Prezydent Stalowej Woli: nie czcijmy powstania

Rozmawiała Iwona Szpala
01.08.2009 aktualizacja: 2009-07-31 22:20
A A A Drukuj
Gdy w wielu polskich miastach w sobotę o godz. 17 rozlegnie się dźwięk syren, w Stalowej Woli będzie cisza. - Bo Powstanie Warszawskie to bezprzykładna klęska - uznał prezydent tego miasta Andrzej Szlęzak.
SERWISY
"Gazeta": Po co panu ta demonstracja?

Andrzej Szlęzak: Wkurzył mnie nakaz administracyjny wojewody podkarpackiego. Przez dwa ostatnie lata dostawałem sugestie i prośby w sprawie syren. Jako prezydent zabraniałem, by je włączać. Teraz mam wykonać polecenie wydane pod przykrywką testowania systemu obrony cywilnej. Ponieważ wojewoda nie zwolnił mnie z obowiązku, włączę te syreny, ale w południe.

W oświadczeniu pisze pan o "manipulacji rodem z PRL".

- Bo to metody nacisku nie do przyjęcia. Już je przeżywałem w przeszłości, gdy był przymus obchodzenia 1 Maja i 22 Lipca. Ale wtedy uciekałem z pochodów.

Porównuje je pan z rocznicą Powstania Warszawskiego?

- Jeśli chce się czcić Powstanie, czas ogromnej klęski, to w naszej kulturze są stosowne ku temu zwyczaje. Choćby dać na mszę za spokój duszy poległych.

Kto miałby dawać? Władze centralne?

- Nie wiem, ale to powinny być odruchy spontaniczne, płynące z serca, z głębi duszy. A nie puste, narzucone ludziom administracyjnym nakazem władzy.

Panu taka forma pamięci nie odpowiada, ale może w pana mieście są ludzie, którzy zatrzymaliby się na chwilę w Godzinę W?

- I nikt im nie zabrania. Jako prezydent wybrany wolą większości mieszkańców tego miasta mam prawo kształtowania ich poglądów, wzorców, postaw. Mam też mandat do wypowiadania się w sprawach istotnych. Czy słusznie - ocenią wyborcy.

I czego pan naucza?

- Że Powstanie Warszawskie to klęska bezprzykładna: wojskowa i humanitarna.

I nie można jej czcić?

- 1 sierpnia to dzień szczególny dla was, w stolicy. Obchodzenie go to przede wszystkim sprawa warszawiaków. Chylę czoła przed powstańcami, ich ofiarnością. Wiem dużo o tych, którzy zginęli tragicznie. Znam żyjących jeszcze żołnierzy Narodowej Organizacji Wojskowej [konspiracyjna organizacja wojskowa Stronnictwa Narodowego]. Podzielam dużą część ich argumentacji, że od początku przestrzegali przed klęską, ale gdy padł rozkaz, musieli pójść w bój. Decyzja o wybuchu Powstania to przestroga, a nie przykład dla przyszłych pokoleń. Nie ma powodu do tak hucznych obchodów jednej z naszych największych klęsk.

Czyli co wolno w taki sposób czcić? Cud nad Wisłą, bo nam się wtedy udało?

- Tak, cud nad Wisłą zasługuje na szczególne obchody.

Niby chyli pan czoła przed powstańcami, a może tym protestem, analogiami do PRL, mówieniem o "demonstracyjnym chlubieniu się klęskami" w dniu ich pamięci, robi im przykrość?

- Wiem, że każdy w życiu chce brać udział w czymś, co miało sens, ale to nas nie zwalnia od racjonalnych ocen. Dyskusja wokół Powstania musi trwać.

Ale przecież trwa od lat.

- Tak naprawdę to ja wywołałem temat. Gdy wszystkie narody nauczają młode pokolenia o tym jak zwyciężały, u nas wciąż trwa kult dla niewyobrażalnych klęsk.

Jako prezydent Warszawy też by pan zakazał włączenia syren?

- Czy bym zakazywał? To pytanie mnie przerasta.

Przeczytaj także: Godzina W będzie uczczona także w metrze



Podziel się

  • "Pan na zagrodzie równy wojewodzie" nowotkomarceli4 02.08.09, 13:42

    Zachowanie tego Pana to typowe polskie pieniactwo, przez które mielismy w przeszłości tyle problemów "odpaliłem syreny w południe" - upór wyjątkowy.Co lepsze to ten Pan chyba nie wiem czym »

Najnowsze wiadomości z Warszawy