Staruszka 2 lata czeka na dofinansowanie remontu

Wojciech Karpieszuk
31.07.2009 aktualizacja: 2009-07-31 08:14
A A A Drukuj
Barbara Szczepkowska fot. GRAŻYNA JAWORSKA / AG
73-letnia schorowana mieszkanka Mokotowa drugi rok czeka na dofinansowanie remontu w łazience. Teraz ciężko jej korzystać nawet z wanny. - Czuję się upokorzona - mówi
Barbara Szczepkowska jest samotna. Choruje na reumatoidalne zapalenie stawów. Porusza się o kulach. W lutym 2008 r. zwróciła się do Stołecznego Centrum Osób Niepełnosprawnych o dofinansowanie remontu w łazience. - To się nazywa fachowo likwidacja barier architektonicznych. I są na to pieniądze. Dotacja pokrywa do 80 proc. kosztów - opowiada.

Musi wymienić wannę na kabinę. Teraz, by wziąć kąpiel, wstawia do środka stołek. - Ciężko mi wejść do autobusu, a co dopiero do wanny - wyjaśnia.

Potrzebuje też uchwytów i przeciwpoślizgowej nawierzchni. W tym roku będzie miała operację biodra. - Głupio mi, że o takich sprawach opowiadam w gazecie, ale jestem strasznie rozżalona. Takiej biurokracji nie widziałam, jak żyję. Gdybym wiedziała, że starania o dofinansowanie remontu tak będą wyglądać, zaczęłabym go na własną rękę.

W marcu 2008 r. pani Barbara dostała odpowiedź z Centrum, że w pierwszej kolejności będą rozpatrywane wnioski z 2007 r. Jej podanie miało być załatwione w drugim kwartale tego roku. - W czerwcu powiedziano mi, że zostałam zakwalifikowana - mówi. - Umówiłam się na wizję lokalną.

Urzędniczka zrobiła zdjęcia łazienki i poinformowała, jakie dokumenty trzeba złożyć. - Najważniejszy był kosztorys remontu. Sprowadziłam fachowca. Umowa miała być podpisana w ciągu dwóch tygodni, najdłużej - miesiąca - od wizji. Ekipę zamówiłam na połowę sierpnia - opowiada pani Barbara.

Potrzebne były też zaświadczenia: o zameldowaniu, lekarskie, o wysokości emerytury oraz orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Wszystko to złożyła. Ale z Centrum nie dostała odpowiedzi. Pojechała tam w połowie lipca. Miała usłyszeć, że pieniądze na likwidację barier architektonicznych już wydano. I trzeba czekać. Jak długo? Nie wiadomo. - Popłakałam się. Jak można zakwalifikować do dotacji więcej osób niż jest pieniędzy? To lekceważenie ludzi - uważa.

I dodaje: - Nie wolno mi zrobić remontu na własny koszt i przedstawić rachunków. A przecież tak byłoby łatwiej. Można wziąć pożyczkę, zrobić remont i czekać nawet trzy lata na zwrot kosztów.

- Nie ma możliwości zwrotu pieniędzy za przeprowadzony już remont, bo przepisy mówią o jego dofinansowaniu, a nie refundacji - tłumaczy Agata Łuzdowska, wicedyrektorka Centrum. - W tym roku limit środków na likwidację barier architektonicznych był niski. Cały czas czekamy na obiecane dodatkowe pieniądze z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Twierdzi, że w przypadku pani Barbary terminy nie zostały przekroczone, bo urząd od wizji lokalnej ma na odpowiedź 60 dni. - Tylko że ja już czekam półtora roku - kwituje pani Barbara. - Jestem sama, choroba postępuje.

Stołeczne Centrum Osób Niepełnosprawnych to pomysł Hanny Gronkiewicz-Waltz. Pani prezydent z wielką pompą otworzyła je w styczniu 2008 r. Reklamowano je jako przyjazny urząd, w którym niepełnosprawni warszawiacy szybko i bez stresu załatwią swoje sprawy.

Przeczytaj także: Warszawa kusi w Londynie: Polacy, wracajcie!



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy