O co chodzi z szafami - koncert na Starówce
31.07.2009
aktualizacja: 2009-08-01 00:43
- Szafy, szafy, bomby, nowe bombowce - recytowała w piątek Alina Janowska podczas spektaklu pod pomnikiem Powstania Warszawskiego na pl. Krasińskich. - Co to za szafy? - zastanawiali się młodzi ludzie
ZOBACZ TAKŻE
- Weekendowe obchody 65. rocznicy Powstania Warszawskiego (31-07-09, 19:04)
- Unikatowe dokumenty AK wracają do Warszawy (11-08-09, 11:00)
- Prezydent: Powstanie wraz z upływem czasu staje się ważniejsze (31-07-09, 21:04)
- Prezydent: Powstanie Warszawskie - święto heroizmu i odwagi (01-08-09, 11:01)
Uroczystości upamiętniające 65. rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego zaczęły się tam od mszy polowej, którą koncelebrował prymas Polski kardynał Józef Glemp. Homilię wygłosił metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz. - Nasz stosunek do Powstania, do tamtych ponad 200 tys. ludzi, przeważnie młodych, którzy oddali życie, wypowiadane przez nas sądy, ich treść i forma, osądzają tak naprawdę nas samych - mówił arcybiskup, odnosząc się do polemik na temat tego zrywu narodowego. - Trudno sobie wyobrazić, by w takie dni oraz w inne ważne święta załatwiać niebudujące jedności bieżące spory - apelował.
Przed pomnikiem Powstania Warszawskiego modliły się setki osób. Wśród nich Stanisława Wysocka. W czasie Powstania była łączniczką Pułku Baszta. - Aż nie chce się wierzyć, że minęło już 65 lat. Przyszłam na obchody rocznicy tak jak co roku, ale czy doczekam następnej? To tylko Bóg raczy wiedzieć - mówiła.
Po mszy były przemówienia. Prezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Ścibor-Rylski postawił pytanie, czy mimo odzyskanej niepodległości Polska potrafi dziś żyć. Wspomniał o solidarności społecznej, która towarzyszyła powstańcom, a teraz jakby odeszła w niepamięć.
- Powstanie Warszawskie było wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności, a bohaterstwo powstańców podziwiali nawet ich wrogowie. Rocznica Powstania Warszawskiego to był jedyny dzień spontanicznie świętowany przez Polaków w czasach, kiedy wolności tak naprawdę nie było - mówił prezydent RP Lech Kaczyński.
Wszystkich porwały słowa prezesa Światowego Związku Żołnierzy AK Czesława Cywińskiego. - Polskę można zniszczyć, ale nie zwyciężyć - mówił, opowiadając o powstańcach, którzy poddawali się Niemcom z podniesionymi głowami. Wielu obecnym stanęły łzy w oczach, gdy wspominał najmłodszych żołnierzy, którzy polegli. Nawiązał do prezydenckiej inicjatywy powołania Dnia Pamięci o Powstaniu Warszawskim. Zebrany na placu tłum odebrał ją z dużym entuzjazmem. - Ten dzień nie będzie dla nas, będzie dla przyszłych pokoleń - podkreślał Czesław Cywiński.
Prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz przypomniała, że pierwszy pomnik ku czci powstańców warszawskich stanął w 1948 r. w Słupsku, dokąd Niemcy deportowali 100 warszawiaków. - Dziś Warszawa dziękuje za tamtą solidarność, którą okazali mieszkańcy innych polskich miast, przyjmując u siebie powstańców - powiedziała pani prezydent.
Na pl. Krasińskich przyjechali też premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Po salwie honorowej razem z innymi delegacjami złożyli wieńce pod pomnikiem.
Potem zapadł mrok i pl. Krasińskich zamienił się w ogromną scenę teatralną. 65 lat temu na początku sierpnia to właśnie tutaj defilowali żołnierze Powstania. Miesiąc później tutaj ostatni z nich wśród ruin schodzili do kanałów, by ewakuować się do Śródmieścia.
W piątek te wydarzenia przypominał spektakl muzyczny "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" na podstawie prozy Mirona Białoszewskiego. - Szafy, szafy, bomby, nowe bombowce - recytowała Alina Janowska. I nie była to gra aktorki, ale jakaś dramatyczna opowieść o własnych przeżyciach. O dramacie tamtych dni, eksplozjach, walących się domach na Starym Mieście. Prozie towarzyszyły szperacze błądzące po niebie, ryk syren, efekty specjalne, spowijające budynki w ogniu. Na scenie zobaczyliśmy też m.in. Stanisławę Celińską, Annę Marię Jopek, Macieja Maleńczuka.
- Co to za szafy? - pytała jakaś dziewczyna swego chłopaka. - My też nie wiemy, o co chodzi. Ja jestem z Radomia - powiedziała Agnieszka. - W Warszawie mieszkamy od dwóch lat, ale tu, pod pomnikiem, jesteśmy pierwszy raz - dodał Marcin z Kielc.
Takich wątpliwości nie miał 30-letni Paweł Nocoń. - Na obchody tej rocznicy przyjechałem specjalnie z Rzeszowa. "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" oczywiście znam, choć to dla mnie trudny tekst - przyznał. - Kiedy znalazłem się na Miodowej i zobaczyłem kombatantów, udekorowane miasto, sztandary, tłumy przed pomnikiem, to ze wzruszenia aż mnie przeszedł dreszcz.
- A ja jestem z Warszawy. Co roku tu przychodzę. Na apel poległych i na koncert. To część naszej warszawskiej tożsamości i nie wyobrażam sobie, aby tu nie być - powiedziała pani Anna. Koncert oceniła jako bardzo dynamiczny i emocjonalny. - Przymykam oczy i widzę jak cofa się czas.
Przed pomnikiem Powstania Warszawskiego modliły się setki osób. Wśród nich Stanisława Wysocka. W czasie Powstania była łączniczką Pułku Baszta. - Aż nie chce się wierzyć, że minęło już 65 lat. Przyszłam na obchody rocznicy tak jak co roku, ale czy doczekam następnej? To tylko Bóg raczy wiedzieć - mówiła.
Po mszy były przemówienia. Prezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Ścibor-Rylski postawił pytanie, czy mimo odzyskanej niepodległości Polska potrafi dziś żyć. Wspomniał o solidarności społecznej, która towarzyszyła powstańcom, a teraz jakby odeszła w niepamięć.
- Powstanie Warszawskie było wielkim wybuchem polskiego dążenia do wolności, a bohaterstwo powstańców podziwiali nawet ich wrogowie. Rocznica Powstania Warszawskiego to był jedyny dzień spontanicznie świętowany przez Polaków w czasach, kiedy wolności tak naprawdę nie było - mówił prezydent RP Lech Kaczyński.
Wszystkich porwały słowa prezesa Światowego Związku Żołnierzy AK Czesława Cywińskiego. - Polskę można zniszczyć, ale nie zwyciężyć - mówił, opowiadając o powstańcach, którzy poddawali się Niemcom z podniesionymi głowami. Wielu obecnym stanęły łzy w oczach, gdy wspominał najmłodszych żołnierzy, którzy polegli. Nawiązał do prezydenckiej inicjatywy powołania Dnia Pamięci o Powstaniu Warszawskim. Zebrany na placu tłum odebrał ją z dużym entuzjazmem. - Ten dzień nie będzie dla nas, będzie dla przyszłych pokoleń - podkreślał Czesław Cywiński.
Prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz przypomniała, że pierwszy pomnik ku czci powstańców warszawskich stanął w 1948 r. w Słupsku, dokąd Niemcy deportowali 100 warszawiaków. - Dziś Warszawa dziękuje za tamtą solidarność, którą okazali mieszkańcy innych polskich miast, przyjmując u siebie powstańców - powiedziała pani prezydent.
Na pl. Krasińskich przyjechali też premier Donald Tusk i marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Po salwie honorowej razem z innymi delegacjami złożyli wieńce pod pomnikiem.
Potem zapadł mrok i pl. Krasińskich zamienił się w ogromną scenę teatralną. 65 lat temu na początku sierpnia to właśnie tutaj defilowali żołnierze Powstania. Miesiąc później tutaj ostatni z nich wśród ruin schodzili do kanałów, by ewakuować się do Śródmieścia.
W piątek te wydarzenia przypominał spektakl muzyczny "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" na podstawie prozy Mirona Białoszewskiego. - Szafy, szafy, bomby, nowe bombowce - recytowała Alina Janowska. I nie była to gra aktorki, ale jakaś dramatyczna opowieść o własnych przeżyciach. O dramacie tamtych dni, eksplozjach, walących się domach na Starym Mieście. Prozie towarzyszyły szperacze błądzące po niebie, ryk syren, efekty specjalne, spowijające budynki w ogniu. Na scenie zobaczyliśmy też m.in. Stanisławę Celińską, Annę Marię Jopek, Macieja Maleńczuka.
- Co to za szafy? - pytała jakaś dziewczyna swego chłopaka. - My też nie wiemy, o co chodzi. Ja jestem z Radomia - powiedziała Agnieszka. - W Warszawie mieszkamy od dwóch lat, ale tu, pod pomnikiem, jesteśmy pierwszy raz - dodał Marcin z Kielc.
Takich wątpliwości nie miał 30-letni Paweł Nocoń. - Na obchody tej rocznicy przyjechałem specjalnie z Rzeszowa. "Pamiętnik z Powstania Warszawskiego" oczywiście znam, choć to dla mnie trudny tekst - przyznał. - Kiedy znalazłem się na Miodowej i zobaczyłem kombatantów, udekorowane miasto, sztandary, tłumy przed pomnikiem, to ze wzruszenia aż mnie przeszedł dreszcz.
- A ja jestem z Warszawy. Co roku tu przychodzę. Na apel poległych i na koncert. To część naszej warszawskiej tożsamości i nie wyobrażam sobie, aby tu nie być - powiedziała pani Anna. Koncert oceniła jako bardzo dynamiczny i emocjonalny. - Przymykam oczy i widzę jak cofa się czas.
Przeczytaj także 65. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Oryginalny biurowiec: przy Prostej wyrosła krzywa wieża
- Wielki festiwal w Warszawie. Znamy pierwsze gwiazdy
- Obciął penisa, chciał wyciąć serce
- Rewolucja w taksówkach: nie trzeba dzwonić do centrali
- Pilot zmarł za sterami samolotu z Warszawy do Pragi
- Poważny wypadek na wylotówce. Z auta wypadł silnik
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Środa w Warszawie [15.02.2012]
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Ta cukiernia to fenomen: ludzie stoją od świtu [WIDEO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Nowa polska tania linia. Zabierze pasażerów pociągom?
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?








