Staruszka 2 lata czeka na dofinansowanie remontu
31.07.2009
aktualizacja: 2009-07-31 08:14
fot. GRAŻYNA JAWORSKA / AG
73-letnia schorowana mieszkanka Mokotowa drugi rok czeka na dofinansowanie remontu w łazience. Teraz ciężko jej korzystać nawet z wanny. - Czuję się upokorzona - mówi
ZOBACZ TAKŻE
- Jak jest remont to musi być głośno (05-09-09, 06:00)
- Zaczyna się remont pl. Piłsudskiego... (21-08-09, 07:00)
- Lokatorzy wtargnęli do gabinetu wiceprezydenta (13-08-09, 09:00)
- Niepełnosprawni nie mogą się doczekać na pieniądze (01-08-09, 12:00)
- Zmarł lokator wyrzucony do piwnicy (01-07-09, 18:21)
Barbara Szczepkowska jest samotna. Choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. Porusza się o kulach. W lutym 2008 r. zwróciła się do Stołecznego Centrum Osób Niepełnosprawnych o dofinansowanie remontu w łazience. - To się nazywa fachowo likwidacja barier architektonicznych. I są na to pieniądze. Dotacja pokrywa do 80 proc. kosztów - opowiada.
Musi wymienić wannę na kabinę. Teraz, by wziąć kąpiel, wstawia do środka stołek. - Ciężko mi wejść do autobusu, a co dopiero do wanny - wyjaśnia.
Potrzebuje też uchwytów i przeciwpoślizgowej nawierzchni. W tym roku będzie miała operację biodra. - Głupio mi, że o takich sprawach opowiadam w gazecie, ale jestem strasznie rozżalona. Takiej biurokracji nie widziałam, jak żyję. Gdybym wiedziała, że starania o dofinansowanie remontu tak będą wyglądać, zaczęłabym go na własną rękę.
W marcu 2008 r. pani Barbara dostała odpowiedź z Centrum, że w pierwszej kolejności będą rozpatrywane wnioski z 2007 r. Jej podanie miało być załatwione w drugim kwartale tego roku. - W czerwcu powiedziano mi, że zostałam zakwalifikowana - mówi. - Umówiłam się na wizję lokalną.
Urzędniczka zrobiła zdjęcia łazienki i poinformowała, jakie dokumenty trzeba złożyć. - Najważniejszy był kosztorys remontu. Sprowadziłam fachowca. Umowa miała być podpisana w ciągu dwóch tygodni, najdłużej - miesiąca - od wizji. Ekipę zamówiłam na połowę sierpnia - opowiada pani Barbara.
Potrzebne były też zaświadczenia: o zameldowaniu, lekarskie, o wysokości emerytury oraz orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Wszystko to złożyła. Ale z Centrum nie dostała odpowiedzi. Pojechała tam w połowie lipca. Miała usłyszeć, że pieniądze na likwidację barier architektonicznych już wydano. I trzeba czekać. Jak długo? Nie wiadomo. - Popłakałam się. Jak można zakwalifikować do dotacji więcej osób niż jest pieniędzy? To lekceważenie ludzi - uważa.
I dodaje: - Nie wolno mi zrobić remontu na własny koszt i przedstawić rachunków. A przecież tak byłoby łatwiej. Można wziąć pożyczkę, zrobić remont i czekać nawet trzy lata na zwrot kosztów.
- Nie ma możliwości zwrotu pieniędzy za przeprowadzony już remont, bo przepisy mówią o jego dofinansowaniu, a nie refundacji - tłumaczy Agata Łuzdowska, wicedyrektorka Centrum. - W tym roku limit środków na likwidację barier architektonicznych był niski. Cały czas czekamy na obiecane dodatkowe pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Twierdzi, że w przypadku pani Barbary terminy nie zostały przekroczone, bo urząd od wizji lokalnej ma na odpowiedź 60 dni. - Tylko że ja już czekam półtora roku - kwituje pani Barbara. - Jestem sama, choroba postępuje.
Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych to pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent z wielką pompą otworzyła je w styczniu 2008 r. Reklamowano je jako przyjazny urząd, w którym niepełnosprawni warszawiacy szybko i bez stresu załatwią swoje sprawy.
Musi wymienić wannę na kabinę. Teraz, by wziąć kąpiel, wstawia do środka stołek. - Ciężko mi wejść do autobusu, a co dopiero do wanny - wyjaśnia.
Potrzebuje też uchwytów i przeciwpoślizgowej nawierzchni. W tym roku będzie miała operację biodra. - Głupio mi, że o takich sprawach opowiadam w gazecie, ale jestem strasznie rozżalona. Takiej biurokracji nie widziałam, jak żyję. Gdybym wiedziała, że starania o dofinansowanie remontu tak będą wyglądać, zaczęłabym go na własną rękę.
W marcu 2008 r. pani Barbara dostała odpowiedź z Centrum, że w pierwszej kolejności będą rozpatrywane wnioski z 2007 r. Jej podanie miało być załatwione w drugim kwartale tego roku. - W czerwcu powiedziano mi, że zostałam zakwalifikowana - mówi. - Umówiłam się na wizję lokalną.
Urzędniczka zrobiła zdjęcia łazienki i poinformowała, jakie dokumenty trzeba złożyć. - Najważniejszy był kosztorys remontu. Sprowadziłam fachowca. Umowa miała być podpisana w ciągu dwóch tygodni, najdłużej - miesiąca - od wizji. Ekipę zamówiłam na połowę sierpnia - opowiada pani Barbara.
Potrzebne były też zaświadczenia: o zameldowaniu, lekarskie, o wysokości emerytury oraz orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Wszystko to złożyła. Ale z Centrum nie dostała odpowiedzi. Pojechała tam w połowie lipca. Miała usłyszeć, że pieniądze na likwidację barier architektonicznych już wydano. I trzeba czekać. Jak długo? Nie wiadomo. - Popłakałam się. Jak można zakwalifikować do dotacji więcej osób niż jest pieniędzy? To lekceważenie ludzi - uważa.
I dodaje: - Nie wolno mi zrobić remontu na własny koszt i przedstawić rachunków. A przecież tak byłoby łatwiej. Można wziąć pożyczkę, zrobić remont i czekać nawet trzy lata na zwrot kosztów.
- Nie ma możliwości zwrotu pieniędzy za przeprowadzony już remont, bo przepisy mówią o jego dofinansowaniu, a nie refundacji - tłumaczy Agata Łuzdowska, wicedyrektorka Centrum. - W tym roku limit środków na likwidację barier architektonicznych był niski. Cały czas czekamy na obiecane dodatkowe pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Twierdzi, że w przypadku pani Barbary terminy nie zostały przekroczone, bo urząd od wizji lokalnej ma na odpowiedź 60 dni. - Tylko że ja już czekam półtora roku - kwituje pani Barbara. - Jestem sama, choroba postępuje.
Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych to pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent z wielką pompą otworzyła je w styczniu 2008 r. Reklamowano je jako przyjazny urząd, w którym niepełnosprawni warszawiacy szybko i bez stresu załatwią swoje sprawy.
Przeczytaj także: Warszawa kusi w Londynie: Polacy, wracajcie!
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nocna jazda przez miasto. W przebraniu Dody i Supermana
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Bazar przy Stadionie Narodowym zostaje na Euro
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Zabójca niemieckich turystów wystrzelił 5 kul
- Ratusz ujawnił umowy. Przestraszyli się dopiero grzywny
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


