Warszawskie wcielenie Buddy

Magdalena Dubrowska
30.07.2009 aktualizacja: 2009-07-30 08:27
A A A Drukuj
Na pl. Zamkowym warszawiacy obserwowali przyznanie honorowego obywatelstwa Dalajlamie Fot. Jacek Lagowski / AG
- Zawsze będę bronił człowieczeństwa i harmonii między religiami. I proszę mi jako warszawiakowi patrzeć na ręce, czy się z tego wywiązuję - zaapelował Dalajlama, który odebrał wczoraj honorowe obywatelstwo miasta.
SERWISY
Ponad stuosobowy tłumek napiera na metalowe balustrady broniące dostępu do Zamku Królewskiego: emeryci, młodzież, Tybetańczycy. Czekają na swojego Dalajlamę, który o godz. 9.30 ma tu odebrać tytuł honorowego obywatela Warszawy.

- Dlaczego pani się tak pcha, chce mi pani coś wyjąć z torebki? - słychać z pierwszego rzędu.

Siwiejący Hiszpan na rowerze rozmawia po angielsku z młodą warszawianką w sandałach. - Niektórzy uważają, że Dalajlama mówi proste rzeczy, ale dla mnie właśnie to jest piękne - mówi on.

- Ja go kocham! - deklaruje ona. - Kiedyś go nawet dotknęłam.

Z drugiej strony barykady na Dalajlamę czekają BOR-owcy, prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz i przewodnicząca Rady Warszawy Ewa Malinowska-Grupińska. Wreszcie w asyście policyjnych motocykli na sygnale podjeżdża rządowe auto z najbardziej znanym Tybetańczykiem. - Hello! Hello! - krzyczy tłum. Dalajlama macha i znika w Zamku. Zgromadzonym pozostaje transmisja na telebimie. Brawami i śmiechem reagują na każde kiwnięcie, ziewnięcie i podrapanie się w głowę 14. wcielenia Buddy.

Tymczasem w pełnej VIP-ów (Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki, Nelli Rokita i Aleksander Szczygło w zastępstwie prezydenta Lecha Kaczyńskiego) Sali Balowej przewodnicząca Malinowska-Grupińska wygłasza laudację: - Jako obywatele tego nieujarzmionego miasta jesteśmy dumni, że Dalajlama od dziś będzie jednym z nas.

Dalajlama: - To wielki zaszczyt stać się obywatelem słynnej Warszawy. Zawsze będę bronił człowieczeństwa i harmonii między religiami. I proszę mi jako warszawiakowi patrzeć na ręce, czy się z tego wywiązuję.

Nie może zabraknąć przemówienia Lecha Wałęsy, którego Dalajlama nazwał "starym przyjacielem": - Nasze narody mają podobną, tragiczną przeszłość, a przez to są solidarne. Cieszę się z honorowego obywatelstwa dla Dalajlamy i mam nadzieję, że wkrótce otrzymam podobny tytuł z rąk Tybetańczyków. Tego Waszej Świątobliwości życzę, bo przecież się starzeję.

Kolejny punkt programu to minikonferencja prasowa. Pada pytanie o Rondo Wolnego Tybetu. - Dalajlama powiedział, że istnieją jasne i ciemne motywacje działania człowieka, i że należy wspierać te jasne - mówi Ewa Malinowska-Grupińska. - Pomysł nazwy Ronda Wolnego Tybetu nie jest motywowany jasną stroną naszej natury.

Obecny na konferencji Witek Hebanowski z portalu RatujTybet.org (fundacja Inna Przestrzeń): - W takim razie cieszę się, że po tej ciemnej stronie stoimy razem z Markiem Edelmanem i innymi światłymi ludźmi, którzy rozumieją, że propozycje zastępcze w rodzaju Ronda Tybetu są nieporozumieniem. Bo władze Chin też posługują się nazwą Tybet jako swej nieodłącznej części.

Na zewnątrz jest coraz więcej ludzi. Czekają, by pożegnać swojego idola. Jakaś matka instruuje synka: - Jak zobaczysz takiego łysego pana, to pomachaj rączką.

Przeczytaj także: Dalajlama w BUW-ie



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy