KDT: kulisy ostatniego starcia

Rozmawiała Iwona Szpala
30.07.2009 aktualizacja: 2009-07-29 19:04
A A A Drukuj
Demonstracja kupców w obronie KDT zamieniła się w regularną bitwę Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta
- Dotąd warszawscy politycy hołdowali standardom, wedle których własność publiczną można koncesjonować. Stawiam tezę, że Piskorski obiecał kupcom z KDT ułudę, a Lech Kaczyński stanął przed dylematem: powiedzieć "nie" czy ulec - mówi Andrzej Jakubiak, wiceprezydent Warszawy.
21 lipca kupców z KDT - po wielogodzinnej bitwie z udziałem policji, straży miejskie i ochroniarzy - na polecenie ratusza eksmitowano z blaszanej hali na Placu Defilad. Obie strony oskarżają się brutalność i łamanie prawa. Zgłosiły się do prokuratury. MSWiA bada koncesję firmy ochrniarskiej. O kulisach wyrzucania handlarzy z hali opowiada wicerezydent Andrzej Jakubiak.

Iwona Szpala: Negocjował pan z kupcami warunki, na jakich mają wyjść z hali KDT. Misja skończyła się brutalną zadymą. Jak się pan z tym czuje?

Andrzej Jakubiak: Tego dnia nie działała demokracja i państwo prawa, mieliśmy kryterium uliczne. Dobrze, że wszystko skończyło się w taki sposób.

Czyli w jaki?

- 33 poszkodowanymi, głównie po naszej stronie.

To mało?

- Tego nie powiedziałem. Nie wiem, na co kupcy liczyli, większość nawet się nie spakowała. Sądzili, że odwołamy komornika? Mam ogromny szacunek do własności. Majątek miasta traktuję jak osobisty. Dotąd warszawscy politycy hołdowali innym standardom, wedle których własność publiczną można koncesjonować. KDT mogło ją sobie u polityków wytupać.

Były prezydent Warszawy Paweł Piskorski w 1999 r. sprowadził kupców do hali na trzy lata. Po dziesięciu był ich gościem w tym samym miejscu i mówił m.in: "KDT to klasyczny i najbardziej pozytywny, wychwalany model współpracy między władzą a małym biznesem".

- Dokumenty, które po sobie zostawił pan Piskorski, są dziwne. Oto kupcy dostają halę na trzy lata, a miejscem budowy nowego domu towarowego dla nich jest pas pod planowaną ulicę nad stacją metra Arsenał. Stawiam tezę, że Piskorski obiecał im ułudę, a Lech Kaczyński stanął przed dylematem - powiedzieć "nie" czy ulec.

Rzecz rozgrywała się w roku wyborczym, ważnym dla Lecha Kaczyńskiego, który ubiegał się o prezydenturę kraju.

- Więc kupcy tupali dalej. Mieli obietnicę budowy domu towarowego, deklaracje rządzących polityków. Wie pani, co to jest ponad 6 tys. m kw. w takim miejscu jak pl. Defilad? Wprawdzie kupcy deklarowali tam handel, ale myślę, że główne profity przynosiłoby wynajmowanie biur. Za PiS już witali się z gąską. Przecież kolejne odroczenie wyprowadzki dostali od Kazimierza Marcinkiewicza przed wyborami samorządowymi - przedłużył im umowę do końca 2008 r.

Mam jednak wrażenie, że coś poszło panu z kupcami z KDT nie tak. Nie było jak przy likwidacji Jarmarku Europa.

- Kupcy ze Stadionu Dziesięciolecia rozumieli rzeczywistość. Ci z KDT uważają się za lepszych, za ludzi z centrum, elitę. Zanim zaczęła się procedura sądowa, mieli wybór. Proponowałem, że dom handlowy postawi miejska spółka. Ale uznali, że to za drogo. Były też dla nich lokale poza konkursem, hala Gwardii. Usłyszałem, że to "umieralnia".

I przyszedł 21 lipca. Sposób eksmisji KDT kwestionują politycy opozycji, Helsińska Fundacja Praw Człowieka.

- Rozumiem prawa człowieka, ale niezwykle ważną sprawą jest też szacunek dla prawa, którego trzeba przestrzegać.

W sprawę włączył się Lech Kaczyński, delegację kupców podejmowano w Pałacu Prezydenckim.

- Stanowisko pana prezydenta, które ogłosił, gdy opadł pył bitewny, uważam za niefortunne. Wsparł ludzi, którzy łamali porządek prawny. Jedyny powód, który dopuszczam, to sentymentalny - za jego prezydentury padło zapewnienie o wbiciu pierwszej łopaty pod budowę domu handlowego dla KDT.

Niezależnie od intencji polityków ta eksmisja to wizerunkowa katastrofa.

- Jaka katastrofa?

Podziel się

  • od 2006 nie znał listy udziałowców? wiadomosc.mail 30.07.09, 11:05

    A Sąd rejestrowy to jest po co? Pan Prezydent dla redaktorów, którzy sa nieprzygotowani do wywiadu to wymyslił, albo rzeczywiscie jest laikiem. Albo propagandzistą.»

  • "To była dziwna i tajemnicza spółka." one2be 30.07.09, 11:17

    Ciekawe kto jeszcze, oprócz posłanki PiS, dostawał z KDT sto kilkadziesiąt tysięcy..?»

  • Bo PO ma duzy respekt dla tow.Tomasza grisza14 30.07.09, 15:07

    i jego dekretow.Przeciez PO rzadzi Warszawa w sojuszu z SLD wiec noblesse oblige.Stad takie poszanowanie dla wlasnosci prywatnej.Ciekawe ile osob pokrzywdzonych dekretem Bieruta bedzie »

Najnowsze wiadomości z Warszawy