Prezydent Stalowej Woli: nie czcijmy powstania
01.08.2009
aktualizacja: 2009-07-31 22:20
Gdy w wielu polskich miastach w sobotę o godz. 17 rozlegnie się dźwięk syren, w Stalowej Woli będzie cisza. - Bo Powstanie Warszawskie to bezprzykładna klęska - uznał prezydent tego miasta Andrzej Szlęzak.
ZOBACZ TAKŻE
- Pytanie do posła PiS: Ile trwało Powstanie Warszawskie? (30-07-09, 22:31)
- Stolica uczciła pamięć obrońców Pałacyku Michla (05-08-09, 17:31)
- Hardkor44, czyli malownicza rozwałka (04-08-09, 06:00)
- Prezydent Stalowej Woli przegrał z Powstaniem. I tam zawyły syreny (01-08-09, 19:41)
- Rocznica Powstania będzie świętem państwowym? (29-07-09, 15:02)
SERWISY
"Gazeta": Po co panu ta demonstracja?
Andrzej Szlęzak: Wkurzył mnie nakaz administracyjny wojewody podkarpackiego. Przez dwa ostatnie lata dostawałem sugestie i prośby w sprawie syren. Jako prezydent zabraniałem, by je włączać. Teraz mam wykonać polecenie wydane pod przykrywką testowania systemu obrony cywilnej. Ponieważ wojewoda nie zwolnił mnie z obowiązku, włączę te syreny, ale w południe.
W oświadczeniu pisze pan o "manipulacji rodem z PRL".
- Bo to metody nacisku nie do przyjęcia. Już je przeżywałem w przeszłości, gdy był przymus obchodzenia 1 Maja i 22 Lipca. Ale wtedy uciekałem z pochodów.
Porównuje je pan z rocznicą Powstania Warszawskiego?
- Jeśli chce się czcić Powstanie, czas ogromnej klęski, to w naszej kulturze są stosowne ku temu zwyczaje. Choćby dać na mszę za spokój duszy poległych.
Kto miałby dawać? Władze centralne?
- Nie wiem, ale to powinny być odruchy spontaniczne, płynące z serca, z głębi duszy. A nie puste, narzucone ludziom administracyjnym nakazem władzy.
Panu taka forma pamięci nie odpowiada, ale może w pana mieście są ludzie, którzy zatrzymaliby się na chwilę w Godzinę W?
- I nikt im nie zabrania. Jako prezydent wybrany wolą większości mieszkańców tego miasta mam prawo kształtowania ich poglądów, wzorców, postaw. Mam też mandat do wypowiadania się w sprawach istotnych. Czy słusznie - ocenią wyborcy.
I czego pan naucza?
- Że Powstanie Warszawskie to klęska bezprzykładna: wojskowa i humanitarna.
I nie można jej czcić?
- 1 sierpnia to dzień szczególny dla was, w stolicy. Obchodzenie go to przede wszystkim sprawa warszawiaków. Chylę czoła przed powstańcami, ich ofiarnością. Wiem dużo o tych, którzy zginęli tragicznie. Znam żyjących jeszcze żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej [konspiracyjna organizacja wojskowa Stronnictwa Narodowego]. Podzielam dużą część ich argumentacji, że od początku przestrzegali przed klęską, ale gdy padł rozkaz, musieli pójść w bój. Decyzja o wybuchu Powstania to przestroga, a nie przykład dla przyszłych pokoleń. Nie ma powodu do tak hucznych obchodów jednej z naszych największych klęsk.
Czyli co wolno w taki sposób czcić? Cud nad Wisłą, bo nam się wtedy udało?
- Tak, cud nad Wisłą zasługuje na szczególne obchody.
Niby chyli pan czoła przed powstańcami, a może tym protestem, analogiami do PRL, mówieniem o "demonstracyjnym chlubieniu się klęskami" w dniu ich pamięci, robi im przykrość?
- Wiem, że każdy w życiu chce brać udział w czymś, co miało sens, ale to nas nie zwalnia od racjonalnych ocen. Dyskusja wokół Powstania musi trwać.
Ale przecież trwa od lat.
