na pomocy przyjaciół. Ale mam nadzieję, że jeszcze będę mogła się wszystkim odwdzięczyć - dodaje.
Na pewno się uda.
Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