- Tak naprawdę to ja wywołałem temat. Gdy wszystkie narody nauczają młode pokolenia o tym jak zwyciężały, u nas wciąż trwa kult dla niewyobrażalnych klęsk.
Jako prezydent Warszawy też by pan zakazał włączenia syren?
- Czy bym zakazywał? To pytanie mnie przerasta.
Andrzej Szlęzak: Wkurzył mnie nakaz administracyjny wojewody podkarpackiego. Przez dwa ostatnie lata dostawałem sugestie i prośby w sprawie syren. Jako prezydent zabraniałem, by je włączać. Teraz mam wykonać polecenie wydane pod przykrywką testowania systemu obrony cywilnej. Ponieważ wojewoda nie zwolnił mnie z obowiązku, włączę te syreny, ale w południe.
W oświadczeniu pisze pan o "manipulacji rodem z PRL".
- Bo to metody nacisku nie do przyjęcia. Już je przeżywałem w przeszłości, gdy był przymus obchodzenia 1 Maja i 22 Lipca. Ale wtedy uciekałem z pochodów.
Porównuje je pan z rocznicą Powstania Warszawskiego?
- Jeśli chce się czcić Powstanie, czas ogromnej klęski, to w naszej kulturze są stosowne ku temu zwyczaje. Choćby dać na mszę za spokój duszy poległych.
Kto miałby dawać? Władze centralne?
- Nie wiem, ale to powinny być odruchy spontaniczne, płynące z serca, z głębi duszy. A nie puste, narzucone ludziom administracyjnym nakazem władzy.
Panu taka forma pamięci nie odpowiada, ale może w pana mieście są ludzie, którzy zatrzymaliby się na chwilę w Godzinę W?
- I nikt im nie zabrania. Jako prezydent wybrany wolą większości mieszkańców tego miasta mam prawo kształtowania ich poglądów, wzorców, postaw. Mam też mandat do wypowiadania się w sprawach istotnych. Czy słusznie - ocenią wyborcy.
I czego pan naucza?
- Że Powstanie Warszawskie to klęska bezprzykładna: wojskowa i humanitarna.
I nie można jej czcić?
- 1 sierpnia to dzień szczególny dla was, w stolicy. Obchodzenie go to przede wszystkim sprawa warszawiaków. Chylę czoła przed powstańcami, ich ofiarnością. Wiem dużo o tych, którzy zginęli tragicznie. Znam żyjących jeszcze żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej [konspiracyjna organizacja wojskowa Stronnictwa Narodowego]. Podzielam dużą część ich argumentacji, że od początku przestrzegali przed klęską, ale gdy padł rozkaz, musieli pójść w bój. Decyzja o wybuchu Powstania to przestroga, a nie przykład dla przyszłych pokoleń. Nie ma powodu do tak hucznych obchodów jednej z naszych największych klęsk.
Czyli co wolno w taki sposób czcić? Cud nad Wisłą, bo nam się wtedy udało?
- Tak, cud nad Wisłą zasługuje na szczególne obchody.
Niby chyli pan czoła przed powstańcami, a może tym protestem, analogiami do PRL, mówieniem o "demonstracyjnym chlubieniu się klęskami" w dniu ich pamięci, robi im przykrość?
- Wiem, że każdy w życiu chce brać udział w czymś, co miało sens, ale to nas nie zwalnia od racjonalnych ocen. Dyskusja wokół Powstania musi trwać.
Ale przecież trwa od lat.
- Tak naprawdę to ja wywołałem temat. Gdy wszystkie narody nauczają młode pokolenia o tym jak zwyciężały, u nas wciąż trwa kult dla niewyobrażalnych klęsk.
Jako prezydent Warszawy też by pan zakazał włączenia syren?
- Czy bym zakazywał? To pytanie mnie przerasta.
Przeczytaj także: Godzina W będzie uczczona także w metrze
-
"Pan na zagrodzie równy wojewodzie"
nowotkomarceli4
02.08.09, 13:42
Zachowanie tego Pana to typowe polskie pieniactwo, przez które mielismy w przeszłości tyle problemów "odpaliłem syreny w południe" - upór wyjątkowy.Co lepsze to ten Pan chyba nie wiem czym »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Warsaw Music Week. Wieczór z hip hopem od Prosto
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


